Reklama

Company of Heroes Online

Zanim zaczniesz czytać tę zapowiedź, wejdź na stronę sieciowej Kompanii Braci i zacznij już ściągać grę - w otwartych beta-testach udział może wziąć każdy.

A musisz wiedzieć, że czasu na przeczytanie poniższych wrażeń będziesz miał dużo...

Na szczyt listy rzeczy, jakie Relic Entertainment musi poprawić w Company of Heroes Online, od razu trafia przepustowość serwerów. Pobieranie 6,5 GB plików i instalacja trwały w moim przypadku koszmarnie długo, bo aż półtora dnia, a przez większość tego czasu transfer nie przekraczał 50 KB/s! Nie powinno to jednak nikogo zniechęcać. Nie dość, że gra jest darmowa, to nie straciła nic z klimatu i grywalności oryginału - sieciowa Kompania to więc tytuł obowiązkowy.

Reklama

Otwarcie przed skończeniem

Pozostawienie produkcji w fazie otwartej bety to głównie wymówka twórców usprawiedliwiająca ewentualne niedoróbki czy techniczne zgrzyty. Wstrzymywać się z dołączeniem do gry nie warto, ponieważ już ogłoszono, że wszelkie doświadczenie, zasoby, sprzęt i wojsko zdobyte podczas rozgrywki pozostaną na kontach graczy również po jej oficjalnym starcie.

Nowością w CoHO jest to, że pomiędzy misjami rozwijamy postać naszego dowódcy. Możemy wdziać mundur amerykański lub niemiecki i zdecydować się na jedną z trzech specjalizacji: ofensywną, defensywną i "mieszaną". Opowiadając się po stronie Wehrmachtu, swojego dowódcę wyspecjalizowałem w blitzkriegu, czyli ofensywie, najwięcej bonusów w trakcie gry zyskując dla czołgów.

Rozwój w Company of Heroes Online odbywa się na kilku płaszczyznach. Awansując na kolejne poziomy doświadczenia, dostajemy punkty, które przeznaczamy na wsparcie spoza mapy (np. ostrzał artyleryjski czy zrzuty surowców). Po zwycięskiej bitwie otrzymujemy zasoby (waluta gry), a czasem również nagrody: ulepszenia armii (np. +10 do życia grenadierów, większa mobilność ckm-u, dodatkowe pancerze dla danego typu wozów bojowych) oraz jednostki bohaterów (np. strzelców wyborowych czy wzmocniony czołg), które w trakcie bitwy możemy zrekrutować za tę samą cenę co podstawowe siły.

Jest jednak haczyk. Każde powołanie bohatera pochłania jego punkty "charge", na których uzupełnianie między misjami wydajemy duże ilości zasobów. Wychodzi na to, że za jednostki specjalne płacimy podwójnie. Wyczuwam tutaj furtkę pozostawioną do wprowadzenia mikropłatności - że owe będą, świadczy chociażby działający sklep, w którym obecnie płacimy zasobami.

Solo i grupowo

Wraz z grą dostajemy całą, złożoną z 15 misji kampanię singlową z pierwszej Kompanii Braci. CoHO umożliwia zarówno zabawę z innymi graczami, jak i w pojedynkę. Z komputerem rozgrywamy też potyczki na mapach do sieciowania, co może stanowić dobry trening przed walką z żywym przeciwnikiem - zwłaszcza że (przynajmniej w becie) za bitwy z botami dostajemy takie same profity.

Aby zagrać z innymi graczami, możemy stworzyć własną grę i zaprosić znajomych (maksymalnie 4 na 4) lub automatycznie wyszukać towarzyszy na podobnym poziomie. Na polu bitwy rozgrywka nie różni się już niczym od multi z oryginalnej Kompanii. Rozbudowujemy więc bazę, rekrutujemy jednostki i prowadzimy potyczki w pobliżu punktów strategicznych, których utrzymanie gwarantuje zwycięstwo, lub staramy się zrównać z ziemią wrogi obóz. Grywalność ogromna, a dodatkowo podkreśla ją poddana lekkiemu liftingowi fantastyczna oprawa graficzna i dźwiękowa. Nic, tylko grać!

Co, jeszcze się nie zainstalowała? No to gleba, żołnierzu, i pompujesz!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy