Reklama

Prawdziwe przyczyny uzależnienia od gier MMO

Gry sieciowe, zwane w skrócie MMO (Massive Multiplayer Online) już od wielu lat są obecne na rynku komputerowej rozrywki.

Dzięki postępowi technicznemu mają coraz więcej do zaoferowania, w związku z czym w ostatnich latach ich popularność rośnie lawinowo. Przed graczami na całym globie otworzone zostały wspaniałe, urzekające światy. Niestety wraz ze wzrostem popularności tych gier wzrasta liczba osób od nich uzależnionych. Psycholog Kristen Dudley zajęła się tym problemem na podstawie dwóch osobnych historii z życia wziętych, a swój artykuł opublikowała na amerykańskim portalu 6abc.

Dla Grega Straffa granie w World of Warcraft stało się obsesją. Zrezygnował z jeżdżenia na rowerze, gry w tenisa i spotkań z przyjaciółmi. "Mogę logować się zaraz po szkole o trzeciej, grać bez przerwy do siódmej i wydaje mi się, że minęła co najwyżej godzina"- tak opisuje spędzanie wolnego czasu Greg. Lori Straff, jego matka, często przestrzegała przed skutkami takiego zachowania.

Reklama

Gry MMOcRPG, takie jak WoW, cechuje to, iż nie mają zakończenia. Cały czas pojawiają się kolejne cele, a możliwości interakcji z innymi graczami są niemal tak różnorodne, jak w życiu codziennym. Dudley wnioskuje, że zawsze znajdzie się powód, czy pretekst, aby grać dalej. Całkowicie pochłonięty gracz izoluje się od otoczenia.

Drugim przypadkiem jest 21-letni Shawn Woolley, nałogowy gracz EverQuest. Zrezygnował z pracy, przestał brać leki przeciw-padaczkowe, wyłączył telefon odcinając się tym samym od rodziny i przyjaciół. W końcu popełnił samobójstwo zabijając się z własnej broni. Jego matka Elizabeth obwinia o tą tragedię producentów gier: "Używają swoich gier jako narkotyków, które uzależniają klientów od wirtualnej waluty."

Kristen Dudley nie podziela takiego poglądu. Wielu dorosłych i dzieci uzależnionych od gier miało problemy z depresją i stanami lękowymi. A zatem, jej zdaniem, gry nie są źródłem problemów, lecz ich katalizatorem. Takimi katalizatorami bywają zazwyczaj: alkohol, papierosy, narkotyki, czy obżarstwo. Sposobem na uchronienie dziecka jest ograniczenie przez rodziców dziennego dostępu do gry.

Tak też uczyniła matka wspomnianego na początku Grega Straffa. "Jeśli czegoś żałuję, to chyba tylko tego, że w ogóle zacząłem grać."- mówi dzisiaj Greg. Shawnowi Woolley'owi już nic nie pomoże. Nie oznacza to jednak, że na tym kończy się historia. Otóż jego matka założyła grupę wsparcia dla ludzi uzależnionych od gier: Online Gamers Anonymous. Dzięki tej inicjatywie tysiące osób, które dotknął nałóg pomaga sobie nawzajem wydobyć się z niego.

Nie sposób też nie przyznać racji producentowi EverQuest, Sony Online Entertainment: "Jak w przypadku każdego rodzaju rozrywki każdy użytkownik jest osobiście odpowiedzialny za swoje życiowe priorytety i nawyki. Nie naszą rzeczą jest pilnowanie, co robią ze swoim wolnym czasem."

Gry-Online
Dowiedz się więcej na temat: rozrywki | matka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy