Wspomniane 10 godzin zabawy dostępne jest dla wszystkich zainteresowanych, o ile oczywiście posiadamy opłacony abonament EA Access lub Origin Access na PC, PlayStation 4 lub Xbox One. Wszelkie postępy zdobyte w ten sposób będziemy mogli przenieść do pełnej wersji tytułu.
Pierwszą godzinę kampanii oferuje choćby serwis Kotaku, zaczynając od samego początku, a więc od... wyboru postaci. Zgadza się, Need for Speed Heat zaczyna się niemal jak produkcja RPG, od wyboru jednego z dwunastu archetypów, które różnią się jednak wyłącznie wyglądem.
Następnie czas na wybór pojazdu, z klasycznym BMW włącznie. Po krótkiej eksploracji ulic otwartego miasta wkraczamy od razu do pierwszego wyścigu, rozgrywającego się w dziennym świetle, co w odsłonie serii Need for Speed wygląda raczej dość dziwnie i nie na miejscu.
Need for Speed Heat pozwala odwiedzić Palm City. Za dnia gracze biorą udział w Speedhunters Showdown. To legalne zawody, w których mogą zdobywać środki na ulepszenia garażu pełnego potężnych maszyn. Nocą kierowcy ryzykują, budując reputację w nielegalnych wyścigach. Można natknąć się także na skorumpowaną policję, która bez skrupułów zgarnie na dołek nie tylko każdego kierowcę, ale i zawartość jego portfela.
Nie zabraknie także tuningu. Nie brakuje żadnych ważnych elementów: są spoilery, różne światła, mnóstwo błotników do wyboru, progi, lusterka, zderzaki, felgi, opony i tak dalej. Pewną ciekawostką jest modyfikowanie wydechu, z możliwością wyboru interesujących nas dźwięków włącznie.










