Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Zostań prezydentem na miesiąc

Już dobrych kilka tysięcy Polaków dzień zaczyna się od pobrania pensji i sprawdzenia swojej pozycji w świecie polityki.

A właściwie "politiki" - internetowego symulatora społeczno-polityczno-ekonomicznego, w którym można wejść w buty działacza partyjnego, ministra czy prezydenta i przekonać się, czy naprawdę warto być na ich miejscu...

Reklama

Temperatura internetowych dyskusji o polityce stała się inspiracją dla dwóch młodych poznaniaków: Pawła Stapf i Pawła Adamczyka. Ich pomysł był prosty - komentując, blogując i spierając się w uporządkowanym wirtualnym państwie, internauci mogą sprawdzić siłę swych argumentów, współtworząc partie, które mogą walczyć w odbywających się raz w miesiącu wyborach parlamentarnych. Obdarzeni największą charyzmą gracze mają też szansę na prezydenturę. Czterotygodniową, ale zawsze...

- W grze Politika prezydent to funkcja głównie reprezentacyjna. Dba o jakość wypowiedzi na forum, nadzoruje debaty, zachęca i mobilizuje wirtualne społeczeństwo - mówi aktualny, wybrany przez tygodniem prezydent wirtualnego państwa, kryjący się pod pseudonimem Albert Mucha. W realnym świecie był już kandydatem w wyborach samorządowych. Grzegorz Napieralski mógłby mu pozazdrościć, bo wirtualną władzę zdobył jako kandydat centrolewicy.

O ile sympatie wyborców realnych i uczestniczących w grze się rozmijają, o tyle w grze Politika istnieje silny związek między działaniami graczy, a sytuacją ekonomiczną wirtualnego państwa. Funkcjonuje w nim giełda, można starać się o fundusze unijne, a celem są nie tylko zaszczyty, ale przede wszystkim prestiż, wynikający z harmonijnego połączenia sukcesu ekonomicznego z szacunkiem społeczności. Eliminuje to w naturalny sposób populistów, których nieprzemyślane działania mogą spowodować zachwianie rynku, a to uderza już we wszystkich graczy.

- Nie można sobie pozwolić na chamstwo i agresję, bo w świecie gry Politika - podobnie jak w prawdziwym życiu - głos jednostki jest słyszalny tylko wtedy, gdy osoba ta cieszy się zaufaniem i szacunkiem. Nigdy nie wiadomo, czy polityczny przeciwnik nie znajdzie w archiwum gry dowodu na niekompetencję kontrkandydata lub jego niezdolność do kompromisu - zauważa Paweł Stapf, jeden z pomysłodawców gry.

Ach, jak ja bym chciał być na ich miejscu... - myśli zapewne wielu obserwatorów politycznej sceny.

Polecamy: Politika - gra online

Dowiedz się więcej na temat: prezydent

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje