Ojciec wynajął wirtualnych zabójców, by polowali na jego syna

Uzależnienie od gier sieciowych to w Azji - także w Chinach - coraz większy problem, a rodzice nastolatków dotkniętych tym problemem chwytają się różnych sposobów na wyciągnięcie pociech ze szponów nałogu. O takim jednak jeszcze nie słyszeliśmy...

Ciekawą historię opisuje chiński dziennik Sanqin Daily, wydawany w regionie Shaanxi położonym w centrum Państwa Środka.

Ojciec niejakiego Xiao Fenga miał już dosyć leserstwa swojego syna, który spędzał całe dnie (od czasów szkolnych) na grach sieciowych, nie uczył się, a w efekcie nie mógł znaleźć pracy. 23-letni chłopak miał poważne kłopoty z motywacją do robienia czegokolwiek, nie utrzymał nawet posady w firmie zajmującej się produkcją oprogramowania.

Pan Feng wziął się na sposób i wynajął grupę "zabójców" - graczy z postaciami o wysokim poziomie doświadczenia - którzy zaczęli uprzykrzać życie jego synowi w jego ulubionych grach MMO.

Reklama

Zleceniobiorcy wykonywali swoje zadanie sumiennie, zabijając Xiao za każdym razem, gdy tylko się zalogował. Ciekawa jest jednak puenta - zrażony do gier chłopak powiedział wreszcie ojcu, że nie ma dla niego znaczenia, czy gra, czy nie, tak czy owak nie zamierza podjąć żadnej pracy dopóki nie znajdzie takiej, która naprawdę mu odpowiada.

Dziennik donosi, że to wyzwanie sprawiło, iż zatroskany ojciec "odetchnął z ulgą", choć nie precyzuje, czy zabójcy zostali odwołani.

Jak wam podoba się ten pomysł na ratowanie młodzieży przed zgubnymi skutkami grania (pomijając fakt, że najwyraźniej nie tylko o granie tutaj chodziło)?

Oto najlepiej oceniane gry 2012 roku

CDA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy