Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Powrót Shrouda na Twitch przyciągnął pół miliona widzów

​Po krótkim urlopie, popularny streamer Michael "Shroud" Grzesiek pojawił się wczoraj w serwisie Twitch, z którym podpisał kontrakt na wyłączność. Widzów zaskoczyła broda i okulary gracza, a bardziej postronnych obserwatorów - liczba osiągniętych wyświetleń oraz suma widzów.

26-letni Grzesiek - wyglądając teraz na około 45 lat - streamował przez niecałe 8 godzin, podczas których w szczytowym momencie przyciągnął ponad pół miliona widzów - 516,3 tysiąca, dokładnie rzecz ujmując. Średnia przez cały czas trwania była oczywiście mniejsza, ale imponująca - 222,9 tys.

Reklama

W czasie transmisji przez czat przewinęły się niecałe 3 miliony unikatowych użytkowników, zarejestrowano też 16,5 tysiąca subskrypcji, co oznacza sporą wypłatę dla Shrouda. Można też bezpiecznie zakładać, że wynegocjował on lepszy podział zysków niż standardowe 50 procent.

Nie obyło się bez problemów, ponieważ Grzesiek przez pomyłkę zaczął stream w rozdzielczości 720p. Aby nie tracić widzów, zmienił wartość na 1080p bez resetowania transmisji, co przełożyło się na kaskadujące kłopoty. Jakoś jednak udało się dołączyć do rozgrywki, głównie w strzelankę Valorant.

Na czasie pojawiały się inne słynne "osobistości", jak Imane "Pokimane" Anys, Félix "xQc" Lengyel, oraz Tyler "Trainwrecks" Niknam. Żartów na temat brody streamera nie było końca, a całość - na Twitterze - skomentował nawet zbanowany Guy "Dr Disrespect" Beahm. A więc działo się.

Sam Shroud wydawał się być nieco zakłopotany. "Nie wiem dlaczego jest tu was tak wielu, ale doceniam to. Dziękuję. Jestem po prostu normalnym kolesiem, który bardzo lubi grać. Czasami za bardzo. Na początku nie byłem zestresowany, ale liczba widzów zaczęła rosnąć..." - mówił.

"Nie wiem ilu z was siedziało tu i oczekiwało na coś wielkiego, podczas gdy ja dokładnie wiedziałem, co zrobię. Pojawię się i zacznę grać. To wszystko. No i oczywiście kompletnie zepsuję własne intro z powodu braku dźwięków" - wyjaśniał jak zwykle dość skromny Michael "Shroud" Grzesiek.

Dowiedz się więcej na temat: Twitch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje