Reklama

Remake Final Fantasy VII powraca po trzech latach ciszy

​Square Enix przypomina, że nadal pracuje nad jednym z najbardziej oczekiwanych remake’ów w historii gier wideo - nad odświeżoną wersją Final Fantasy VII z 1997 roku. Podczas zorganizowanej przez Sony imprezy State of Play zaprezentowano nowy trailer produkcji, bez konkretów.

Może się wydawać, że było to wczoraj, lecz remake Final Fantasy VII zapowiedziano już niemal trzy lata temu, w czerwcu 2015 roku, podczas konferencji Sony na targach E3. Ujawnienie powracającego klasyka odbiło się ogromnym echem w całej branży gier wideo, lecz od tego czasu trwała cisza.

W 2017 roku dodano tylko, że odpowiedzialność za prace przeszła z zewnętrznego studia do Square Enix, co na pewno musiało przełożyć się na jakieś zawirowania, a być może całkowite zrestartowanie projektu. W 2018 roku na E3 powtórzono jedynie, że nie był to żart, a odświeżona wersja powstaje.

Reklama

Wszystko to sprowadza nas do wczorajszej imprezy State of Play, gdzie ujawniono także datę premiery innego remake’u, MediEvil. Jak można się domyślać, to jednak nowy trailer Final Fantasy 7 wywołał znacznie większe poruszenie, choć nadal nie znamy daty premiery i innych detali.

W przeszłości sugerowano, że Final Fantasy  VII Remake zostanie podzielone zostanie na odcinki, ale nie jest obecnie jasne, czy takie plany pozostają aktualne, czy też japoński wydawca zdecyduje się jednak na jednorazową premierę. To oznaczałoby jednak, że tempo prac było bardzo wysokie.

Oryginalne Final Fantasy VII z 1997 roku opowiada historę Clouda Strife’a, najemnika dołączającego do grupy ekologicznych terrorystów chcących powstrzymać złą korporację przed wykorzystaniem "życiowej esencji" planety jako źródła energii. Ostatecznie ujawnia się prawdziwy wróg - Sephiroth.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje