Reklama

Przenośne konsole do gier - ewolucja i rewolucja

Granie "w terenie" staje się coraz bardziej popularne, a czasy gdy konsole przenośne miały do zaoferowania jedynie namiastkę rozgrywki z "dużych" tytułów odeszły na dobre.

Jedna z nich, czyli NDS zajmuje pierwsze miejsce przez ostatnie lata na liście najbardziej popularnych platform, obecnie przekraczając 125 milionów sprzedanych egzemplarzy. Przyjrzyjmy się zatem jak przebiegała ewolucja handheldów i pogdybajmy dokąd zmierza.

Choć historia pierwszych przenośnych urządzeń do grania sięga początku lat 70tych to jednym z bardziej kojarzonych jest Game & Watch wydany przez firmę Nintendo.Każda z tych małych zabawek zawierała jedną grę, a kultowa "Ośmiorniczka" czy Donkey Kong Jr trwale zapisały się w historię gier video. U nas w kraju konsolki te pojawiły się pod postacią produkowanych w ZSSR podróbek, z pewnych względów posiadających dziś status kultowych. Najbardziej popularny był "Wołk i Zajec" ,w którym gracz sterował postacią wilka łapiącego spadające jajka. Prawdziwa rewolucja w temacie konsol przenośnych miała dopiero nadejść?

Stworzoną w 1989 roku markę Game Boy zna chyba każdy gracz na świecie i zapewne wielu rodziców, którzy musieli znosić "molestowanie" przez swoje pociechy o tę niepozorną konsolkę Nintendo. Sprzęt cechował się monochromatycznym ekranem a jego "sercem" był poczciwy procesor Zilog Z80, najbardziej znany z domowych komputerów ZX Spectrum. Mimo konkurencji w postaci Atari Lynx, czyli 16 bitowej konsolki z kolorowym wyświetlaczem, oraz Segi Game Gear również posiadającej kolorowy ekran, to właśnie "Graj-Chłopiec" podbił serca i portfele graczy. Stało się to po prostu dzięki olbrzymiemu suportowi ze strony Nintendo oraz developerów third-party.

Reklama

Game Gear pomimo przyzwoitych gier i ciekawych peryferiów, takich jak tuner TV czy przystawka umożliwiająca odpalanie gier z Sega Master System, przegrał z produktem Nintendo między innymi ze względu na swoją bateriożerność , która pozwalała jedynie na około 4 godziny gry. Nintendo natomiast zaakcentowało mobilność swojej konsoli jeszcze bardziej, wydając w 1996 roku Game Boy Pocket cechujący się mniejszymi gabarytami, poborem prądu oraz nieco lepszym, choć nadal monochromatycznym, ekranem. Co ciekawe w tym roku została także wypuszczona wersja Light zawierająca podświetlenie pod ekranem, jednak zostało wyprodukowanych tylko 1000 sztuk i dystrybucją objęto jedynie Japonię. Najdziwniejsze jest to, że Nintendo porzuciło ten pomysł i na kolejnego handhelda od wielkiego N oferującego taką funkcję gracze musieli czekać aż 7 lat. Zyskali jednak na tym producenci różnorakich dodatków do konsolek. Po dziś dzień pamiętam popularność takich wynalazków jak lupa z podświetlaczem czy podłączana pod port komunikacyjny malutka lampka.

W tym okresie narodził się również Pokemon, czyli pierwszy RPG na przenośną konsolkę który zdobył tak wielką popularność na całym świecie, mimo iż na rynku od dawna istniały już takie tytuły jak Final Fantasy Adventures (znany w Europie jako Mistic Quest) czy Legend of Zelda. Nintendo szło za ciosem i w 1998 roku zaprezentowało światu swoje nowe dziecko czyli Game Boy Color. Mimo iż jedynym usprawnieniem w stosunku do wersji Pocket był kolorowy wyświetlacz, dzięki temu zabiegowi sprzęt przeżył długą młodość i jeszcze przez kilka lat zapewniał Japończykom olbrzymie dochody, co nieco rekompensowało straty z działań na rynku konsol stacjonarnych który coraz bardziej stawał się dominowany przez Sony Play Station.Game Boy rządził nadal niepodzielnie, pomimo prób wywalczenia swojego miejsca na rynku przez konkurencję taką jak Neo Geo Pocket czy Wonderswan Kolor. Ten drugi oferował nawet pełnoprawną konwersję Final Fantasy II, niestety wydaną jedynie w Japonii. Złote dziecko Big N miało natomiast wiele nowych tytułów do zaoferowania w tym przedstawicieli tak znanych marek jak Metal Gear Solid czy gry oparte o licencje Gwiezdnych Wojen. Zachwycały też nowe wersje Zeldy, Harvest Moon czy wykorzystujące wbudowany w cardridge'u zegarek Pokemony Gold i Silver.

Tytuły stawały się coraz bardziej ambitne i przestawały być kojarzone z "popierdółkami". Japoński gigant poszedł jednak za ciosem i w 2001 roku zaprezentował światu Game Boy Advance, konsolę która oferowała prawdziwy skok jakościowy w stosunku do wszystkich poprzedników. Bardzo dobra jak na tamte czasy oprawa audio-wizualna prezentowanych gier oraz wygodna ergonomia urządzenia przyczyniły się do jego olbrzymiego sukcesu na całym świecie. Nadal jednak nie rozwiązano problemu oświetlenia ekranu i bardzo szybko stały się popularne specjalne zestawy do modyfikacji konsolek umożliwiające zainstalowanie pod ekranem małych diod. Nintendo zauważyło ten problem i dwa lata później wypuściło Game Boy Advance SP - cechujący się nową ergonomią, wbudowanym akumulatorem litowo-jonowym oraz przede wszystkim podświetlanym, wyraźniejszym ekranem. Firma miała wtedy praktycznie monopol na rynku konsol przenośnych, a jakość wydawanych na GBA gier była bardzo wysoka np. przeżywające swoją drugą młodość tytuły z serii Final Fantasy wydawane niegdyś na stacjonarną konsolę SNES. Oczywiście pojawiały się różne konkurencyjne urządzenia jak choćby koreański Game Park 32, jednak znikały z rynku tak szybko, jak się na nim pojawiały.

Poważnym zagrożeniem dla Nintendo mógł być fiński producent telefonów komórkowych czyli Nokia, która obwieściła iż pracuje nad urządzeniem N-Gage będącym połączeniem konsoli do gier, funkcji palmtopa, odtwarzacza Mp3 z radiem oraz telefonu komórkowego. Żarty skończyły się gdy ukazano pierwsze materiały dotyczące produkowanych gier. Trzy tytuły żywcem przeniesione z PSXa czyli Tomb Raider, Tony Hawk i Pandemonium powodowały prawdziwy "szczękopad" wśród branżowych dziennikarzy oraz graczy. Okazało się jednak, że Nintendo ma zbyt ugruntowaną pozycję na rynku i również produkt Nokii przegrał walkę z Game Boyem. Należy jednak zaznaczyć fakt, że to właśnie N-Gage pokazał iż telefony komórkowe to już nie tylko proste gry pisane w Javie ME, tylko całkiem dobra nisza dla producentów.

Obecnie praktycznie po raz pierwszy od powstania rynku przenośnych konsol do gier, Nintendo posiada prawdziwą i silną konkurencję w postaci produktów Sony. GBA nie miał tak długiego życia jak jego poprzednik i w 2004 roku został zastąpiony przez Nintendo Dual Screen. Konsola oferuje zupełnie nową jakość dzięki wbudowanemu mikrofonowi oraz dwóm ekranom, z czego jeden jest dotykowy. Dało to niezwykle szerokie możliwości na polu produkcji gier, które zachwyciły świeżością i nowymi rozwiązaniami. Dzięki hardwareowi umożliwiającemu generowanie trójwymiarowej grafiki zbliżonej do tej znanej z Nintendo 64, gry na DSa prezentują też przyzwoity dobry wizualny. Problemem sprzętu był jedynie dość brzydki design, przywodzący na myśl jakieś podrabiane sprzedawane na bazarach urządzenia oferujące gry sprzed 20 lat. Odpowiedź Sony była jednak porażająca i zaprezentowany pod koniec 2004 roku Play Station Portable zaszokował swoimi możliwościami w temacie grafiki. Bardzo duży wyświetlacz o niespotykanej dotychczas przekątnej, gry wyglądające niekiedy nawet lepiej niż na Play Station 2 oraz funkcje multimedialne takie jak oglądanie filmów, słuchanie muzyki czy przeglądanie stron internetowych wprowadziły nową jakość w temacie handheldów. Nintendo czując się zapewne lekko zagrożone zaoferowało dwa lata później odświeżoną wersję DSa nazwaną po prostu DS Lite.Mniejsze gabaryty, dłuższy czas pracy oraz przede wszystkim dużo bardziej stylowy design przyczyniły się do niezwykłego sukcesu tej maszynki i obecnie pod kątem sprzedaży jest ona numerem jeden na całym świecie, biorąc także pod uwagę konsole stacjonarne. Ponieważ gry na oba konkurencyjne handheldy są jednak diametralnie różne można powiedzieć, że sprzęty się uzupełniają. Nintendo jeszcze bardziej zaakcentowało innowacyjność swojego produktu wypuszczając DSi, posiadający aparat fotograficzny wykorzystywany w wielu grach. Z kolei Sony zaprezentowało odrobinę mniejszą i lżejszą PSP Slim, a następnie PSP3000 lepszym i wyraźniejszym wyświetlaczem. Swój epizod dostał też Game Boy Micro, będący bardzo zmniejszoną wersją GBA. Co ciekawe zabawka odniosła spory sukces.

Ciekawą sytuację można jednak zaobserwować od pół roku gdyż oba konkurencyjne koncerny uznały, że wprowadzanie nowych modeli swoich sprzętów musi zadowalająco zwiększać ich sprzedaż. Japończycy uraczyli nas więc PSP GO oraz NDS LL i muszę przyznać , że mam bardzo mieszane uczucia względem obu urządzeń. PSP GO posiada rozsuwaną, przywodzącą na myśl telefon komórkowy obudowę, oraz zrezygnowano w niej z napędu UMD umożliwiając pobieranie nowych gier jedynie z Play Station Store. Produkt okazał się całkowitym niewypałem między innymi ze względu na bardzo wysoką cenę i świadczą o tym tragiczne wyniki sprzedaży. Najzabawniejsze jest to, że konsola-następca sprzedaje się gorzej od PSP 3000. Z kolei DS LL jest nieco dziwnym pomysłem, gdyż jest po prostu powiększoną wersją DSi. Nie rozumiem po co zwiększać gabaryty czegoś, co kilka lat wcześniej było już większe i przeszło udany proces miniaturyzacji tym bardziej, że na powiększonych ekranach bardziej widać niedociągnięcia graficzne gier.

Kilka dni temu pojawiła się w sieci plotka, że Nintendo rozsyła Dev Kity przeznaczone do pisanie gier pod ich nowego handhelda. Jest to niezwykle ciekawa wiadomość tym bardziej, że wyniki sprzedaży niezmiennie wskazują na dominację DSa. Jeśli te informacje okażą się prawdą, cały konsolowy światek będzie zapewne oczekiwał na ruch Sony. Jednak moim zdaniem, ceny obu konkurencyjnych marek są na tyle wysokie, że mało kto chciałby by producenci uraczyli nas czymś jeszcze droższym. Zarówno DS jak i PSP są ostatnio dosłownie zasypywane wieloma dobrymi tytułami i nie uważam żeby dobrym pomysłem było usilne wprowadzanie nowej platformy. Tym bardziej, że kombinacje pokroju PSP GO pokazują, że zbytnie eksperymentowanie może okazać się fiaskiem.

Oczywiście przenośne granie nie kończy się na produktach Sony i Nintendo. Na rynek handheldów próbuje wbić się Apple z aplikacjami na iPhone jednak ma niewiele do zaoferowania oprócz kilku konwersji z DSa bądź PSP, oraz takim tytułom jak Resident Evil 4 Mobile Edition czy Resident Evil Degeneration, który został także wydany na komórkowej wirtualnej platformie N-Gage 2.0. To jednak wszystko za mało by zagrozić pełnokrwistym, dedykowanym grom sprzętom japońskich gigantów. Niemniej przenośne konsole stają się coraz bardziej popularne, a niektóre gatunki gier takie jak strategie taktyczne czy jRPG przeżywają na nich swój ponowny rozkwit. Handheldy przestały być tylko przelotnymi zabawkami. Już jakiś czas temu stały się poważnym segmentem branży elektronicznej rozrywki.

* Artykuł jest listem do redakcji nadesłanym przez twórcę serwisu consoleo.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje