Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Postal III

Choć akcja trzeciej odsłony cyklu Postal rozgrywa się w mieście grzechu, to największymi grzesznikami w tym przypadku są sami twórcy tego "przeboju".

Za takiego - za przeproszeniem - gniota powinni spędzić długie lata w piekle. Albo w jeszcze gorszym miejscu. W Postalu III ponownie wcielamy się w tytułowego Postal Dude'a. Przeniósł się on właśnie z Paradise City do Catharsis City, gdzie ma zamiar robić to, co zwykle: dorabiać się na "lewych fuchach" i oddawać się różnego rodzaju uciechom, za które można trafić do pierdla. A zatem tematyka się nie zmieniła, za to wykonanie już tak. Na o wiele, wiele gorsze. Autorzy Postala III zgrzeszyli wielokrotnie. Poniżej wypiszemy tylko największe występki, jakie popełniono, tworząc tę trzecioosobową grę akcji.

Reklama

Grzech pierwszy - nieudane poczucie humoru i próby wzniecenia kontrowersji. Poprzednie odsłony Postala mogły się podobać mniej lub bardziej, ale nie można im było odmówić charakterystycznego podejścia do pewnych spraw. Gry potrafiły rozśmieszyć albo wzbudzić w nas uczucie zniesmaczenia. Postal III ma problem i z jednym, i z drugim. Nic w nim ani nie śmieszy, ani nie sprawia, że chcemy schować twarz w dłoniach. Autorzy przygotowali szereg komiksowych przerywników, w których słuchamy komentarzy głównego bohatera, ale ani same animacje, ani to, co ma do powiedzenia Postal Dude, nie wzbudza żadnych emocji.

Grzech drugi - rezygnacja z otwartego świata na rzecz stuprocentowej "liniówki". Najwyraźniej ludzie z Running With Scissors pozazdrościli autorom Call of Duty i postanowili stworzyć strzelankę, w której nawet nie mamy co marzyć o zboczeniu ze ściśle wytyczonej ścieżki. A więc to, co tak nam się podobało w poprzednich odsłonach, czyli możliwość swobodnego poruszania się po mieście, zostało podarte, zmięte i wyrzucone do kosza. W trzecim Postalu tylko biegamy po wyznaczonej drodze i strzelamy do przygłupich przeciwników.

Grzech trzeci - nuda, schematyczność... Poprzednia, druga część Postala nie była może pod tym względem mistrzowska, ale potrafiła kilkakrotnie zaciekawić, wciągnąć na dłuższą chwilę w bieganie po mieście i załatwianie różnych spraw. Trzecia ma z tym ogromny problem. Jest tak nudna i schematyczna, że przejście jej w całości (co zajmuje około pięciu godzin) to prawdziwa męczarnia. Współczuję tym, którzy zostaną do tego - podobnie jak my, recenzenci - zmuszeni. Trzymamy za was kciuki!

Grzech czwarty - beznadziejne strzelaniny i bijatyki. Panowie z Running With Scissors wzorowali się nie tylko na Call of Duty, ale też na Gears of War. Zmienili perspektywę, z jakiej obserwujemy akcję, na trzecioosobową i pozwolili bohaterowi chować się za zasłonami, a nawet brać zakładników. Szkoda tylko, że paleta emocji, z jaką spotykamy się w kolejnych strzelaninach, jest uboga jak polski emeryt po wizycie w aptece. Nie ma w nich NICZEGO ekscytującego. A o bijatykach lepiej w ogóle nie mówić, bo to już dno absolutne. Wyobrażacie sobie, że autorom nie chciało się nawet zanimować reakcji ciał przeciwników na wyprowadzane przez nas ciosy?

Grzech piąty - strona techniczna, za którą powinno się karać więzieniem. Postal III powstał w oparciu o silnik graficzny Source, znany m.in. z Half-Life'a czy Left 4 Dead. To może nie najnowocześniejsza, ale wciąż bardzo dobra, rozwijana technologia. Jednak zespołowi Running With Scissors nie udało się go wykorzystać nawet w jednej dziesiątej. Gra wygląda potwornie. Autorzy nie pokusili się o wykorzystanie żadnych technologicznych nowinek, a jakość zaprojektowanych przez nich postaci i lokacji tkwi gdzieś na etapie lat dziewięćdziesiątych. A do tego wszystkiego nie udało się ustrzec licznych błędów, które utrudniają czerpanie przyjemności z zabawy. Chociaż chwila, moment... Jakiej przyjemności? Jakiej zabawy?

Nie ma co się dalej rozpisywać. Szkoda czasu, podobnie jak szkoda go na granie w Postala III. To jedna z najnudniejszych, najbrzydszych i najbardziej żałosnych gier, jakie ukazały się w zeszłym roku. W Polsce nie udało się jej do tej pory znaleźć wydawcy. Możecie więc odetchnąć z ulgą i czuć się bezpieczni, bo prawdopodobnie nigdy nie zobaczycie tego gniota na swoim komputerze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje