Reklama

Aliens: Fireteam z dnia na dzień traci graczy

​Po całkiem udanym starcie i sporym zainteresowaniu graczy, najnowszy tytuł traktujący o zmaganiach między niewielkim oddziałkiem marines i hordami Obcych, zaczyna tracić chętnych do wspólnej zabawy. Widać ludzie nie mają szans z Alienami!

Często jest tak, że na fali hype’u i dobrej prasy, gry zyskują olbrzymie zainteresowanie w dniu premiery. Niewielu tytułom udaje się jednak utrzymać na szczycie listy hitów. Istnieje wiele przykładów gier wideo, które rozczarowały fanów po premierze, a jedną z ostatnich tego typu produkcji, jest Aliens: Fireteam Elite. Obcy nie mają szczęścia do gier wideo (poza oczywiście Obcym Izolacją).

Wydana 23 sierpnia Aliens: Fireteam Elite to trzecioosobowa strzelanka nastawiona na współpracę graczy. Dzięki ogólnie przychylnym ocenom graczy - prasa była nieco bardziej powściągliwa - gra odniosła spory sukces po premierze. Magia Obcego w dalszym ciągu działa. Na nieszczęście dla dewelopera sytuacja ostatnio zaczęła się pogarszać, a czar chyba prysł.

Reklama

Początkowo Aliens: Fireteam Elite przyciągało około 10 000 fanów. Nie jest to może oszałamiająca liczba - jeśli porównać ją do hitów, takich jak: Apex Legends, PUBG: Battlegrounds, czy Fortnite, ale wystarczała, by umieścić tytuł w 100 najlepszych grach na Steam (to swoją drogą też o czymś świadczy). Obecnie gra spadła poniżej pierwszej pięćsetki.

Wielu graczy zastanawia się, co się stało. Jedną z możliwych przyczyn spadku liczby graczy Aliens: Fireteam Elite jest brak nowej zawartości. Gracze czekali od początku września na nową aktualizację. Nic takiego jednak się nie wydarzyło. Tytuł miał też pecha, jeśli chodzi o czas wydania. Back 4 Blood jest na tyle interesującym - i również kooperacyjnym - tytułem, że mógł z łatwością odciągnąć graczy od walki z Obcymi (hm... może już czas na Aliens vs Zombies?).

Jeżeli twórcy nie zrobią czegoś spektakularnego, nie zaproponują nowej zawartości lub znaczących zmian w samej rozgrywce (może nowe tryby?), Obcy już niedługo będą zostawieni sami sobie. Jedyną nadzieją znów będzie Ripley.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje