Reklama

Sony patentuje model realistycznych obrażeń

​Nie dość, że gry od zawsze posądzane były za całe zło tego świata, to jeszcze w 2000 roku pojawił się Soldier of Fortune, którego znakiem rozpoznawczym były urywane kończyny, odstrzeliwane głowy i wypływające wnętrzności. Od tamtej pory niewiele gier zbliżyło się do tego poziomu brutalności i realizmu.

Mamy rok 2021 i zdaje się, że Sony pragnie tchnąć trochę życia w nieco leciwe już ragdolle i oskryptowane animacje. Opublikowany w lipcu patent, którego nazwa brzmi: "Simulating Motion of Computer Simulation Characters to Account for Simulated Injuries to the Characters Using Current Motion Model" ma sprawić, że ranne postacie będą zachowywały się i poruszały tak, jakby faktycznie doznały uszkodzenia danej części ciała. W dokumencie jest mowa nawet o zmianach w wyrazie twarzy, jakie ma powodować wirtualny ból.

Poniższy schemat pozwala nieco zrozumieć, jak miałby działać ów system. Po pierwsze, postać musi zostać zraniona. Następnie część ciała będzie wydłużana lub dodawany będzie do niej ciężar, który ma wpłynąć na postawę postaci. Dodawane są linki/połączenia, które mają utrudniać poruszanie. Jeśli gracz w jakiś sposób oddziałuje na linki - na przykład chciałby wziąć zamach zranioną ręką, która dzierży topór - zobaczy "negatywną odpowiedź". Co to będzie? Można przypuszczać, że niezbyt finezyjny ruch połączony z grymasem bólu.

Reklama

Zastosowanie podobnych mechanik właściwie nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o gatunki gier. Wyobraźcie sobie Nathana Drake’a, który podczas upadku z wysokości może skręcić sobie nogę albo postrzelonego w rękę przeciwnika, który nie jest w stanie dalej posługiwać się karabinem i musi sięgnąć po broń krótką lub nawet wycofać się z pierwszej linii walki. A gry survivalowe? To one czerpią garściami z wszelkiego rodzaju uszkodzeń i ograniczeń ludzkiego ciała. Wyobraźcie sobie wdrożenie mechaniki złamanej i źle złożonej ręki. Gracz do końca gry musiałby już na nią uważać i pogodzić się z ograniczeniami, które by to za sobą niosło.

Kto wie, może w przyszłych bijatykach złamana noga wykluczy możliwość high-kicku?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje