Reklama

Nie powinniśmy już używać określenia "gracz"?

​Takiego zdania jest Elle McCarthy. Według wiceprezes Electronic Arts do spraw marki określenie "gracz" jest już archaizmem.

Nie jest to zupełnie oderwana od rzeczywistości opinia menadżera EA, tylko zdanie oparte o badania, według których zaledwie 14 proc. mężczyzn bawiących się przy komputerach i konsolach określa się mianem gracza. W przypadku kobiet jest to jeszcze mniejszy odsetek - 6 proc. Zdaniem McCarthy nie powinno się też używać słowa "branża" w kontekście gałęzi przemysłu zajmującej się produkcją czy wydawaniem gier wideo. Według niej granie nie jest już branżą ani medium - jest "interaktywnością".

McCarthy twierdzi, że producenci i wydawcy gier wideo muszą nauczyć się, że docieranie do ogólnej grupy "graczy" nie ma sensu. Porównuje to podejście do kierowania komunikatów do osób, które słuchają muzyki czy oddychają powietrzem. Według wiceprezes Electronic Arts nie ma uniwersalnych sposobów dotarcia do odbiorców interaktywnej rozrywki. Jest bowiem wśród nich wiele grup, nisz czy wielowymiarowych społeczności.

Reklama

Electronic Arts - jedna z najstarszych firm w... ekhm, branży gier wideo (powstała 28 maja 1982 roku) - od lat mierzy się z negatywnym PR-em. Z badań przeprowadzanych wśród konsumentów z różnych części świata niejednokrotnie wynikało, że jest to jedna z najbardziej znienawidzonych firm (obok takich gigantów, jak Apple czy Epic Games). Mówiły o tym na przykład rezultaty ankiety opracowanej przez DFC Intelligence w 2019 roku.

Elle McCarthy została zatrudniona w EA z zadaniem poprawy wizerunku i wprowadzenia powiewu świeżości. Na razie trudno oceniać efekty jej pracy, natomiast jej podejście do utartych określeń jest bez wątpienia ciekawe. Pytanie, czy sama zmiana semantyki ma jakiekolwiek znaczenie dla samych graczy? A może twórcy gier wideo rzeczywiście powinni patrzeć na odbiorców swoich dzieł w nieco inny sposób niż do tej pory?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama