Reklama

Star Wars: Republic Commando

Producent: LucasArts
Wydawca: LucasArts
Kategoria: gry akcji / taktyczna
Data premiery: luty 2005
Tryby gry: single / multiplayer
Tryb multiplayer: internet
Wymagania wiekowe: 16+

Od czasu pojawienia się na ekranach kin sagi "Star Wars" jesteśmy co roku zasypywani coraz nowszymi, mniej lub bardziej wymyślnymi grami nawiązującymi do tej międzygalaktycznej historii. Zarówno pod względem wykonania, jak i fabuły panowie z Lucas Arts - bo to właśnie oni są dla graczy tacy hojni - mieli i wzloty, i upadki. Trzeba jednak przyznać, iż dwie ich ostatnie produkcje wywołały wiele okrzyków zachwytu. Oczywiście wspominam tutaj "Jedi Academy" oraz "Knights of the Old Republic". Obecnie twórcy pracują nad kolejnym produktem o którym wiele osób wyraża się, iż jest to po prostu "gwiezdna" kopia gry "Halo". Ludzie ci są w błędzie, jednak mam nadzieję, iż po przeczytaniu tego artykułu zmienią nieco swój pogląd na ten temat i będą równie niecierpliwie oczekiwać na wersję demonstracyjną. Grą, której kulisy chciałbym wam dzisiaj przedstawić, jest "Star Wars: Republic Commado".

Szczerze mówiąc, kiedy pierwszy raz zetknąłem się z tym tytułem, pomyślałem "O nie, znowu... Ileż można bawić się w Jedi?". Na szczęście szybko zostałem uświadomiony, iż gra z byciem herosem ratującym kolejne istnienia przed zagładą będzie miała niewiele wspólnego, tak więc o wcielaniu się w rycerza Jedi możemy wreszcie zapomnieć. "Republic Commando" pozwoli nam zostać dowódcą elitarnej grupy uderzeniowej Armii Republiki, który nie będzie się wyróżniał niczym szczególnym od reszty dwu- lub czteroosobowej drużyny. Akcja gry będzie toczyć się podczas wojny klonów, gdzieś pomiędzy II a III epizodem, będzie to swego rodzaju pomost łączący historie obu części. Smaczku dodaje fakt, iż fabuła pozwoli nam wziąć udział w kilku znanych z filmów wydarzeniach, jednak od nieznanej nam dotąd perspektywy żołnierzy Republiki. Przykładem może być jedna z misji na Geonosis, której akcja będzie się toczyć podczas bitwy kończącej II epizod. Nie będziemy tam walczyć na otwartym polu bitwy u boku rycerzy Jedi, lecz badać katakumby, starając się przeniknąć do bazy Geonosian. Brzmi ciekawie, nieprawdaż? Na dodatek podczas gry będzie można natrafić na kilka wątków, których rozwinięcie pojawi się dopiero w III epizodzie, dzięki czemu gracze będą mogli uszczknąć rąbka jego tajemnicy.

Podczas rozgrywki skorzystamy z szerokiego wachlarza misji rozdzielonych na trzy kampanie, z których każda będzie się odbywała w całkowicie innym miejscu we wszechświecie. Pierwsze misje wykonamy na planecie Geonosis, kolejne na wraku statku Republiki, natomiast trzecia kampania zabierze nas na Kashyyyk - ojczystą planeta Wookieech. Przy każdej odprawie przed kolejnymi zadaniami, w dość realistycznym klimacie, otrzymamy część informacji na temat celów, jakie mamy w nim osiągnąć - tylko część, ponieważ podczas akcji będziemy dostawać coraz to nowsze wiadomości związane z dodatkowymi celami lub różnymi zmianami planów.

Podczas rozgrywki będziemy widzieli świat z perspektywy pierwszej osoby (FPP). Nie będzie to zwykła strzelanka, gdyż jak twórcy zapewniają, siła gry ma tkwić w taktyce, a nie w samej broni i stylu "hura! i do przodu". Mimo to, zawsze będą co najmniej dwa podstawowe sposoby na uwinięcie się z danym zadaniem - ten mniej i ten bardziej finezyjny. Jako dowódcy będziemy mogli wydawać członkom naszego skromnego oddziału rozkazy. Będą to polecenia typu "użyj tego", "ustaw się na pozycji", "znajdź i zniszcz", "rozbrój bombę". Wszystko będzie się działo najczęściej podczas ostrzału, tak więc będziemy musieli się spieszyć z wydawaniem komend, albo kazać nas osłaniać, gdy wejdziemy na sam środek areny walki. Wszystkiego pomoże dopilnować panel HUD umiejscowiony w naszym hełmie, a wyświetlany na dole ekranu w bardzo ładny i czytelny sposób. Będzie on na bieżąco podawał stan zdrowia oraz pancerza poszczególnych członków drużyny, a także pozwoli na przejrzyste wydawanie rozkazów. W tym drugim pomocne stanie również podświetlanie "miejsc akcji" np. drzwi, a przy rozstawianiu ekipy na pozycjach celownik ułatwi nam szybsze i bardziej precyzyjne wykonanie czynności. Oddział będzie oczywiście cały czas podążał za nami i nie będziemy musieli się o nich specjalnie martwić. Posiadając dość wysokie AI wirtualni towarzysze broni będą tam sobie dość dobrze radzić sami, chroniąc jednocześnie tyły. W razie gdyby jednak coś stało się któremuś z naszych kolegów, a wskaźnik na panelu wskazywał stan krytyczny, będziemy mogli udzielić mu pierwszej pomocy. Panowie z Lucas Arts chcą stworzyć bardzo dynamiczną grę, w której gracz będzie czuł się jak na dobrym filmie wojennym - oczywiście w świecie gwiezdnych wojaży. Niech więc pracują, gdyż zamysły oraz pokaz na targach E3 znalazły wielkie uznanie.

Taktyka taktyką, ale przeciwnik na prośbę nie uśmierci się. Pomoże mu jednak w tej trudnej, jakże życiowej decyzji pokaźny arsenał, jakim będziemy mieli okazję dysponować. Oprócz możliwości strzelania z ponad tuzina przeróżnych broni, z których każda będzie posiadała dwa tryby, nasze standardowe uzbrojenie będziemy mogli wyposażyć w ciekawe dodatki o bardzo różnych właściwościach. Po zastosowaniu takich upgrade'ów otrzymamy nawet broń 3 w 1. Na pewno będzie czym postrzelać.

Zanim przejdę do opisu wizualnej strony gry - a właściwie założeń jej utworzenia - chcę jeszcze wspomnieć o rozgrywce wieloosobowej. Oprócz standardowego trybu single-player będziemy mogli zagrać przez internet w tryby assault, death match, team death match oraz capture the flag nawet w 16 osób. Gdyby znudził się komuś zestaw map dołączony do gry będzie można ściągać dodatkowe lub tworzyć własne za pomocą dołączonego edytora. Wstępnie nie ma możliwości gry przez LAN, ale mam nadzieję, iż to niedopatrzenie zostanie naprawione.

Jak zapowiadają twórcy i co częściowo znalazło oparcie w trailerze, grafika w "Star Wars: Republic Commando" ma prezentować się nad wyraz smakowicie. Wykorzystywany będzie bowiem silnik Unreal 2003. Efekty atmosferyczne, wybuchy, wystrzały, modele zarówno postaci, jak i otoczenia, a także tekstury nie pozostawią graczom wiele do życzenia. Specyficzne ma być oświetlenie, które znacznie zwiększy realizm środowiska, a ciemne tony dodadzą nieco klimatu. Naturalność rozgrywki zostanie znacznie zwiększona dzięki zastosowaniu realistycznych animacji oraz dobrze zaprogramowanemu systemowi wykrywania uszkodzeń szkieletu obiektów - czyli na przykład trafiamy delikwenta w nogę, a on majestatycznie traci równowagę, co raczej nie ułatwia mu walki.

Wszystko zapowiada się tak ładnie i ciekawie, że z niecierpliwością wyczekuję kolejnych informacji o postępach ekipy z Lucas Arts - bo premiery to się chyba nie doczekamy szybko, gdyż po raz kolejny została przełożona, tym razem aż na luty 2005 roku. Mam nadzieję, że osoby, o których wspomniałem na początku, zauważyły kilka znaczących różnic pomiędzy "Republic Commando" a "Halo".

OLO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje