Reklama

Ankieta: Niska cena konsol ważniejsza od gier na wyłączność

​Co jest najważniejsze dla perspektywicznych użytkowników konsol nowej generacji? Nastroje przed premierą PlayStation 5 oraz Xbox Series X postanowił sprawdzić popularny Ed Boon, twórca serii Mortal Kombat, do dzisiaj służący jako producent kolejnych odsłon w studiu NetherRealm Studios.

Mężczyzna postanowił skorzystać z funkcji ankiety na Twitterze, gdzie może pochwalić się grubo ponad pół milionem śledzących go osób. Takie badanie nie jest może ściśle poprawne z naukowego punktu widzenia, ponieważ dotyczy osób zainteresowanych grami, ale o to chyba nam chodzi?

Boon zadał proste pytanie. Co jest dla ciebie najważniejsze w konsolach nowej generacji: Cena, kompatybilność wsteczna, lepsza grafika czy też produkcje na wyłączność? Odpowiedziało imponujące 50 tysięcy osób, co wydaje się zapewniać całkiem interesujący przekrój opinii graczy.

Reklama

Wyniki ułożyły się dokładnie tak, jak wymieniono w akapicie powyżej: Najważniejsza jest przystępna cena, z 37,5  procent głosów. Następnie kompatybilność wsteczna (30 proc.), lepsza grafika (19,2 proc.) oraz gry na wyłączność (tylko 13,2 proc.). A więc wiadomo już o co chodzi - o pieniądze.

Sony i Microsoft nie ujawnili jeszcze cen swoich nadchodzących urządzeń, lecz w mediach pojawia się coraz więcej doniesień na temat tego, że producenci mają problemy z pozyskaniem części do budowy swoich urządzeń, co może przełożyć się właśnie na wyższe koszty zakupu. Gracze zapłaczą?

O problemach Sony poinformował serwis Bloomberg, powołując się na ludzi zaznajomionych ze sprawą. Źródłem kłopotów są podobno wysokie ceny komponentów, które firma musi zakupić na wolnym rynku, rzekomo zwłaszcza tych związanych z odprowadzaniem ciepła z wewnątrz urządzenia.

Nie od dzisiaj wiadomo, że budowane konsole często sprzedawane są ze stratą, zwłaszcza na początku generacji. Producenci odbijają sobie różnicę na cenach gier i innych usług, wraz z upływem czasu dopracowując także metodologię produkcji i poszukując tańszych części do swoich fabryk.

Wydaje się jednak, że 450 dolarów byłoby zbyt dużym kosztem dla Sony, niemożliwym do rekompensowania grami. Dlatego też część tych kosztów mogłaby zostać przerzucona na konsumentów, a to oznacza wysoki koszt zakupu urządzenia, co może odstraszyć użytkowników.

Teraz Sony nie będzie chciało powtórzyć błędów z przeszłości, co oznacza niższą cenę. Tutaj właśnie pojawiają się problemy z zaawansowanymi częściami. Rynek - zwłaszcza w kwestii pamięci - drenowany jest podobno przez ogromne zainteresowanie producentów smartfonów i tabletów.

To podbija ceny. Jeden z rozmówców agencji Bloomberga sugeruje, że jednym z decydujących momentów będzie... ogłoszenie ceny przez Microsoft. Sony ma rzekomo poczekać i odpowiednio dostosować się do konkurentów, który - jak można zakładać - ma obecnie podobne problemy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje