Gra okazała się klapą, w końcu poleciały głowy
To musiało się pewnego dnia wydarzyć. W zespole twórców Star Wars: The Old Republic ruszyła fala zwolnień.
W pierwszym rzucie wypowiedzeń umów o pracę znalazł się najważniejszy z całej ekipy, producent wykonawczy Rich Vogel.
Początek zwolnień w BioWare Austin potwierdził sam Vogel w rozmowie z serwisem Gamasutra. Jak podają jego redaktorzy, jest to kolejny etap planowanej restrukturyzacji. Na jej temat pisano już w maju. Owa restrukturyzacja to prawdopodobnie nic innego, jak pokłosie klapy, jaką zrobiła najważniejsza gra studia w jego historii, Star Wars: The Old Republic.
Vogel, który znalazł się na szczycie listy zwolnionych, spędził dwadzieścia lat, pracując nad różnego rodzaju reprezentantkami gatunku MMO. W swojej karierze brał udział w takich projektach, jak Ultima Online czy Star Wars Galaxies. W końcu dano mu okazję, by zagrać rolę życia. Otrzymał posadę producenta wykonawczego w pracach nad Star Wars: The Old Republic, jedną z najdroższych gier wideo wszech czasów.
Niestety, po zagraniu swojej roli życia Vogel nie miał co liczyć na oklaski. Prędzej na gwizdy, szczególnie ze strony szefostwa z BioWare i Electronic Arts. Star Wars: The Old Republic, na którego produkcję wydano ponoć ponad sto milionów dolarów i który miał zdetronizować World of Warcraft, radzi sobie mocno przeciętnie.
W chwili obecnej abonament w grze opłaca nieco ponad milion osób. Po całkiem niezłym początku w jej wykonaniu, tuż po premierze pod koniec ubiegłego roku, nastąpił zdecydowany regres, z którym BioWare nie może sobie poradzić do dziś.
Studio znane z genialnych, singlowych RPG-ów, takich jak Dragon Age czy Star Wars: Knights of The Old Republic, nie potrafi sobie poradzić z sytuacją. Na liczbę graczy w Star Wars: The Old Republic nie wpływają pozytywnie żadne działania.
W ostatnim czasie twórcy udostępnili darmową wersję gry, pozwalającą na zabawę bez abonamentu aż do 15 poziomu doświadczenia bohatera. Nie za bardzo to jednak pomogło...