Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Race Driver: GRID

Gdy już mamy odpowiednią ilość waluty na koncie, wybieramy nazwę oraz barwy dla zespołu. i zaczynamy profesjonalne ściganie.

Reklama

Road trip

Świat wyścigów został podzielony w grze na trzy obszary: USA, Europę oraz Japonię. Na "dzień dobry" w każdej z tych lig mamy dostęp jedynie do pierwszego z trzech etapów - następne odblokują się z czasem, gdy ilość punktów reputacji na koncie znacznie urośnie. Każdy obszar serwuje nam inny rodzaj wyścigów. I tak: w USA zajmujemy się najczęściej samochodami typu muscle i jeździmy po torach ulicznych, których trasy wiodą wśród świetnie odwzorowanych, prawdziwych miast. Wyścigi tutaj są dość kontaktowe, tym bardziej że w miastach często są ciasne drogi i ostre zakręty.

Inaczej jest w Europie - ojczyźnie motosportu. Czekają tutaj na nas wyścigi samochodów turystycznych, formuły 3 i tym podobne. Wszystkie je łączy fakt, iż stawia się tutaj na sportową rywalizację a'la WTCC, a ścigamy się głównie po najpopularniejszych torach wyścigowych (choć nie tylko), jak Donington Park czy Nurburgring. Najciekawszym obszarem jest, Japonia. Królują tu samochody tuningowane i wyścigi w mieście czy dokach Yokohamy, ale także pojedynki polegające na jak najszybszym przejechaniu po krętej, górskiej trasie (coś dla miłośników mangi/anime Initial D). Spotkamy się tutaj także z driftem pod kilkoma postaciami, a panujący w "Kraju Kwitnącej Wiśni" klimat jest bardzo podobny do tego z filmu Szybcy i Wściekli: Tokio Drift.

Ogólnie rzecz ujmując, tryb kariery nie prezentuje sobą nic, czego wcześniej byśmy już nie widzieli. Jest zrobiony poprawnie, ale nic ponadto. Stara się o odpowiednie tło dla wyścigów, wprowadzając m.in. wątek zatrudniania do naszej drużyny innych kierowców czy pomocników w naszym teamie, którzy podpowiadają nam taktyki podczas zmagań. Wychodzi to jednak w taki sposób, że nasi kierowcy czasem jedynie przeszkadzają zamiast pomagać, a komunikaty słyszymy w kółko te same. Największym zastrzeżeniem do tego trybu jest to, że nie pozwala on nam na rozegranie całych sezonów. Za czasów ToCa Race Driver 3 braliśmy udział nie tylko w kwalifikacjach, ale i nawet treningach - jeżeli mieliśmy na to ochotę. Teraz jest inaczej - prosto z mostu przystępujemy do wyścigu, zaliczamy go i przystępujemy do następnego. Troszkę szkoda. Takie same ograniczenia wprowadzono w przypadku dostępu do ustawień auta. Już nie możemy wymienić w nim żadnych części ani ustawiać poszczególnych podzespołów pod siebie. Możemy jedynie, i to też dość ubogo, zająć się wyglądem naszej bryki.

Wspomaganie kierownicy

Zaimplementowany model sterowania idealnie pasuje do charakteru gry. Jest dość prosty, acz wymaga od kierującego uwagi i prowadzenia z głową - nie można sobie pozwolić na brawurę czy nieużywanie hamulca. Do tego wszystkie auta prowadzi się inaczej, dzięki czemu jazda każdym jest troszkę jak nowa przygoda. Przed poszczególnymi wyścigami mamy możliwość ustawienia, jak bardzo gra ma nam ułatwiać zabawę. Wsparcie da się otrzymać przy hamowaniu, zachowaniu stabilności samochodu i kontroli trakcji. Włączenie każdego z tych elementów jest wyraźnie odczuwalne na torze, zaś wyłączenie wszystkich trzech jednocześnie robi nam trochę taki "hardcore mode". Bardzo trudno jest wtedy za pomocą klawiatury zapanować nad autem, a chcąc mieć dobre wyniki, należy korzystać z dobrej kierownicy. Na szczęście odpowiednie ustawienia ułatwień pozwalają na stopniowe rozwijanie swoich umiejętności (i stopniowe rezygnowanie z nich w trakcie zabawy).

Przed tym zakrętem jednak trzeba było hamować...

Dodatkowym "wspomagaczem" i niemałą nowością zarazem jest tryb flashback.

Dowiedz się więcej na temat: raca | Auta | USA | zabawy | wyścigi | race

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje