Polski kowal wykuwa wiedźmińskie miecze w garażowej kuźni

Wiedźmin 3: Dziki Gon
Wiedźmin 3: Dziki Gonmateriały prasowe
Ludzie często pytają, czy te miecze są użytkowe. Odpowiadam, że tak, bo przykładam wielką wagę do praktyczności. Tną i można nimi walczyć, gdy zdarzy się apokalipsa zombie.
opowiada Artur Wysocki w rozmowie z PAP
Jestem zawodowym oficerem Wojska Polskiego i nie prowadzę firmy ani regularnego sklepu. Zajmuję się miecznictwem w wolnym czasie, bo to lubię, więc termin realizacji zależy od mojej dyspozycyjności.
wyjaśnia sam zainteresowany
Okazało się, że wszyscy moi przodkowie w linii męskiej, od XVII wieku byli związani z kowalstwem lub ze złotnictwem. Można powiedzieć, ze jestem genetycznie obciążony.
mówi Wysocki
Jako dzieciak zawsze chciałem mieć wiedźmiński miecz. Później pojawiła się gra. I ta stylistyka mnie kupiła. Bardzo szczególna pod wieloma względami. Mocno osadzona w historii, a przez to wiarygodna, a dodatek fantasy jest bardzo subtelny i wyważony.
wspomina Wysocki
Z mojego punktu widzenia to nie są jednak prawdziwi fani tematu. Raczej osoby zafascynowane serialem jako osobnym bytem. To już nie wiedźmiństwo, jakie znamy z czasów przedserialowych.
twierdzi żołnierz
Mierzył około czterdziestu cali, ważył zaś nie więcej niż trzydzieści pięć uncji. Pokryta na znacznej długości tajemniczymi znakami runicznymi klinga miała niebieskawe zabarwienie i była ostra jak brzytwa, przy odrobinie wprawy można by się nią ogolić.
pisał o mieczu Sapkowski
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?