Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

American Conquest

Producent: GSC Game World

Reklama

Wydawca: CDV

Dystrybutor PL: Cenega Poland

Rodzaj gry: strategia / RTS

Termin wydania PL: 10 października 2003

Wymagania sprzętowe: PII 450, 64 MB RAM, 1,3 GB wolnego miejsca

Cena detaliczna: 119,90 zł

Ocena: 8.5/10



Pradawne ludy, zamieszkujące obszary dzisiejszej Ameryki Północnej i Południowej, przez wiele lat były nieznane cywilizacji europejskiej. Krzysztof Kolumb, wypływając w morze w 1492 roku pod hiszpańską banderą, koniecznie chciał dotrzeć do Indii, natomiast całkiem przypadkowo odkrył Amerykę... Od tego czasu przez blisko 300 lat na odkrytych przez Kolumba terenach toczyły się wielkie wojny, zarówno między państwami Europy, jak i ludami prekolumbijskimi. "American Conqest" firmy CDV umożliwia nam wzięcie udziału w tych potyczkach...



Przede wszystkim na pierwszy rzut oka widać wielkie podobieństwo do znanych wszystkim "Kozaków". Wydawałoby się, że niewiele się zmieniło, ale wiadomo też, że pozory lubią mylić i w tym przypadku to się sprawdza. Instalacja gry przebiega bezproblemowo, jedynie procent zainstalowanej gry podawany jest do pierwszego miejsca po przecinku (rzecz niespotykana). Po instalacji czas na pierwsze odpalenie gry i obejrzenie intro.



Cóż - nie jest one nazbyt efektowne, ale pomimo tego odczuwamy większą chęć szybkiego włączenia się do zabawy. Po oglądnięciu wprowadzenia naszym oczom ukaże się bardzo ładnie przygotowane menu. Od razu można odczuć swoisty, historyczny klimat gry. Zapewne kroki każdego z Was szybko podążą do opcji gry dla pojedynczego gracza. I cóż tam znajdujemy? Ano - mamy kampanię, pojedyncze misje oraz możliwość gry na wybranej losowo mapie. Na szczególną uwagę zasługuje tryb kampanii, podzielony na osiem części. Do wyboru mamy: podróże Kolumba po stronie hiszpańskiej, najazd Francesco Pizzara również po stronie hiszpańskiej, wojnę siedmioletnią po stronie zarówno angielskiej, jak i francuskiej, powstanie Tecumesha po stronie tubylców i amerykanów oraz wojnę secesyjną w latach 1775-1783 po stronie angielskiej i amerykańskiej.



Jak widać - autorzy w pełni oddali nam wydarzenia historyczne, jakie na przełomie 300 lat od odkrycia lądu przez Kolumba wydarzyły się na terenach obu Ameryk. Zaczynając zabawę chronologicznie od podróży Kolumba będziemy stopniowo wgłębiać się w tajniki gry. Praktycznie dwie pierwsze kampanie ograniczają się do minimum, które umożliwi Wam dobre poznanie zasad, jakimi rządzi się gra.



Owszem, przyjdzie nam stoczyć bitwy, podbijać ziemie, ale w nieco mniejszym stopniu. Głównie będzie trzeba postawić chatę, magazyn, młyn oraz skupić się na wydobywaniu złota. Jeśli jesteśmy już przy jednym z surowców, to warto rozwinąć nieco ten wątek. Pomijając wspomniane złoto, przyjdzie nam jeszcze wydobywać węgiel, żelazo oraz kamień. Prócz surowców podstawą egzystencji każdego żołnierza jest pożywienie.



No i przy budowie przydałyby się pewne zapasy drewna. Jak widać - nasi chłopi będą mieli co robić. Pewnym faktem ujemnie (dla niektórych to może być zaleta) wpływającym na realizm gry jest niekończący się pokład minerałów. Myślę, że na temat pierwszych godzin zabawy z trybem kampanii wszystko zostało powiedziane.



Dopiero kampania wojny siedmioletniej wprowadzi nas w samo sedno produktu. Nie ma zmiłuj - wojsko będzie musiało być produkowane nieprzerwanie. Bardzo szybko dadzą się we znaki dzikie hordy tubylców, których słabo uzbrojone oddziały kilkukrotnie będą przewyższać liczebnie oddziały konkwistadorów. Bardzo dużym ułatwieniem jest automatyzacja pracy. Gdy będzie nam potrzebne liczne wojsko, można ustawić, żeby nowo powstały chłop od razu szedł do fortecy, gdzie automatycznie przejdzie odpowiednie szkolenia.



Wtedy nie trzeba będzie szukać wolnych wieśniaków, zbierać ich do kupy i wysyłać na szkolenia. Wszystko to zrobi się automatycznie od ręki. To nie jedyna ciekawostka, jaką zastosowali autorzy. W celu obronnym, prócz głównego centrum każdej osady - fortecy - możemy postawić strażnicę. Zarówno w strażnicy, jak i każdym innym budynku, umieszczając żołnierzy możemy być pewni, że w przypadku ataku nieprzyjacielskich jednostek przeprowadzony zostanie ostrzał z wewnątrz zabudowań.



Im więcej żołnierzy w budynkach, tym częstszy ostrzał będzie przeprowadzany. Jest to bardzo skuteczna forma obrony, szczególnie na nieopancerzone jednostki tubylcze. A nawet, gdy już jakieś jednostki przebiją się przez pierwszą linię zabudowań, napotkają kolejny opór w centrum. Tak oto można zbudować istną twierdzę. Aha - co bym nie zapomniał - wszelkie strażnice najlepiej jest stawiać na wzniesieniu, efekt jeszcze lepszy!



W sumie na osiem kampanii składają się 42 misje. I co najważniejsze, misje te są świetnie oprawione pod względem historycznym. Przed każdą misją lektor szczegółowo wyjaśnia nam podłoże historyczne każdej z misji oraz efekt jej zakończenia. Potem przychodzi kolej na Ciebie i i ze swojej strony musisz tylko dopełnić bieg historyczny.



Prócz trybu kampanii, jak wspominałem, autorzy oddali nam do użytku możliwość wzięcia udziału w pojedynczej misji. Do wyboru mamy ich dziewięć i całkowicie różnią się one od tych w kampanii. Gwarantuje nam to kolejne godziny zabawy. Oprócz tego mamy możliwość gry na losowo wybranej mapie. Teraz może kilka zdań o jednostkach.



Autorzy udostępnili w sumie 100 jednostek oraz 106 budynków! W działaniach militarnych jednocześnie uczestniczyć może 16 000 żołnierzy! Prawda, że robi wrażenie? Oczywiście łatwo można nad wszystkim stracić rachubę, toteż będzie trzeba tworzyć formacje. Do tego potrzebny jest oficer, ale jego wytrenować można dopiero po zbudowaniu arsenału, co z początku nie jest możliwe. Sami oficerowie nie zawsze będą w stanie wszystko ogarnąć, więc niejednokrotnie przyda się dobosz i chorąży. Ich obecność wysoce podniesie morale każdego wojaka. Jeśli o morale mowa, to trzeba powiedzieć, iż jest to bardzo ważny czynnik na polu walki. Na widok kilkusetosobowej grupy rozzłoszczonych dzikusów z łukami i oszczepami niejednemu zatrzęsłyby się nogi.



Jednak po skutecznej salwie kilkudziesięciu arkebuzerów, na widok parędziesięciu padających trupem wrogów niejednemu żołnierzowi podniosłoby się serce do walki. I o to w tym wszystkim właśnie chodzi. Kolejnym bardzo dużym ułatwieniem jest możliwość skalowania mapy. Wystarczy naciśnięcie jednego klawisza i już o wiele lepiej widać to, co dzieje się na polu bitwy. W trybie multiplayer jednocześnie bawić się może siedem graczy w sieci lokalnej lub przez itnternet. Do wyboru oddano nam: deatmatch, bitwy historyczne, automatyczny system turniejowy oraz wojnę o Amerykę. Wrażeń na pewno nikomu nie zabraknie. "American Conquest" charakteryzuje się olbrzymią grywalnością.



Nawet po licznych niepowodzeniach nic nie zniechęci nas przed kolejnymi próbami. Powiedziałbym, iż gra posiada pewien dar, który nie pozwala graczowi oderwać się od monitora. Oprawa techniczna produktu stoi na wysokim poziomie. Grafika jest przyjemna dla oka, aczkolwiek mamy do czynienia z rzutem izometrycznym. Stąd też nie wnosi ona żadnej wielkiej nowości, bowiem to już przecież kiedyś było...



Natomiast oprawa muzyczna jest jeszcze lepsza. Muzyka wywarła na mnie niemałe wrażenie. Jest klimatyczna i jak ulał pasuje do środowiska gry. Dźwiękom też niczego nie brakuje, aczkolwiek wydaje mi się, iż w czasie bitwy mogłoby być ich znacznie więcej. Lokalizacji podjęła się firma Cenega. W tym miejscu chciałbym bardzo pochwalić dystrybutora, ponieważ podczas dotychczasowej zabawy spotkałem się tylko z jedną literówką, co przy takiej ilości przetłumaczonego tekstu niczego nie ujmuje.



Dobrym posunięciem było pozostawienie angielskiego lektora, który w tym przypadku wydaje się być niezastąpiony. Można by rzec, że swoją robotę odwalił kapitalnie. Niezwykle miękki głos, świetny akcent - brawo. Na koniec wypada mi stwierdzić, iż każdy strateg powinien mieć ten produkt na swojej półce. W innym wypadku żaden z niego znawca strategii, skoro nie wie co dobre! A reszcie miłośników gier komputerowych szczerze polecam ten produkt, bo naprawdę warto! Chociaż gra nie wprowadza nic odkrywczego do gatunku, to w niczym to nie zmienia słusznego wyboru. Do sklepów marsz!



Janek

Dowiedz się więcej na temat: misje | dystrybutor | zabawy | wydawca | Game World

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje