Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Forza Motorsport 2

Wyścigi autorstwa studia Turn 10 to pozycja, która miała tego lata przyciągnąć setki tysięcy (miliony?) graczy przed konsole Microsoftu. Zarówno pasjonaci, wielbiciele motoryzacji, znający samochody od podszewki...

...jak i generacja "Odpicuj mi furę" mieli podskakiwać z radości w dniu premiery drugiej części Forza Motorsport. To jednocześnie tytuł, który miał być znakiem mówiącym, że firma z Redmond tym razem chce zdobyć jeszcze większą część rynku elektronicznej rozrywki. Czy upchnięta na jednej płycie DVD pozycja ma szansę zostać grą kultową? Zobaczmy.

Reklama

W zasadzie recenzję tą mógłbym skrócić do jakiegoś tysiąca znaków. Redakcja od dłuższego czasu zagrywa się w tą pozycję. Jedni kiedy tylko mogą, wymykają się do osobnego pomieszczenia, by chociaż przez chwilę posiedzieć za wirtualną kierownicą, inni ściągają z zagranicy kolekcjonerską edycję gry bo w zasadzie tylko takie wydania kupują. Tymczasem ja osobom, które znają poprzednią odsłonę gry powiem krótko - Forza Motorsport 2 to praktycznie kopia pierwszej części, której zaaplikowano całe wiadro sterydów. Podrasowano ją tylko do poziomu umożliwiającego wejście na rynek w roku 2007 z dumnie podniesioną głową. Autorzy najwyraźniej podeszli do tej pozycji z przyklejonymi na czołach kartkami, na których widniał napis "Jeśli coś nie jest popsute to tego nie naprawiaj". Jeśli nie graliście w poprzednią odsłonę serii to pewnie zastanawiacie się czy taki zabieg wyszedł jej na dobre. Już teraz odpowiadam - i tak i nie.

Odrobina słodyczy dla każdego

Zarówno wielbiciele najbardziej wymagających, realistycznych "symulatorów samochodu" jak i miłośnicy palenia gumy i wchodzenia w zakręty z olbrzymimi prędkościami dostosują tą pozycję do swoich potrzeb. W zasadzie w każdej możliwej dziedzinie Forza Motorsport 2 oferuje graczom całe mrowie opcji. Nie inaczej jest z modyfikowaniem poziomu trudności. Jeśli jako niemowlak obserwowałeś biegające wokół kołyski konie mechaniczne to prędko wyłączysz kolorową linię wyświetlaną na asfalcie, która pokazuje kiedy i jak mocno hamować. Pozbędziesz się też elektronicznych przeszkadzajek takich jak systemy ABS czy TCS i włączysz realistyczny model uszkodzeń. Osobom o nieco niższych umiejętnościach polecam jednak zabawę "uproszczoną". Zgrywanie mistrza kierownicy kiedy faktycznie się nim nie jest może jeszcze ujść na sucho przy prowadzeniu słabszych samochodów. Bardziej wymagające wyścigówki udowodnią wam jednak, że czasem maszyna jedzie w zupełnie innym kierunku niż chce tego jej właściciel. Uderzenie w bandę, rozbicie samochodu i odpadnięcie z wyścigu na pierwszym czy drugim zakręcie nie jest w tej grze niczym nadzwyczajnym. Dlatego też jej niewątpliwym plusem jest bardzo duża swoboda jaką mamy przy dobieraniu odpowiadającego nam poziomu trudności.

Jest tu nawet opcja, która umożliwia przejęcie kontroli nad pojazdem przez SI konsoli. Jeśli wolimy oglądać powtórki z wyścigów w spokoju sącząc wodę mineralną to możemy pozwolić jej by jeździła za nas, reprezentując praktycznie takie same umiejętności jakie posiadamy w rzeczywistości.

Kult motoryzacji

Najważniejszym aspektem gry są naturalnie samochody. Już od samego początku zabawy widać jak na dłoni, że autorzy Forzy najbardziej skupili się na wiernym odzwierciedleniu ich modeli, sposobu w jaki się je prowadzi - na stworzeniu "mokrego snu" każdego mężczyzny dla którego samochód jest przedłużeniem...

Już sam sposób w jaki prezentowane są nasze kolejne zdobycze, jest wyraźnym znakiem, potwierdzającym moje słowa. Widzimy je jako złote figurki, kształty, które za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ukazują swe wdzięki. Wprowadzenie poszczególnych aut jest czytelnym i bardzo efektownym znakiem, pokazującym, że te cuda motoryzacji są centralnym punktem tego tytułu.

Podzielono je na kilka grup w zależności od ich przeznaczenia. Klasa D to "najsłabsze" pojazdy takiej jak VW Golf, Honda Civic czy Peugeot 207. Oczko wyżej znajdziemy Audi S4, BMW M3 czy Mazdę RX8. W najwyższej "cywilnej" grupie A umieszczono prawdziwe bestie - Lamborghini Diablo czy Ferrari Enzo. Oprócz nich mamy jeszcze cztery typowo wyścigowe grupy Race i najszybszą U. Z całą pewnością na brak maszyn nie można narzekać. Nie liczyłem ich wszystkich, ale autorzy chwalą się, że jest ich około 300. Wszystkie modele wyglądają ślicznie.

Nie ma jednak róży bez kolców. Forza 2 to w zasadzie ulepszona pierwsza część gry. Strasznie zdziwieni będą weterani serii, którzy na pamięć znają większość z zaprezentowanych w niej samochodów. Lenistwo autorów sięgnęło tu szczytu. Nawet kolejność ich odblokowywania jest praktycznie identyczna jak w oryginalnej Forza Motorsport. Nowicjuszom nie będzie to przeszkadzało, wyjadacze będą (by rzec delikatnie) zdziwieni takim postępowaniem autorów gry.

Tuning party

Możliwość wpływania na osiągi naszego pojazdu to kolejny bardzo mocny punkt tej pozycji. Miłośnicy mniej wyszukanego tuningu spod znaku "lans" mogą być zaskoczeni brakiem neonów, podświetlanych popielniczek czy olbrzymich subwooferów. Dla osób nie czytających przy śniadaniu specjalistycznych pism branżowych przygotowano jednak dużą ilość podstawowych elementów, które mogą wymieniać. Może to być wydech, wtrysk paliwa, sprzęgło, zapłon czy hamulce. Chętni mogą nawet odciążać swoje pojazdy, dodawać do nich nowe felgi, opony czy spojlery. Możliwości jest wiele. Osoby posiadające umiejętności plastyczne dobrze poczują się w innej części edytora, która umożliwia malowanie pojazdu czy nakładanie na niego "tatuaży" (do tysiąca warstw na każdą część karoserii!).

Samochodowi eksperci potraktują to jednak jako grę wstępną. Dla nich przygotowano poważne narzędzia, które pozwolą im zmienić nawet takie detale jak ciśnienie powietrza w oponach, wysokość i sztywność sprężyn, siłę hamowania czy regulację przełożeń. W trakcie wyścigu będziemy mieli nawet dostęp do danych o nagrzaniu opon (których za cholerę nie można przebić!) czy stopniu zużycia hamulców. Dzięki tym wszystkim detalom możemy stworzyć wymarzony, idealny samochód. Jeśli jednak człowiek się na tym nie zna to lepiej nie ruszać fabrycznych ustawień. To taka dobra rada od kogoś, kto zrujnował sobie kilka wypieszczonych samochodów.

Przy całym zachwalaniu tej części gry warto również nadmienić, że już drugi raz strzela sobie samobójczego gola poprzez oddanie w ręce graczy praktycznie tego samego zestawu opcji i narzędzi, który znalazł się już w pierwszej Forzie. Można tu było pokusić się o przynajmniej kilka świeżych elementów. Tak się jednak nie stało.

Dowiedz się więcej na temat: rozrywki | pojazdy | samochody | wyścigi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje