Reklama

Splinter Cell: Zielone światełka Sama Fishera na horyzoncie?

​Ponad osiem lat przyszło nam czekać na jakiekolwiek wieści od Sama Fishera. Choć to jeszcze nic pewnego, to wygląda na to, że Ubisoft szykuje dla graczy niespodziankę. Nas - nieco złośliwych - już ciekawi, które rozwiązania z innych gier francuskiego producenta znajdziemy w najnowszej odsłonie Splinter Cella.

Plotki głoszą, że najnowsza część przygód Sama Fishera dostała zielone światło. A może i trzy, ustawione w charakterystyczny trójkąt. Po latach próśb i błagań ze strony graczy Ubisoft chyba w końcu zdecydował się na powrót do starej serii. Nie wiemy, na ile skuteczne były zabiegi samych fanów, a na ile powroty do starych marek, to już trend w świecie gamedevu, ale w nową cześć Splinter Cella chętnie byśmy zagrali.

Powroty takich marek, jak Crash Bandicoot, Sypro, czy - po 16 latach przerwy - Metroid, okazały się sporym sukcesem. Ubisoft mógłby dzięki nowej części szpiegowskiej serii zagrać na nostalgii niejednego gracza, który jako nastolatek robił szpagaty między dwiema ścianami i z nakręconym na pistolet tłumikiem wyczekiwał na przechadzającego się strażnika.  

Reklama

Tom Clancy's Splinter Cell po raz pierwszy pojawił się w 2002 roku na konsoli Xbox i z marszu podbił serca fanów takich gier jak Thief czy Metal Gear Solid. One zresztą były bezpośrednią inspiracją dla twórców nowego wówczas IP. Gra okazała się tak dużym hitem, że twórcy idąc za ciosem, stworzyli kolejne odsłony, z czasem zmieniając nawet nieco - niestety na gorsze - konwencję gry. Dowodem tego, że zmiany nie wyszły serii na dobre, niech będzie sprzedaż ostatniej części - Splinter Cell: Blacklist. To po niej Ubisoft musiał zawiesić franczyzę na ponad 8 lat. 

Sam Fisher nie przepadł jednak bez echa. Co jakiś czas pojawiał się tu i ówdzie. A to w spin-offach, a to zaliczał gościnne występy w Rainbow Six: Siege. Mieliśmy nawet otrzymać serial animowany od Netfliksa. Ostatecznie jednak Tom Henderson, znany z przecieków dotyczących Call of Duty i Battlefielda doniósł za pośrednictwem Video Game Chronicle, że Ubisoft planuje wskrzesić markę.

Gra nie jest jeszcze w fazie produkcji, ale biorąc pod uwagę odtwórcze zdolności studia i szybkość, z jaką potrafią tworzyć kolejne światy, to od dnia ogłoszenia do premiery gry zapewne nie upłynie aż kolejne 8 lat.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje