Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Full Spectrum Warrior: Ten Hammers

Producent: Pandemic Studios
Wydawca: THQ
Dystrybutor PL: CD Projekt
Rodzaj gry: gra akcji / taktyczna
Data wydania: 28 kwietnia 2006
Wymagania: Procesor Pentium IV 2 GHz, 512 MB RAM, karta graficzna 128 MB zgodna z DirectX 9.0c, 2,5 GB wolnego miejsca na dysku twardym, WindowsXP
Cena detaliczna: 99,90 PLN
Ocena: 7.5/10

Walka z wymagającym przeciwnikiem polega nie tylko na celnym prowadzeniu ognia. To przede wszystkim posłuszni żołnierze i taktyka zdolna zaskoczyć najbardziej doświadczonego przeciwnika. Eksplodujące budynki, przedpole pełne latających pocisków i jedyna droga do chwały bohatera. Jesteś gotów? Przygotuj się na realistyczne doznania...

Taktyka THQ

Ostatnimi czasy trudno twórcom oraz programistom gier komputerowych przygotować, a potem wprowadzić nowy i oryginalny produkt. Niestety, ale z oczywistych względów rynkiem elektronicznej rozrywki rządzą ogromne pieniądze. A jak wiemy, "zielone banknoty" nie przepadają za ryzykiem. Z tego też względu sklepowe półki zalewane są głównie kontynuacjami, dodatkami i dodatkowymi misjami do sprawdzonych już tytułów. Czy kiedykolwiek ta sytuacja ulegnie zmianie? Patrząc w niedaleką przyszłość, nie ma takiej możliwości...

Kiedy wszystko się zaczęło...

Mam nadzieję, że pamiętacie część poprzednią? W skrócie - twórcy gry do naszej dyspozycji oddawali oddział amerykańskich żołnierzy, a my - jako dowódca - musieliśmy jak najlepiej osiągnąć wyznaczone nam cele. Istotny jest fakt, iż żadnym z uzbrojonych po zęby komandosów nie mogliśmy bezpośrednio i dobrowolnie pokierować. Jedynie dzięki odpowiednim narzędziom do obserwacji otoczenia, różnych rzutów kamery oraz szeregu komend, jakie mogliśmy wydać naszym podopiecznym, byliśmy w stanie skutecznie i pewnie pokonać groźnego wroga. Jak zatem widzicie, pierwsza część "Full Spectrum Warrior" prezentowała syntezę gry taktycznej ze strzelanką, a zaraz zobaczycie, że część druga jedynie sprawnie rozwija wątek poprzednika.

...może też się skończyć...

Oczywiste jest, że w kontynuacjach najważniejsze są zmiany. Zacznijmy od fabuły. "Ten Hammers" ponownie zabiera nas w sam środek groźnego konfliktu na Bliskim Wschodzie, czyli fikcyjnego Zekistanu. Doszło tam bowiem do poważnego przewrotu politycznego, a w rezultacie wojny domowej. Na szczęście w drodze są już amerykańscy marines. Standardowo pokażą klasę, profesjonalizm, dobre serca i gołębią wolność w kieszeni...

No właśnie - nie zdziwi Was zapewne fakt, jeśli stwierdzę, iż w drugiej części tejże gry ponownie sterujemy dwoma czteroosobowymi oddziałami o nazwie Alpha oraz Bravo. Samo sterowanie uległo niewielkim zmianom, ulegając jedynie kilku nowym i - muszę przyznać - trafnym poprawkom. Za pomocą myszy wydajemy intuicyjne rozkazy - kryj się za przeszkodą, oskrzydlaj wroga, czy prowadź ogień zaporowy, co w poprzedniej części sporo traciło na dynamice rozgrywki. W najnowszej części mechanizm ten zyskał znacznie rozbudowany, co w rezultacie uczyniło zabawę jeszcze bardziej atrakcyjną i przyjemną.

Każdy z oddziałów możemy teraz podzielić na dwuosobowe grupy, dzięki którym możemy o wiele szybciej i sprawniej pokonywać słabe umocnienia wroga. Dodatkowo do dyspozycji oddano nam zdolnego zwiadowcę, który wypuszczony w teren zda nam dokładnie raport z czekających na nas niebezpieczeństw. Sami przyznacie, że dobry to pomysł. Tym razem nie będziemy musieli ryzykować życiem całego oddziału, a jedynie pojedynczej i specjalnie do tego przygotowanej jednostki.

Nasi żołnierze stali się również nieco wytrzymalsi na postrzały względem poprzedniej części. Teraz ranny marines nie musi być od razu przenoszony na plecach do punktu medycznego, ale czasami wystarczy podciągnąć go w bezpieczne miejsce i szybko opatrzyć. Nadaje to o wiele większego realizmu dla ciekawej rozgrywki, a i postrzelony np. w rękę wojak szybciej wróci na pole chwały.

Ostatnim innowacyjnym elementem dla powoli tworzącej się serii jest z pewnością obecność pojazdów, którymi możemy się przejechać. Liczyłem trochę na patent z "Halo", ale jak zwykle "nadzieja matką głupich". Model jazdy jest bardzo banalny, do dyspozycji oddano nam jedynie skromnego jeepa o nazwie Bradley, a jego zastosowanie może wydać się niektórym bardzo wątpliwe. Na pewno idealnie funkcjonuje jako ruchoma zasłona, tego jestem pewien...

Technika batalii

Sztuczna inteligencja potrafi zadziwić. Z jednej strony całkiem złożone i ciekawe dla oka zagrywki wroga, dobrze rzucony granat, celny ostrzał i pokonywanie kolejnych metrów terenu - od razu robi się naprawdę interesująco. Z drugiej strony wróg jest zdolny do bezmyślnego wychylenia się zza zasłony, nieskładnego ostrzału i niezauważenia naszej obecności. Dziwnie to wygląda w, wydawać by się mogło, mocno realistycznej konstrukcji.

Lokacje, które na nas czekają, to zdecydowanie największa zaleta tego projektu. Wraki samochodów, zniszczone osiedla, palące się opony i amatorskie umocnienia wroga - klimat genialnego filmu "Black Hawk Down" jest tu bardzo obecny. Dzięki tak profesjonalnemu i pieczołowicie dopracowanemu otoczeniu gracz bez opamiętania zagłębia się w świecie "Full Spectrum Warrior: Ten Hammers" i gdyby nie spora liniowość dostępnych poziomów, mielibyśmy zdecydowanego lidera w tejże kwestii.

Na koniec kwestia grafiki, która uległa sporym zmianom w porównaniu z pierwszą częścią. Nie tylko ujrzymy lepsze tekstury, ilość detali oraz naturalną animację postaci. Ten tytuł to przede wszystkim bardzo nowatorskie biblioteki "Havoc", które stworzyła ekipa Valve przy okazji pracy nad grą "Half-Life 2". Tym samy fizyka, jaką uświadczycie w tej produkcji, to bardzo dynamiczny i realistyczny patent, który skutecznie tworzy bardzo wiarygodny obraz współczesnej wojny.

Dobra powtórka

Na pewno zgodzicie się ze mną, iż smutny jest fakt, kiedy po wydaniu sporej ilości pieniędzy, po kilku miesięcznych oczekiwaniach, niecierpliwym przeglądaniu zapowiedzi, otrzymujemy "powtórkę z rozrywki". "Full Spectrum Warrior: Ten Hammers" to po prostu ulepszony, pozbawiony większości wpadek poprzednika tytuł, który posiadając sporo klimatycznych i ładnych elementów stanowi atrakcyjny, ale ponadobowiązkowy kąsek dla fanów wojennego klimatu.

AFrO

Dowiedz się więcej na temat: dystrybutor | wydawca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje