Reklama

Netflix przejmie CD Projekt?

​Sieć obiegła plotka o tym, że platforma Netflix planuje przejęcie studia CD Projekt. Wartość polskiej spółki na giełdzie błyskawicznie wzrosła.

Podstawą plotki okazał się artykuł autorstwa Tae Kima, w którym dziennikarz portalu Bloomberg zasugerował, że Netflix powinien kupić CD Projekt, aby wejść na rynek gier wideo z jeszcze większym impetem. Jedna luźna sugestia wystarczyła, by akcje polskiej spółki na giełdzie wzrosły o około 3,3 p.p. Przed publikacją artykułu ich wartość wynosiła blisko 3 p.p. mniej niż na otwarciu dnia. Ostatecznie spółka zamknęła dzień z zyskiem 0,3 proc.

Reklama

Ta historia pokazuje, jak niewiele potrzeba, by wywołać odczuwalne ruchy na giełdzie. Tae Kim nie przedstawił całej sprawy w otoczce jakiejś nieoficjalnej informacji, do której udało mu się dotrzeć, a jedynie w formie myślenia życzeniowego i luźnej sugestii. Większość z nas pewnie nawet by się o tym nie dowiedziała, gdyby nie to, że skutkiem publikacji Bloomberga były wyraźne ruchy na giełdzie, a później cała lawina medialnych doniesień.

Niemniej, pozostając w sferze luźnych rozmyślań, trzeba przyznać, że przejęcie CD Projektu przez Netfliksa byłoby wydarzeniem, o którym pisałyby wszystkie portale internetowe na świecie. Co ciekawe, taka transakcja nie byłaby wcale poza zasięgiem popularnej platformy streamingowej. Jej wartość jest obecnie szacowana na około 230 mld dolarów, podczas gdy CD Projekt jest wyceniany na "zaledwie" 4,7 mld. Spółka straciła bardzo wiele po premierze Cyberpunka 2077, ganionego przez graczy za wiele rzeczy, począwszy od wyciętej zawartości, poprzez kiepską optymalizację, a na rozlicznych błędach skończywszy. Przypomnijmy, że gra została nawet wycofana na ponad pół roku z oficjalnego sklepu PlayStation. Koniec końców wartość CD Projektu na GPW drastycznie spadła. 4 grudnia wynosiła 443 zł, a obecnie jedną akcję można kupić za około 185 zł.

Według wyliczeń Tae Kima, zakup CD Projektu przez Netfliksa byłby dla tego drugiego mniejszym wydatkiem niż przejęcie koncernu ZeniMaxMedia przez Microsoft, nawet gdyby premia za przejęcie wyniosła 40 proc. Dziennikarz zaznaczył przy tym, że jego zdaniem polske studio jest lepszym deweloperem niż Bethesda. Co prawda Netflix interesuje się obecnie jedynie grami mobilnymi, ale Tae Kim twierdzi, że to zbyt bojaźliwe podejście, szczególnie gdy ma się za konkurentów takich gigantów, jak Tencent, Microsoft czy Electronic Arts. Według niego znacznie lepszym pomysłem byłby wobec tego zakup CD Projektu, znajdującego się - po problemach Cyberpunka 2077 - w problematycznym położeniu.

Netflix niedawno poinformował, że w ciągu dwunastu miesięcy wystartuje z własną ofertą gier wideo, wkomponowaną w obecny abonament (którego cena do tego czasu może, rzecz jasna, ulec zmianie). Z kolei CD Projekt wydał niedawno grę mobilną Wiedźmin: Pogromca Potworów, a obecnie przygotowuje się do wydania kolejnych aktualizacji dla Cyberpunka 2077 (w tym pierwszego darmowego DLC) oraz next-genowego ulepszenia dla Wiedźmina 3: Dzikiego Gonu (update będzie dostępny dla każdego, kto posiada już swoją kopię gry, ale będzie też można kupić specjalne wydanie, przeznaczone dla posiadaczy PlayStation 5 lub Xboksów Series X|S.

Trudno powiedzieć, czy ktokolwiek z zarządu Netfliksa wpadł w ogóle na pomysł zakupu CD Projektu, ale nie da się ukryć, że byłoby to jedno z najciekawszych wydarzeń w historii branży gier wideo. Przypomnijmy, że na początku lipca firmy - Netflix i CD Projekt - zorganizowały wspólnie konferencję WitcherCon, podczas której poznaliśmy bliżej losy serialu, jak również gry o Geralcie z Rivii. Oba podmioty mają już więc wspólny cel, jakim jest rozwój wiedźmińsiego uniwersum. Czy w przyszłości połączy je coś więcej? Jak myślicie, jakie byłyby tego skutki? Co byście powiedzieli - na przykład - na to, by CD Projekt RED zajął się tworzeniem gier wideo na podstawie najpopularniejszych produkcji Netfliksa?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama