Reklama

Rosja chce gry o Polsce jako najeźdźcach. Skończy się skandalem?

Nie od dziś wiadomo, że Kreml szuka różnych sposobów, by szerzyć propagandę na temat potęgi Rosji i słuszności ataku na Ukrainę. Próbowano już do tego celu wykorzystać esport, teraz ktoś chciał to samo zrobić z grami, ale ze sprytnego planu chyba nic nie wyjdzie.

Kreml chciał wyjść z inicjatywą wspierającą twórców gier, którzy swoje produkcje opierają o wartości patriotyczne. Głównym kandydatem miała być firma Cyberia Limited, nikomu nieznana wcześniej firma, która chciała "zegranizować" powieść historyczną Michaiła Zagoskina "Jurij Miłosławski, czyli Rosjanie w 1612 roku".

Powieść (a więc i gra) odwołuje się do czasów tzw. Wielkiej Smuty, czyli rosyjskiego dwuletniego okresu bezkrólewia, kiedy Moskwą rządzili Polacy. Mamy tu więc bardzo łakomy kąsek dla rosyjskich władz, szczególnie na dzisiejsze czasy, bo dzięki takiej grze można pokazać nasz kraj w bardzo złym świetle.

Reklama

Cyberia Limited miała dostać dotację od Kremla na stworzenie gry - niebagatelną kwotę, która w przeliczeniu wynosi około 20 milionów złotych. Coś jednak poszło nie tak, bo pieniądze zniknęły... a wraz z nimi ponoć i firma, która miała stworzyć grę. Nie wiadomo, w jaki sposób weryfikowano twórców ubiegających się o dotację, bo gdyby to zrobiono prawidłowo, wyszłoby, że Cyberia Limited nigdy nie tworzyła tego rodzaju gier, a ich strona nie działa od czterech lat. Ba, firma w całej swojej historii nie stworzyła ani jednej gry!

Po pewnym czasie rosyjskie media zaczęły informować, że wszystko się wyjaśniło, a sytuacja jest w normie. Studio ponoć nadal istnieje i działa, po prostu przechodzi aktualnie rebranding, który ma odświeżyć i dopasować jego wizerunek do współczesnych czasów. Sama gra również ma się doskonale, o czym ma świadczyć jedyny ujawniony w internecie artwork:

Jak widać, losy gry są aktualnie bardzo niepewne, delikatnie mówiąc. Wiadomo natomiast, że Rosja ma bardzo ambitny plan wspierania różnych cyfrowych inicjatyw, które mają nieść wartości patriotyczne, moralne i duchowe. Na ten cel planuje się wydać nawet 750 mln złotych, ale jeśli wszystkie będą weryfikowane tak, jak Cyberia Limited, to cały program może ponieść druzgocącą klęskę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy