Reklama

Battlefield: Bad Company 2

Wojna rozpoczęła się na dobre. Po jednej stronie frontu Battlefield: Bad Company 2, po drugiej Call of Duty: Modern Warfare 2.

Walka na linii frontu trwa w najlepsze, a obaj uczestnicy konfliktu są do niej mocno przygotowani. Każda z gier posiada swoje atuty i mocne strony, choć nie da się ukryć, że obie są do siebie bardzo podobne. Dziś na tapecie mamy chłopaków ze Złej Kompanii, jak się sprawili tym razem? Czy są w stanie zagrozić drużynie Modern Warfare 2? Marketingowcy z Electronic Arts robią wszystko, żeby się tak stało - premiera i pierwszy okres istnienia gry na rynku wsparte zostały potężnymi kampaniami reklamowymi, więc o istnieniu BC2 nawet każdy mniej zainteresowany gatunkiem strzelanek gracz powinien był prędzej czy później się dowiedzieć. A o tym, czy jakość gry jest proporcjonalna do jej budżetu, zaraz się dowiecie.

Reklama

Na przystawkę autorzy gry przygotowali tryb dla pojedynczego gracza. Opowiada on historię czwórki bohaterów znanych z poprzedniej części gry, którzy zamiast odejść na zasłużony odpoczynek zostają rzuceni w sam środek konfliktu o pozyskanie potężnej broni masowego rażenia. Całość liniowej rozgrywki nie zabiera więcej czasu niż ok. 7 godzin, w ciągu których zapoznacie się z większością mechanizmów i zależności rządzących grą. Dzięki temu swoistemu przewodnikowi będziecie mogli z powodzeniem kontynuować wojaczkę na serwerach multiplayer wraz z innymi graczami. Sprawdzicie większość dostępnych wehikułów oraz broni, przekonacie się przykładowo, jak z powodzeniem wykorzystywać atuty poszczególnych klas, zapoznacie się z terenami, wśród których przyjdzie walczyć z żywym przeciwnikiem. Całość akcji single playera jest bardzo obrazowa i filmowa, fabuła nabiera mocnego tempa, pikantne dialogi są nieco stonowane w porównaniu z pierwszą częścią gry, co jednak nie odbiera im w żadnym wypadku uroku. W momentach, których ma być zabawnie, jest zabawnie, z kolei jeśli ma być dramatycznie - tak właśnie jest. Kampania dla pojedynczego gracza to kawałek świetnie wykonanej roboty, choć nie da się ukryć, że jest bardzo podobna do tej z Modern Warfare 2. Jednak w przypadku BC2 wydarzenia toczące się na ekranie są przedstawione w sposób bardziej naturalny i przystępny, a sami bohaterowie gry są jakby bliżsi graczom i posiadają zdecydowanie wyraźniejsze osobowości niż ci z konkurencyjnego tytułu. Niestety, nie oznacza to, że za każdym razem będziemy przyklaskiwać ich poczynaniom. Ze względu na słabe momentami oskryptowanie Sztucznej Inteligencji zarówno wirtualnych kompanów, jak i wrogów zdarzają się chwilę, kiedy na ekranie potrafi zapanować niezły impas, gdyż jedna lub obie ze stron konfliktu miotają się w swoich poczynaniach lub podejmują kompletnie niezrozumiałe decyzje. Po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić i czasem wykorzystywać te niedogodności do swoich celów, gdyż w trybie multiplayer taryfy ulgowej już nie ma - kiepsko "zaprogramowany" przeciwnik online musiałby chyba być po kilku głębszych, żeby powtarzać błędy wirtualnych postaci.

Spore wrażenie robi zmodyfikowany engine Frostbite z modułem Destruction 2.0 odpowiedzialnym za zniszczenia budynków. Choć nie wszystkie elementy środowiska mogą ulec całkowitej destrukcji, to mimo wszystko da się zauważyć zwiększenie znaczenia niszczycielskiej siły rażenia niektórych broni. Co powiecie na walący się budynek z wrogimi żołnierzami w środku? Dzięki Destruction 2.0 wachlarz możliwości eliminowania przeciwników jest zdecydowanie bogatszy i ciekawszy.

Gra Battlefield: Bad Company 2 dostępna jest w pełnej polskiej wersji językowej. Jeśli widzieliście spoty reklamowe gry to zapewne skojarzyliście, że w jednego z bohaterów (Sweetwatera) wcielił się Cezary Pazura. Drugą z ważnych ról lektorskich wziął na swoje barki Mirosław Baka. I jeśli macie wątpliwości, czy polonizacja gry wypadła dobrze, to od razu je rozwieję. Wypadła znakomicie! Nieważne, czy jesteście zwolennikami kunsztu aktorów biorących udział przy lokalizacji BC2, ważne, że idealnie wczuli się w role poszczególnych postaci, przez co tryb gry w pojedynkę jeszcze bardziej zyskuje na wartości, a wypowiadane kwestie idealnie odzwierciedlają filmowy charakter rozgrywki. Jest soczyście i częstokroć bardzo wulgarnie - w końcu produkt przeznaczony jest dla dorosłych użytkowników.

Tak jak już wspomniałem wcześniej, tryb rozgrywki dla jednej osoby jest jedynie przedsmakiem tego, co czeka na użytkowników gry w multiplayerze, a ten jest wisienką na torcie i ogromnym atutem tego tytułu. Nie ma śladu po początkowych problemach z przeciążeniem serwerów ze względu na ogromne zainteresowanie ze strony graczy. Do gry online można dołączyć szybko i bezproblemowo. Do dyspozycji fanów sieciowej rozgrywki przeznaczone zostały cztery tryby zabawy: Podbój, Gorączka oraz odpowiednio Drużynowy Podbój i Drużynowa Gorączka. Klasyczny Podbój to nic innego jak wykańczanie przeciwnika za pomocą broni i ekspansji na punkty kontrolne - przegrywa ta strona, której licznik posiłków jako pierwszy spadnie do zera. Z kolei Gorączka to niezwykle intensywna i pomysłowa opcja gry. Obrońcy bronią kluczowych przekaźników na mapie, atakujący próbują je zniszczyć. Jeśli się to nie uda w przeciągu danego czasu, atakujący przegrywają, jeśli zaś się uda - obrońcy zostają spychani do obrony kolejnych punktów kontrolnych aż do całkowitego zepchnięcia poza linię frontu. Tryby drużynowe to nieco zmodyfikowane wersje pierwowzorów, jednak w ich przypadku niezwykle ważna jest kooperacja w drużynie, czyli idealna sprawa dla wszelkiego rodzaju pojedynków klanowych.

W wersji konsolowej dostępnych jest 8 map przeznaczonych do gry wieloosobowej, w której wziąć może udział maksymalnie 24 graczy jednocześnie - mapy są mocno zróżnicowane zarówno pod względem scenerii, jak i sposobów toczenia batalii na nich. Generalnie mapy są mniejsze niż te z pierwszej części gry, bardziej intuicyjne, zaprojektowane w ten sposób, że sporym wyzwaniem będzie zgubienie się na nich czy też totalna absencja w działaniach wojennych prowadzonych przez drużyny. Dzięki zabiegowi zmniejszenia map rozgrywka wieloosobowa bardzo zyskała na atrakcyjności, stała się intensywna i bardzo dynamiczna.

Do dyspozycji grających przeznaczone zostały cztery klasy postaci: szturmowiec, zwiadowca, mechanik i medyk. Aktualnie można zauważyć lekki problem ze zbalansowaniem medyka - grający "lekarzami" nie dość, że dzierżą w dłoniach dosyć mocną broń to wszędzie rozrzucają apteczki, przez co awansują na kolejne stopnie dużo szybciej niż pozostali wojacy. Wierzymy, że prędzej czy później ta niedogodność zostanie wyeliminowana. Wzorem aktualnych i słusznych trendów, grając każdą z klas zdobywamy punkty doświadczenia, dzięki czemu odblokowujemy kolejne umiejętności, nowe bronie i gadżety, podobnie jak w Modern Warfare 2. Bardzo dobrze wymyślony kierunek gier multiplayer, więc dlaczego z niego nie korzystać? Podstawową różnicą pomiędzy BC2 i MW2 jest fakt, że opisywana dzisiaj gra jest swoistym odzwierciedleniem realnej sytuacji na polu bitwy. Słowo "symulacja" byłoby lekkim nadużyciem, lecz z pewnością bliżej Bad Company 2 do wojennych realiów niż Modern Warfare 2, która w dużym skrócie jest napakowaną akcją strzelanką, w której taktyka ma dużo mniejsze znaczenia od umiejętności poszczególnych zawodników. Zgodnie z tradycją serii Battlefield, w przypadku najnowszej jej odsłony do dyspozycji graczy oddane zostały różne pojazdy naziemne, latające i nawodne. Częstokroć ich umiejętne wykorzystanie pozwala przechylić szalę zwycięstwa na korzyść którejś z walczących stron.

Od strony technicznej BC2 to majstersztyk. Kampania jednoosobowa jest niezwykle filmowa, multiplayer to setki godzin przedniej zabawy, a to wszystko okraszone bardzo szczegółową, stojącą na najwyższym poziomie szatą graficzną. Modele postaci i ogromna większość elementów otoczenia są dopracowane z najdrobniejszymi szczegółami, animacje to profesjonalizm pełną gębą. Otoczka dźwiękowo-muzyczna dotrzymuje kroku oprawie wizualnej - wszelkie odgłosy płynące z głośników potęgują wrażenie uczestnictwa w operacjach zbrojnych. Do tego dochodzi wspomniana wcześniej świetna praca polskich lektorów.

Battlefield Bad Company to obowiązkowa pozycja dla fanów strzelanek, szczególnie tych, którzy lubią zagrać przez sieć przeciwko żywym przeciwnikom. Tryb rozgrywki dla pojedynczej osoby, choć dosyć krótki, jest niczym naszpikowany akcją film, w którym bierzemy udział, i stanowi tak naprawdę wstęp do kapitalnej rozgrywki wieloosobowej. Tak naprawdę dopiero multiplayer pozwala zobaczyć, jak wiele BC2 ma do zaoferowania swoim użytkownikom. Pamiętajcie jedynie o tym, że jeśli już zostaniecie szeregowcem, bardzo ciężko będzie zrezygnować z codziennej służby w armii!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje