Reklama

Arcatera PL

Producent: Ubisoft

Data premiery: grudzień 2000

Dystrybutor: LEM

Rodzaj gry: Mieszanka przygodówki z RPG

Konfiguracja optymalna: PII-350, 64 MB RAM, CD x12, min. 600MB wolnego miejsca na dysku, Windows 95/98 + Direct X 7.0 lub nowszy.

Ocena: 7.5/10



Arcatera to kraina gdzieś w alternatywnym świecie, zbliżonym do naszego średniowiecza, tyle tylko, że okraszona nieco magią oraz istotami, jakich na ziemi raczej nie spotkacie. Gra stworzona na podstawia gry fabularnej o tym samym tytule a przeniesiona przez spory zespół ludzi z niemieckiej firmy Westka Entertainment. Według producenta ma to być gra przygodowa z elementami RPG, ale czy tak jest w istocie?

Reklama



Przepraszam, czy tu biją?



Na początek wybieramy jedną z czterech postaci, w którą mamy ochotę się wcielić. Wybór odbiega trochę od znanych nam powszechnie standardów, albowiem nie możemy być żadnym wojownikiem, paladynem czy też magiem w klasycznym pojęciu tych profesji. Możemy natomiast być:



1. Podróżnikiem - Podróżnik to właśnie coś na wzór wojownika. Z racji wyśmienitego wyszkolenia, potrafi władać każdą bronią, co w tych czasach może okazać się niezwykle pomocne. Korzysta przy tym z każdej zbroi jaka wpadnie mu w łapy. Jest doskonałym tropicielem, potrafi także polować, co bezsprzecznie może zapewnić mu przetrwanie.



2. Złodziej - jak na złodziejaszka przystało potrafi nieźle kraść i równie nieźle się kamuflować. Bystrzak z niego, co pomaga mu dostrzec to, czego inni nie widzą. Niestety, jak na cherlaka przystało, oburęcznym mieczem to on ci już nie pomiota... łuk jeno, sztyleciki i skórzana zbroja się na niego nadaje.



3. Mnich - To mądra i charyzmatyczny wyznawca nauk chaosu (dziwne, zawsze mi się wydawało, że ktoś taki, nie może być dobry, ale z drugiej strony już wiem, skąd się biorą przywódcy sekt :)))) Ponieważ jest niezwykle przekonywujący, potrafi szybko pozyskać przyjaciół, notorycznie prawiąc im komplementy. Nie obca jest mu również magia, dzięki czemu potrafi obejść się z ciekawymi zaklęciami. Zapomnijcie oczywiście o jakiejkolwiek zbroi, zresztą z bronią też u niego nie najlepiej - tylko bronie obuchowe.



4. Czarodziejka - wreszcie coś znajomego. Jej domeną jest magia, a czary są potężne. Nie obca jest jej też inteligencja, choć jak na mój gust wygląda jak skończona kretynka i jest zdecydowanie aseksualna :) Zbroi brak, co zaś tyczy się broni, to tylko sztylety i mniejsze miecze.



Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że każda z wymienionych postaci, jest inna i inne ma też wprowadzenie do gry, inne cele jej przyświecają, kiedy postanawia wyruszyć w świat. To, co mnie urzekło, w Arcaterze na samym początku, to doskonałe sekwencje filmowe oraz naprawdę dobry utwór muzyczno wokalny (piosenka brzmi zbyt trywialnie), jaki możemy usłyszeć już na samym początku (menu). Gorąco polecam wysłuchać. Filmy zaś wykonane niemalże doskonale i ustępują tylko wytworom Blizzard'a, nie widziałem jeszcze nic, co stanęło by między nimi a właśnie Blizzardem. Jest to niewątpliwą zaletą gry, albowiem cała rozgrywka, przypomina jeden porządnie wyrenderowany film. Zapytacie pewnie, czy jest to coś takiego jak w grach firmy Cryo? Otóż nie. Cryo serwuje nam najczęściej widok z oczu bohatera, tu natomiast wydarzenia obserwujemy ze statycznych kamer, powiedzmy na wzór Alone in The Dark. Podobny widok próbowano zastosować w opisywanej przez nas niedawno "Odysei", jednak efekt tam był wprost tragiczny. W Arcaterze natomiast wszystko jest jak należy i nawet, jeśli nasza postać jest daleko i np. nie możemy jej zauważyć w tłumie, to dzięki doskonałemu i przede wszystkim sprawdzonemu interfejsowi szybko możemy ją odnaleźć, wystarczy, bowiem wskazać naszemu bohaterowi miejsce docelowe i on sam już postara się o to, aby tam dotrzeć. Jest absolutnie najlepszy sposób sterowania w tego typu grach. Zdecydowanie lepszy zastosowanego w "Odysei" oraz "Escape from Monkey Island".



Grafika



Naprawdę doskonała! Jednak, co render to render i jak na razie rzadko co potrafi bardziej mi się spodobać (np. Unreal i gry na nim oparte). Generalnie rzecz ujmując grafikę trzeba po prostu zobaczyć, nie da się jej opisać w kilku słowach. Wspaniałe plenery, wręcz cudowne niebo (ale nie przebija Unreal'a i Rune). Gra jest bardzo, bardzo kolorowa (ale nie bajkowa), dzięki czemu świat, który przyjdzie nam poznawać, wprost zachęca do dalszej gry. Jeśli chodzi o grafikę, to gra ma tylko jedną dostrzeżoną wadę. Ale niestety wadę poważną. Absolutną pomyłką są postaci a konkretnie ich ruchy. Niektórzy z was pamiętają być może doskonała skądinąd grę Blade Runner i to co działo się z postaciami kiedy zaczęły się poruszać. Dla tych co nie wiedzą powiem krótko: PIKSELOZA!!! Tak, u schyłku milenium, wszystko, co rusza się na ekranie straszy nas pikselami. Mało tego, ruchy postaci, są czasem tak nienaturalne, że aż przykro patrzeć. Weźmy np. sam początek gry... Znajdujemy jakąś podłą knajpę, gdzie z biegiem czasu zaczyna pojawiać się sporo ludzi i nieludzi też. I co oni tam robią? Siedzą przy stołach i żłopią piwsko? A skądże! Oni są poprawni politycznie i nawet, kiedy mówią, że teraz chcą się napić piwa czy też zjeść coś, to nie robią nic innego oprócz stania bez celu i wykonywania, co kilka sekund dziwnego ruchu, który przy odrobinie wyobraźni mógłby przypominać np. odkładanie kufla na stół. Ale zaraz, jaki kurna stół!? Jak oni stoją jak idioci np. na środku knajpy, gdzie wokół nich jest tylko pusta przestrzeń i ewentualnie my. Ja wysiadam. A już myślałem, że nie może być gorzej niż Might & Magic 6 i 7. Dość jednak tych utyskiwań. Wszak nie dyskwalifikuje to gry w moich czerwonych ślepiach.



Audio



O muzyce na początku już pisałem, więc nie będę się powtarzał. Co zaś tyczy się muzyki w grze to jest ona na standardowym rzemieślniczym poziomie i nie wywarła na mnie głębszego wrażenia, ale też i nie zniechęciła. Na uwagę zasługują natomiast głosy podkładane pod postaci. I tu mała dygresja. Na pudełku widnieje interesujący napis: "Profesjonalna Kinowa Polska Wersja Jezykowa". Co kryje się za tym hasłem? Niektórzy już się pewnie domyślają. Otóż zlokalizowane zostały TYLKO napisy, wszelkie sekwencje mówione pozostały w języku angielskim, Nie będę rozpatrywał tutaj kwestii tego czy to dobrze czy też źle, ponieważ jest to indywidualna sprawa każdego gracza. Mogę natomiast powiedzieć dwie rzeczy. Otóż głosy jakie możemy usłyszeć w grze są wprost NIESAMOWITE wręcz DOSKONAŁE. Powiem szczerze, od razu słychać, że nie jest to mowa amerykanów, lecz doskonały (dla mnie) akcent angielski. Mowa nie za szybka, w pełni zrozumiała. Dlatego gra ta ma poniekąd walory edukacyjne. Wszak czytamy tłumaczenie a słyszymy oryginał.



Podsumowanie



Tym razem będzie krótko. Bezsprzecznie, dla ludzi, którzy grali kiedyś w klasyczne RPG (nie komputerowe) gra ta będzie miała jak sądzę klimat. Wspaniała grafika, doskonale podłożone głosy (narrator powala) i wreszcie polska wersja językowa oraz niska cena (89 zł) sprawiają, że mogę z przymrużeniem oka potraktować wpadki w grze, ciesząc się tym, co ma nam do zaoferowania dobrego.



Tomasz Noras

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Lem | głosy | wprost | dystrybutor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama