Reklama

Henry Cavill chciałby zagrać w ekranizacji gry Red Dead Redemption 2

​Odtwórca roli wiedźmina Geralta z Rivii w serialu Netflixa ma ochotę na rolę w adaptacji popularnej gry przygodowej, która osadzona jest w realiach Dzikiego Zachodu. Czas pokaże, czy branża filmowa zareaguje na jego słowa.

W rozmowie z serwisem "Game Reactor" Cavill został zapytany o to, jaką ekranizację gry wideo chciałby zobaczyć na platformie Netflix - najlepiej ze swoim udziałem. Po chwili zastanowienia wskazał na "Red Dead Redemption 2".

Co do "spóźnienia", gwiazdor miał na uwadze fakt, że wspomniana gra, wyprodukowana przez Rockstar Games, nie jest nowością. Swoją premierę miała w 2018 roku, ale nadal cieszy się niesłabnącą popularnością wśród graczy. Cavill do tej pory najbardziej wychwalał: "World of Warcraft", "Mass Effect" "Total War" i "Wiedźmina". W listopadzie udzielił wywiadu dla magazynu "Total Film", w którym stwierdził, że "Wiedźmina" (wyprodukowanego przez studio CD Projekt Red) "przechodzi" na najwyższym poziomie trudności.

Reklama

Można mu jednak wybaczyć zaległości w ogrywaniu nowości, bo - jak wiadomo - aktor był ostatnio szalenie zajęty pracą przy serialowym "Wiedźminie" i żmudną rehabilitacją po kontuzji ścięgna podkolanowego, której doznał na planie (jak wspominał we wcześniejszych wywiadach, zanosiło się, że ten uraz może go w ogóle wykluczyć z grania bohaterów akcji).

Na razie żadne studio nie potwierdziło, że zamierza zekranizować "Red Dead Redemption". Ale wydaje się, że takie słowa Cavilla mogą oznaczać zainteresowanie tematem w branży filmowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje