Reklama

Rosamund Pike bierze na siebie winę za klapę filmu "Doom" Andrzeja Bartkowiaka

​"Doom" to jedna z najbardziej znanych gier wideo na świecie. Nic więc dziwnego, że fani wiele obiecywali sobie po jej ekranizacji. Zadania wyreżyserowania filmu na jej podstawie podjął się w 2004 roku polski operator Andrzej Bartkowiak. Efekt nie spodobał się widzom i krytykom. Teraz część winy za niepowodzenie ekranizacji "Doom" wzięła na siebie występująca w tym filmie Rosamund Pike.

Film na podstawie gry "Doom" był skazany na sukces. Zapewnić go miał duży budżet, gwiazdorska obsada, w której znaleźli się m.in. Karl UrbanDwayne Johnson, no i przede wszystkim kult, jaki otacza samą grę. Gwarancją jakości miało być też nazwisko człowieka, który zabrał się za reżyserię dzieła. Andrzej Bartkowiak to wszak ceniony na świecie operator, który pokazał swój talent przy filmach "Upadek", "Adwokat diabła" czy "Zabójcza broń 4". Projekt okazał się jednak klapą na wszystkich płaszczyznach.

Reklama

Do odpowiedzialności za tę klęskę poczuwa się Rosamund Pike.

"Doom" trafił do kin w 2005 roku. Był dużą, międzynarodową produkcją studia Universal z budżetem sięgającym 70 milionów dolarów. W kinach zarobił zaledwie niecałe 60 milionów. Dla Andrzeja Bartkowiaka mógł być przepustką do reżyserskiej kariery. Stało się inaczej. Choć wyreżyserował jeszcze kilka filmów, żaden z nich nie miał ani ułamka budżetu filmu "Doom". Do historii kina przeszła z niego jedynie kilkuminutowa sekwencja strzelaniny widzianej z pierwszoosobowej perspektywy. W całości wyreżyserował ją odpowiedzialny za efekty wizualne Jon Farhat.

Rosamund Pike jest aktualnie w trakcie trasy promocyjnej swojego najnowszego serialu zatytułowanego "Koło czasu". Jego scenariusz został oparty na motywach cyklu książek fantasy pod tym samym tytułem autorstwa Roberta Jordana.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje