Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Polacy w pierwszej dziesiątce najchętniej "piracących" narodów

Wyniki badań są przerażające. Pozycja Polski mogła być jeszcze gorsza, gdyby zastosowane inne założenia /123RF/PICSEL

Organizowane w weekendy giełdy, na których spotkać można było wesołych panów sprzedających spod stołu nośniki danych z nielegalnie uzyskanymi treściami odchodzą powoli w niepamięć. Jednak to nie przeszkadza Polakom nadal uczestniczyć w tym procederze. Wszystko dzięki życzliwej sieci.

Reklama

Piractwo mocno się zmienia. Wedle raportu monitorującej zjawisko organizacji MUSO (która wykorzystała dane z 200 milionów urządzeń i 23 tys. pirackich stron), Polska plasuje się na dziewiątej pozycji najczęściej korzystających z pirackiego oprogramowania. Pierwszą lokatę okupują Stany Zjednoczone, druga jest Federacja Rosyjska, trzecie zaś - Indie.

Pamiętajmy jednak, że w przypadku podium mamy do czynienia z narodowościami znacznie liczniejszymi. Polacy wbili się klinem między Niemców a Hiszpanów, gdyby jednak autorzy zastosowali ciut inną metodologię (np. uwzględniając, ilu piratów przypada na ogólną populację albo na liczbę użytkowników sieci ogółem) znaleźlibyśmy się w tym niechlubnym rankingu wyżej. Zresztą nie tylko my, ale niemal cała Europa Wschodnia. Przykładowo ponad 50% użytkowników sieci na Litwie, w Bułgarii i Estonii odwiedziło w 2016 stronę z torrentami.

Reklama

Ogółem na rozmaitych torrentowniach zanotowano w 2016 ponad 191 miliardów (!) wizyt, czyli niemal pół miliarda odwiedzin dziennie (!!). A choć mówimy o dużych liczbach, warto odnotować, że trend rokrocznie nieco słabnie. Przede wszystkim przez wzgląd na coraz mniejsze piractwo za pośrednictwem komputerów i laptopów. Kradzież za pośrednictwem urządzeń mobilnych wydaje się natomiast dość stabilna.

Autorzy raportu wskazują, że za spadki odpowiada przede wszystkim popularność pirackich nakładek, które pozwalają na piracenie usług streamingowych oraz serwisów z muzyką/filmami, które (mniej lub bardziej umiejętnie) udają legalne źródła. Co ważne, spora ich część nie została uwzględniona przez analityków MUSO, ergo: w tym przypadku dane mogą być niedoszacowane.

Streaming wyraźnie rządzi wśród sposobów pozyskiwania nielegalnych treści, zostawiając w tyle torrentownie, co demonstruje poniższy wykres.

Dowiedz się więcej na temat: piractwo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje