Twórcy Dying Light 2: "Zapowiedzieliśmy grę za wcześnie"

​Polskie studio Techland przyznaje, że zapowiedziało Dying Light 2 "za wcześnie". To odpowiedź na komentarze, które pojawiły się w sieci po ogłoszeniu, że na 17 marca obiecano nowe informacje na temat produkcji. Nadal nie jest jasne, co dokładnie zamierzają przekazać deweloperzy z Wrocławia.

"Mamy dla was kilka słów na temat procesu deweloperskiego Dying Light 2. Bądźcie z nami w środę" - napisano na Twitterze. Tak sformułowany komunikat część graczy przyjęła z dość małym optymizmem, widząc w nim zapowiedź kolejnego opóźnienia premiery i trudności w pracach.

"Wcześniejsze wieści mocno mnie niepokoją, jestem zaszokowany, bo wygląda na to, że gra jest w deweloperskim piekle. Mam nadzieję, że nie będzie to kolejny Cyberpunk, czyli dobra, ale zepsuta gra z niespełnionymi obietnicami" - odpierał w komentarzu jeden z zaniepokojonych miłośników.

Reklama

"O ile mi wiadomo, deweloperskie piekło wymaga, by gra nie czyniła żadnych postępów, podczas gdy DL2 posuwa się do przodu. Ogłosiliśmy grę za wcześnie, ale jest ona daleka od bycia w deweloperskim piekle" - odparł Techland, nie rozumiejąc wyraźnie pojęcia "deweloperskiego piekła".

Ta fraza oznacza przecież projekty, które mogą i poruszać się do przodu, ale w ogromnych bólach i z problemami, przy decyzyjnej niemocy. Wydaje się - bazując na licznych, nieoficjalnych doniesieniach - że tak właśnie wygląda sytuacja wewnątrz polskiego studia. Ostatnio pisaliśmy o tym w lutym.

"To, co dzieje się w Techlandzie, to chaos, czysty chaos. Jest sporo przykładów, gdy ktoś jest odpowiedzialny za jakąś opcję, ale [dyrektor kreatywny Adrian Ciszewski i dyrektor generalny Paweł Marchewka - dop. red.] zmieniają zdanie z jakichś głupich powodów" - wyjaśniał jeden z twórców.

"Dobrze znany żart w Techlandzie jest taki, że nic nie jest nigdy ostatecznie zatwierdzone, nawet tytuł gry. Możemy zostać poproszeni o zrobienie czegoś od nowa po kilku miesiącach tylko dlatego, że dyrektor generalny zmienił zdanie, bo zobaczył coś w internecie" - pisał wtedy serwis The Gamer.

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama