Gra o gwałcicielu wywołała kontrowersje na Steamie

​Valve po raz kolejny musi zmagać się z konsekwencjami braku kontroli nad tym, co publikowane jest na platformie Steam. Tym razem problemem jest produkcja o wiele mówiącej nazwie Rape Day, w której wcielamy się w seryjnego mordercę i gwałciciela, przygotowana przez studio Desk Plant.

Tytuł nie jest jeszcze dostępny, z premierą zaplanowaną na kwiecień 2019 roku. W chwili pisania wiadomości karta produktu jest jednak jeszcze dostępna, obiecując "opowieść wizualną", co w świecie gier wideo przekłada się na obrazki z tekstem i minimum interakcji, poza kilkoma wyborami.

Deweloperzy przygotowują podobno 500 ilustracji oraz ponad 7 tysięcy słów. Produkcja ma pozwolić na "werbalne napastowanie, zabijanie i gwałcenie kobiet w ramach postępów w historii". Do tego "przemoc, napaść seksualna, seks bez zgody, wulgarny język, nekrofilia i kazirodztwo".

Reklama

Karta produktu z tak wywrotowymi treściami - okraszona niezbyt przyjemnymi screenami promocyjnymi - znajduje się na Steamie już od kilku tygodni. Można spodziewać się, że po nagłośnieniu sprawy Valve usunie tytuł, lecz chyba nie o to chodzi w całej sytuacji.

Gracze zastanawiają się obecnie, jakim cudem produkcja promująca takie treści w ogóle dostała się do sklepu, skoro samo Valve obiecuje, że prowadzi "krótki proces weryfikacji" przed zaakcentowaniem jakiegokolwiek pomysłu do sprzedaży.

Warto jednak dodać, że ta weryfikacja jest zapewne w pełni zautomatyzowana i obejmuje jedynie sprawdzenie, czy gry są "poprawnie skonfigurowane, działają w zgodzie z oczekiwaniami i nie robią niczego niszczącego". Jak widać, nie ma tu ani słowa o kontrolowaniu samych treści.

Nie są to oczywiście pierwsze problemy tego typu dla Valve. W maju 2017 roku tytuł House Party został na krótko anulowany, ponieważ pozwalał szantażować jedną z bohaterek w zamian za seks. Twórcy wprowadzili cenzurę i produkcja równie szybko wróciła do sprzedaży.

Dokładnie rok później, także w maju, kłopoty pojawiły się w związku z grą Active Shooter, która pozwalała się wcielić w osobę dokonującą masakry w szkole. Właśnie wtedy Valve zapowiedziało, że modyfikuje podejście, by na Steamie nie pojawiały się treści "nielegalne, lub po prostu trolling".

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama