Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

"Seksualne" zarzuty wobec Dragon Age II

Już pierwsza część Dragon Age wprowadziła nowy pogląd na stosunki intymne między bohaterami gier wideo. Bezkompleksowe wprowadzenie wątków homo- i biseksualnych pojawiło się również w sequelu.

Nie spodobało się to jednemu z graczy, który stwierdził, że BioWare lekceważy swój główny target - mężczyzn lubiących płeć przeciwną. Główny scenarzysta gry, David Gaider, odpowiedział, że nie taki diabeł straszny.

Reklama

W Dragon Age: Początek sprawy romansu rozwiązano dość kompromisowo. Postać gracza mogła zaangażować się w relacje z czterema różnymi osobami, wśród których dwie były dostępne zarówno dla pań, jak i panów. Dragon Age II wraz z dodatkiem Książę na wygnaniu udostępnia pięć potencjalnych "obiektów westchnień", z czego aż cztery są dostępne dla obu płci. Zresztą, kto grał, ten wie, że do męskiej wersji Hawke'a mag Anders od razu zdaje się uderzać w koperczaki.

Sytuacja nie spodobała się użytkownikowi Bastal z forum Dragon Age II, który założył osobny wątek poświęcony problemowi. Jak czytamy w jednym z postów: "W każdej dotychczasowej grze BioWare czułem, że każdy towarzysz jest stworzony z myślą o męskich graczach. W Dragon Age II wyglądało to tak, jakby wszyscy przyjaciele byli kierowani do wszystkich grup - Anders i Fenris do gejów, Avelina dla graczek pragnących silnych kobiet - a heteroseksualni mężczyźni odeszli na dalszy plan."

Bastal wspomina też, że Merrill i Isabela to dość egzotyczne osobowości, które nie są kierowane do większości facetów. Narzekania gracza zostały zripostowane przez Davida Gaidera, głównego scenarzystę Dragon Age II: "Romans w grze nie jest kierowany wyłącznie do mężczyzny hetero, lecz do każdego. Większość nie ma żadnego prawa zyskiwać ciekawszych opcji, niż mniejszość. Chciałbym też przestrzec każdego, kto wypowiada się w imieniu wszystkich "mężczyzn hetero" czy też "fanów RPG", "fanek" czy nawet "graczy homoseksualnych". Nie robicie tego, a jeśli chcecie wyrazić swoje osobiste odczucia, proszę bardzo."

Gaider wspomniał też, że tworzenie opcji romansowych z myślą o jednej z płci jest bardziej czasochłonne i nie daje żadnej gwarancji, że któraś ze stron nie zostanie pokrzywdzona: "Prawdą jest, że udostępnienie danej opcji romansowej obu płciom wymaga mniej poświęcenia i kosztów, niż tworzenie zupełnie nowej. Wszystko, czego spróbujesz w tej materii będzie wiązać się z pewnymi problemami i ryzykiem, że tak czy inaczej ktoś zostanie w lesie. Czy obecnie wszyscy męscy gracze są w takim lesie? Absolutnie nie. Też mogą romansować jak każdy. Zresztą, nie każdy facet potrzebuje flirtów z daną postacią na wyłączność, co zresztą widać w tym wątku na forum."

Trudno nie zgodzić się z Gaiderem, że problem Bastala jest nieco wyolbrzymiony. Przyjrzyjmy się ostatnim grom BioWare pod tym kątem. W Mass Effect faceci mieli do czynienia z wyrazistymi, jednak wyraźnie delikatnymi postaciami Ash i Liary. Sprawy nabrały barw w Mass Effect 2, gdzie do załogi doszły bardziej charakterne Miranda i Jack, z zachowaniem balansu dzięki romantycznej Tali. W Dragon Age: Początek i Dragon Age II galeria postaci jest podobnie zróżnicowana. Jaki z tego wniosek?

To rozrywka, moi drodzy, a nie lustrzane odbicie rzeczywistości. BioWare dba o graczy i o to, żeby domena Amora w grach dostarczała różnych wrażeń, a sfera romansu nie stawała się nudna. Poza tym, czy jest problemem, że postacie tolerują obcowanie z osobnikami obojga płci? Każdy gracz może znaleźć coś ciekawego w tym temacie, co należy oceniać in plus. A może się mylę? Komentujcie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje