Reklama

Prezydent USA potępił brutalne gry

/AFP

Masakra w Parkland jeszcze długo będzie tematem numer jeden w Stanach Zjednoczonych. Chociaż nie ma oficjalnych dowodów, według władz winę powinni ponieść m.in. producenci gier.

Prezydent Donald Trump zwołał w Białym Domu spotkanie, którego uczestnicy pochylili się nad kwestią bezpieczeństwa w szkołach.

Reklama

Temat ponownie pojawił się w czołówkach mediów po masakrze w liceum w Parkland na Florydzie.

Nastolatek Nikolas Crus zastrzelił 17 osób i zranił kolejnych kilkanaście. Prezydent wyraził zaniepokojenie dziełami kultury, jakie przyswajają zamachowcy:

Wiele serwisów natychmiast dokopało się zresztą do znacznie ostrzejszego stanowiska. W 2012 roku, cztery lata przed objęciem urzędu, przyszły prezydent napisał na swoim Twitterze:

Tymczasem Robert Nardolillo, członek izby reprezentantów stanu Rhode Island, ogłosił plan wprowadzenia specjalnego podatku od gier przeznaczonych dla dorosłego odbiorcy. Jak czytamy we wniosku:

Stan nie może zakazać sprzedaży brutalnych gier dzieciom i młodzieży. Takie jest przynajmniej stanowisko wyrażone w 2011 roku przez Sąd Najwyższy, który powołał się wówczas na Pierwszą Poprawkę. Właśnie dlatego - jak postuluje Nardolillo - należy nałożyć na wszystkie tytuły oznaczone ratingiem M (17+) lub wyższym 10% podatku, a zyski przeznaczyć m.in. na szkoły i poradnie zdrowia psychicznego.

Naszym celem jest uczynienie każdej szkoły w Rhode Island bezpiecznym i spokojnym miejscem do nauki. Oferując dzieciom środki, by lepiej radziły sobie dziś z agresją, możemy zapewnić spokojniejsze jutro.

Polityk przekonuje o istnieniu dowodu na to, że dzieci grające w brutalne tytuły zachowują się agresywniej od swoich rówieśników. Niestety, pozostawia swoich wyborców w egzystencjalny napięciu i rzeczonego dowodu nie przedstawia.

Warto w tym miejscu powołać się na... raport Secret Service, zgodnie z którym raptem 12% zamachowców "wyrażało zainteresowanie" brutalnymi grami wideo. Największa grupa była pochłonięta własną twórczością - poezją, esejami, dziennikami.

Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje