Reklama

Crysis 2 - Nowy Jork płonie!

Łzy ponoć dobrze się sprzedają. A jeszcze jak ryczą żołnierze...

Od takiej scenki właśnie zaczęła się prezentacja Crysisa 2. Chwilę potem z nieba zaczęły spadać helikoptery, a jedną z nowojorskich ulic spowiły obłoki ognia. Ot, kolejny, typowy dzień w Ameryce opanowanej przez kosmitów.

W przeciwieństwie do pokazu Dead Space 2, gdzie za padem siedział jakiś Elektroniczny koleś, kryzysowa prezentacja była niestety zwyczajnym filmikiem - a w zasadzie to dwoma: w pierwszym chlustała krew, w drugim.... Cóż, nie wiem, co w obwodach mają te dziwne, kosmiczne kreatury, ale zadymę to zrobić potrafią niewąską. Tak czy inaczej - trochę informacji o nadchodzącym hicie można było z prezentacji wyciągnąć.

Reklama

W stylu predatora

Nim jednak dotarliśmy do tamtego filmiku, zostaliśmy uraczeni wstępem. Każdy, kto choć raz słyszał Kazika i jego piosenkę "Mars napada" wie, że ostatni poddaje się zawsze Wrocław. Najwyraźniej nie wiedzą o tym twórcy Crysisa 2, bo jeden z nich stwierdził, że jak padnie Nowy Jork, to padnie cała planeta i nie będzie nawet czego zamiatać. Skromny chłopak. Niemniej - to właśnie Wielkie Jabłko jest głównym teatrem działań. Przestronne aleje, wysokie drapacze chmur, tunele metra, oryginalne architektonicznie ulice - to wszystko zostało rzucone na żer obcym znanym z jedynki. A obcy jak to obcy - bratać się nie chcą i demolują miasto. Na szczęście mamy nanosuit, do tego w wersji 2.0.

Ten główny ficzer z jedynki pojawia się w dwójce w lekko zmienionej formie. Jak wyłuszczał jeden z twórców, każdy z graczy znalazł swój sposób gry w Crysisa. Jedni przechodzili przez kolejne lokacje z wdziękiem predatora, kryjąc się za kamuflażem i pojedynczo wyłuskując przerażonych koreańców, inni korzystając z tego samego kamuflaża po prostu mijali nieświadomych przeciwników a pozostali stosując wzmocniony pancerz przedzierali się przez kohorty wrogów z gracją glebogryzarki. Można i tak.

Kamuflaż i pancerz

Twórcy poszli za ciosem. Na miejsce poprzednio znanych trybów wskoczyły nowe, sądząc po skrótach umiejscowionych pod wskaźnikami energii i życia: stealth, tactic, power oraz armor. Kamuflaż i armor wzajemnie się wykluczają - resztę możesz wykorzystywać dowolnie, aktywując nawet trzy z nich. Inna sprawa, że wówczas krucho z energią... Ale wracając do tematu. Koleś na filmiku wskoczył w kamuflaż podparty taktycznym trybem, który pozwala oznaczać wrogów i obserwować ich nawet przez ściany. Innymi słowy - jesteś panem sytuacji i Crysis 2 na dobrą sprawę zamienia się w... skradankę.

Jeśli nie bawi cię taka droga, możesz iść na żywioł i gołymi rękami rozpruwać pancerze kosmitów. No, a przynajmniej próbować. Pomimo włączonego trybu pancerza i uaktywnionej nadludzkiej siły bohater miał spore problemy z pozbyciem się dronów, które pozostawił statek wynurzający się z rozprutej kamienicy. To jest druga droga: wojownika, nie cherlaka kryjącego się w cieniu. Obydwie ścieżki będzie można ponoć rozwijać...

Otoczka

Tym, co również zwróciło moją uwagę, była muzyka. Cytując klasyka: po prostu super. Ciężko powiedzieć, czy została dodana gdzieś później do prezentowanych nam scen, czy po prostu przedostała się na taśmę bezpośrednio z gry; tak czy inaczej jednak - bomba i chcę to usłyszeć podczas zabawy. Również o grafice nie sposób wypowiadać się negatywnie: intro sprawia świetne wrażenie, walki zaś prezentują się ślicznie i... sprzętożernie.

Niestety - twórcy, wypytywani o szczegóły pecetowej wersji, wili się jak macki mechanicznych ośmiornic z jedynki i nie zdradzili nawet, czy i kiedy nowy silnik będzie obsługiwał najnowszą, jedenastą wersję bibliotek DirectX. Pozostaje czekać i trzymać kciuki.

CDA
Dowiedz się więcej na temat: żołnierze | prezentacja | Nowy Jork

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy