Reklama

Transformers: Revenge of the Fallen - The Game

Gra nie jest też, niestety, nazbyt oryginalna jeśli chodzi o zróżnicowanie misji. Te wybieramy przy wielkiej mapie, wskazując miejsca tak odległe, jak Szanghaj, Kair czy Burbank w Kalifornii. Zadania podzielono na dwa typy: lądowe i powietrzne, ale co z tego, skoro i tak w zasadzie chodzi zawsze o to, by wybić wszystkie obecne na mapie jednostki przeciwnika. Owszem, czasami działamy solo, czasami wraz ze sterowanym przez konsolę partnerem, czasem pokusimy się nawet o ochranianie jakiś jednostek. Szczytem zaś możliwości scenarzystów okazują się misje, w których musimy ratować ludzi, ale... co z tego, kiedy i tak najważniejsze przykazanie brzmi: strzelać, strzelać, strzelać, walić z czego wlezie i poprawiać aż do skutku. Finezji w tym tyle co owoców w napoju owocowym...

Reklama

Finezji rzeczywiście nie ma, misje są zbyt powtarzalne, a fabuła jedynie powierzchowna i nawet nie ma sensu jej przybliżać, ale w gruncie rzeczy w Transformers: Revenge of the Fallen - The Game pyka się miło. Ot tak - niezobowiązująco. Gra jest z pewnością lepsza o niebo od swojej poprzedniczki, i to trzeba podkreślić. Strzelaniny bywają zacięte (głównie dlatego, że wrogów niemało), rozwałka jest całkiem atrakcyjna dla oka, transformacje bohaterów wyglądają nieźle, a prowadzenie samochodu lub samolotu jest bardzo miłym, mocno zręcznościowym elementem. Dość dobrze przedstawiają się również miejsca, w jakich walczymy, choć bywają najczęściej ograniczone energetyczną kopułą nie do przebicia. Nie są to może areny nadzwyczaj zróżnicowane i szczegółowe (znowu...), ale wrażenie dla oka pozostawiają całkiem miłe. Nam do gustu najbardziej przypadła misja, w której przemieszczamy się między krążownikami, ale fajne są także walki w ciasnej zabudowie miejskiej, w kanałach i paru innych lokacjach.

Megatron i ziomale

Pomiędzy poszczególnymi misjami, które zazwyczaj nie trwają dłużej niż 10-15 minut, możemy też nieco podrasować moc naszego bohatera. Mimo iż na kolejne misje wybieramy różnych transformersów (w całej opowieści fabularnej pojawiają się np.: po stronie Autobotów - Aerialbot, Breakaway, Bumblebee, Ironhide i po stronie Decepticonsów - Demolishor, Barricade, Devastator, The Fallen, Megatron oraz Grindor - w sumie ponad 20 postaci), to jednak usprawnień dokonujemy jakby dla całego zespołu. Za gromadzoną w czasie starć energię możemy wykupywać usprawnienia do poszczególnych broni, zwiększać siłę turbodoładowania, moc podczas walk w zwarciu, poziom zdrowia i parę innych rzeczy. Każdą umiejętność można rozwijać na trzech poziomach, a każdy następny kosztuje oczywiście więcej energii od poprzedniego. Z kolei energii zdobędziemy tym więcej, im mniej czasu zajmie nam wykonanie poszczególnych zadań. Za misje dostajemy bowiem jeden z czterech medali: platyna, złoto, srebro i brąz. W ten sposób koło niejako się zamyka. Konstrukcja zadań jest otwarta, więc można, jak ktoś miałby wielką chęć, misje powtarzać w nieskończoność, aby szlifować wynik.

Transformers: Revenge of the Fallen - The Game nie jest z pewnością grą topową. To raczej prosta gra akcji, skierowana dla mniej wymagających graczy oraz (co nie musi się ani pokrywać, ani wykluczać) wielbicieli transformujących robotów. Ma klimat, choć nie za głęboki. Ma przerywniki przypominające kadry filmowe, ale bez reżyserskiej wirtuozerii. Ma bohaterów żywcem wyjętych z ekranu czy komiksu, ale nie tak charyzmatycznych, jakby można oczekiwać. Ma wiele elementów, które fanom z pewnością przypadną do gustu - jak na przykład ten, że odblokować można trzy odcinki (pełne!) kultowego serialu kreskówkowego z lat 80-tych. Jest to jednak z drugiej strony gra zbyt prosta, zbyt powtarzalna i co najwyżej dobra. Nic się nie blokuje, nic się nie krzaczy, noc nie wzbudza złośliwego rechotu, ale doskonałe nie jest. Ot, na parę minut, żeby popykać i wyłączyć. Jak ktoś lubi. Poprawnie, ale bez polotu.

Dowiedz się więcej na temat: maszyny | Guardian | misje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje