Reklama

Mieli zrobić grę, ale woleli balować

Twórcy kickstarterowej kampanii z Ant Simulatorem w roli głównej za zebrane od przyszłych konsumentów pieniądze, mieli w pocie czoła produkować grę. Jednak alkohol i striptizerki skutecznie odwiodły ich od pracy.

Pieniądze zebrane w ramach crowdfundingu zostały wydane na... nieco inne cele, niż zakładali sponsorujący development gracze. Eric Tereshinski, główny programista Ant Simulator ogłosił, że anuluje projekt, a wkrótce poinformuje graczy, jak domagać się refundacji środków przeznaczonych na crowdfunding.

Powód? Dwaj przebiegli partnerzy biznesowi, którzy prywatnie byli jego przyjaciółmi przez jedenaście lat, przehulali niemal całe pieniądze na "alkohol, restauracje, bary i striptizerki".

Tereshinski natychmiast zerwał z nimi współpracę, ale w wyniku obwarowań prawnych nie może ani wydać gry, ani nawet zachować tutoriali związanych z jej robieniem na swoim kanale YouTube.

Reklama

Wygląda na to, że chytrzy kompani doskonale przemyśleli cały przekręt - załatwili nawet papierkową robotę, która udowadnia, że ich zabawy z procentami i dziewczętami były "spotkaniami biznesowymi", a do tego określili w umowach swoją funkcję jako konsultanci. Dzięki temu nie są zobligowani do jakiejkolwiek pracy nad symulatorem.

Co teraz? Nie ma co liczyć na pozew, bo po konsultacji prawnej autor Ant Simulator doszedł do wniosku, że nic to nie zmieni. Dodaje też, że zresztą "jest diabelnie dobry w robieniu gier. Zrobi kolejne. Oni nie".

Dziękuje też wszystkim za wsparcie, jakie otrzymał po wyjawieniu prawdy. Poniżej film, w którym wyjaśnia całą sytuację i to, jak doszedł do decyzji o anulowaniu projektu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy