Wiedźmin: Filmowa wersja przygód Geralta ma "utrzymać ducha książki"
Filmowa machina produkcyjna ruszyła na poważnie. Kolejna próba przeniesienia Wiedźmina na srebrny ekran zapowiada się całkiem przyzwoicie.
Goszczący w niedzielę rano w "Dzień dobry TVN" Tomasz Bagiński - reżyser kinowego "Wiedźmina" - rozpoczął rozmowę od słów "dużo więcej niż w informacji prasowej wyjawiać nie mogę", ale i tak podzielił się nowymi strzępkami informacji. Dowiedzieliśmy się, jaki budżet planuje, gdzie chciałby kręcić i czy ma już na oku odtwórcę głównej roli.
20-30 mln dolarów - taki budżet Bagiński przewiduje dla ekranizacji prozy Sapkowskiego. Na polskie warunki to kwota kosmiczna, na warunki amerykańskie (bo przecież film to koprodukcja) - niekoniecznie.
Bagiński uważa, że to budżet wystarczający, by zrealizować na pierwszoligowym hollywoodzkim poziomie skupioną na Geralcie adaptację dwóch raczej kameralnych opowiadań - "Wiedźmina" i "Mniejszego zła".
Scenariusz do filmu już powstał, teraz jest w fazie poprawek, a swoje uwagi zgłasza między innymi Bagiński, któremu zależy na tym, by utrzymać ducha książek.
"Mamy ogromne ciśnienie, żeby kręcić w Polsce" - powiedział reżyser.
W Polsce oraz ogólnie Europie Wschodniej - może na Ukrainie lub Białorusi. Podczas czterech lat przygotowań Bagiński odwiedził już i wybrał potencjalne lokacje.
Zapytany o odtwórcę głównej roli nie podał oczywiście nazwiska - na to jest o wiele za wcześnie - ale zdradził, że "wiemy, do kogo będziemy uderzać". Pewne jest to, że w Geralta wcieli się aktor anglojęzyczny.