Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

NeverDead

W tej grze możesz zapomnieć o wpisywaniu kodu na nieśmiertelność. Nie dlatego, że nie ma tu takiej opcji, tylko dlatego, że... jej bohater jest z założenia nieśmiertelny.

Wchodząc na rynek z zupełnie nową marką, trzeba się wysilić i wymyślić coś, co wyróżni ją na tle niekoniecznie lepszych, ale na pewno bardziej znanych tytułów. Autorzy NeverDead wpadli na pomysł, by całkiem zwyczajną z pozoru grę akcji z perspektywy TPP urozmaicić, włączając jej bohaterowi na stałe "god mode". Jak w sumie sam tytuł wskazuje, jest on nie do zabicia. Możecie zapytać: "jak w to się w takim razie gra?!". Już odpowiadamy.

Reklama

Przybliżmy może postać głównego bohatera. Jest nim niejaki Bryce - niegdyś zwykły człowiek, a obecnie demon. W prologu poznajemy go w wersji sprzed połowy tysiąclecia, w której stawiał czoła królowi demonów, Astarothowi. Później zostaje nam on przedstawiony jako mężczyzna zmagający się z alkoholizmem. W ten sposób spędza wolny czas przez setki lat. Jak zarabia na wysokoprocentowe napoje? Obecnie - w momencie, w którym zaczyna się właściwa zabawa - pracuje dla agencji NADA. Zajmuje się odsyłaniem w niepamięć innych demonów (oczywiście za pieniądze). Co zarobi, przepija. Taki oto z niego demon.

Jako gracze mamy okazję wziąć udział w dziewięciu misjach z udziałem Bryce'a. Czy to niewiele? Owszem, niewiele. Cały scenariusz można bez problemu ukończyć w kilka godzin. Jeszcze gdyby był on ekscytujący i ciekawy, można by na to przymknąć oko. Tymczasem fabuła, która z początku zapowiada się interesująco, później nie zaskakuje niczym szczególnym i pozostawia niedosyt.

NeverDead to strzelanka, w której nieustannie biegniemy przed siebie i ładujemy, ile wlezie, z posiadanej przez nas akurat broni. Początkowo mamy do dyspozycji najzwyklejsze pistolety, ale później otrzymujemy dostęp do coraz lepszych giwer - karabinów, strzelb itd. Możemy także powalczyć w zwarciu, korzystając ze składanego miecza. Każda z broni na wstępie ma raczej kiepskie właściwości. Dopiero później zdobywamy punkty doświadczenia, które przeznaczamy na rozwój pukawek, miecza lub samego Bryce'a, którego możemy nauczyć np. strzelania elektrycznymi pociskami.

Nieśmiertelność Bryce'a w praktyce oznacza, że może on w walce utracić rękę, nogę, a nawet głowę (!), i nie kończy się to śmiercią. Co więcej, jeśli odpadnie mu ręka, w której trzymał pistolet, w dalszym ciągu może z tej ręki korzystać, to znaczy prowadzić ostrzał z trzymanej w niej giwery. Są jednak takie sytuacje, w których możemy przegrać. Staje się tak na przykład wówczas, gdy odpadnie nam głowa, a następnie pożre ją demon - wtedy nie ma szans na odzyskanie jej i Bryce musi się poddać. Albo wtedy, gdy życie straci nasza śmiertelna towarzyszka, Arcadia, która zleca nam kolejne zadania, by później nam pomagać w ich wykonywaniu (albo przeszkadzać, kiedy zginie i musimy przez nią powtarzać dany etap).

Pomysł z nieśmiertelnością głównego bohatera jest, trzeba przyznać, ciekawy, ale cóż z tego, gdy sama rozgrywka nuży? Strzelaniny i walki przy użyciu miecza są niespecjalnie emocjonujące, między innymi przez to, że twórcy zaprojektowali raptem kilka typów przeciwników, których pokonuje się w podobny sposób. Nie zostały one urozmaicone ciekawymi łamigłówkami czy fabularnymi zawirowaniami. Jedyną łyżką miodu w tej beczce dziegciu są pojedynki z bossami, którzy wymuszają na nas stosowanie taktyki nieco innej niż zwykle. Na każdym etapie znajdziemy takiego gagatka co najmniej jednego.

Poza trybem dla pojedynczego gracza w NeverDead pojawił się multiplayer, z takimi trybami, jak znana z Gears of War Horda, w której możemy wziąć udział wraz z kumplem, w coopie, czy wykonywanie zadań. Nie sądzimy, aby opcja wieloosobowa zdobyła liczne grono entuzjastów.

NeverDead to propozycja nieciekawa, żeby nie powiedzieć - nudna. Niezbyt urozmaicona, żeby nie powiedzieć - powtarzalna. Niezbyt atrakcyjna, żeby nie powiedzieć - brzydka. Gdyby nie pomysł z nieśmiertelnością głównego bohatera, byłaby to "na maksa" typowa, a do tego kiepsko wykonana gra akcji. A tak - cóż, jest nie do końca typowa, acz kiepsko wykonana gra akcji.

Dowiedz się więcej na temat: nieśmiertelność

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje