Reklama

Blood Bowl

Trzeba powiedzieć to na początku: Blood Bowl jest grą napisaną przez fanów tytułu, dla fanów tytułu i z myślą o zdobyciu nowych fanów tytułu. I to jest zarówno jego największą wadą, jak i zaletą. Ta gra nawet nie próbuje udawać, że jest casualowa. To ni mniej, ni więcej, tylko przeniesienie planszowego BB na ekran komputera.

Oczywiście dodano kilka alternatywnych opcji rozszerzających zasady, ale są one jedynie dodatkiem, z którego możemy skorzystać tylko wtedy, kiedy chcemy. Zresztą oryginalne zasady są już na tyle ciekawe i elastyczne, że prawdę powiedziawszy niewiele jest już do dodania.

Z planszy na ekran

O tym, czym jest Blood Bowl, pisaliśmy już w zapowiedzi , zatem nie ma sensu się nad tym zbytnio rozwodzić. W największym skrócie: jest to parodia futbolu amerykańskiego osadzona w świecie zbliżonym do Warhammera Fantasy. Drużyny reprezentujące różne rasy Starego Świata ścierają się ze sobą na boisku, starając się zdobyć jak największą ilość przyłożeń. To naturalnie dopiero początek góry lodowej, bo prawdziwa zabawa zaczyna się, kiedy gra się w całą kampanię, w której zawodnicy rozwijają swoje statystyki i zdobywają nowe umiejętności, ale również nabywają kontuzje, a niekiedy nawet giną.

Reklama

Twórcy najnowszej komputerowej edycji gry nie popełnili błędu swoich poprzedników i przenieśli na ekran wszystkie zasady jej "papierowego" odpowiednika. Mamy tu zatem wszystko to, co czyni Blood Bowl tak uzależniającym, począwszy od brutalnych meczy, w których taktyka gra równie dużą rolę, co odrobina fartu na kościach, aż po kompleksowe zarządzanie drużyną. Podstawowe zasady są naprawdę proste. Każdy z zawodników ma cztery cechy określające jego przydatność w określonych typach zagrywek oraz niekiedy kilka umiejętności. Mecz podzielony jest na dwie połowy, po osiem tur każda. Można przemieszczać się swoimi zawodnikami i kazać im walczyć tak długo, aż któryś z nich upuści piłkę lub upadnie na murawę. Wtedy następuje tzw. "turnover", czyli przejście do tury przeciwnika. Celem gry jest zdobycie jak największej liczby przyłożeń oraz, często, wyeliminowanie jak największej liczby zawodników drużyny przeciwnej. Obydwie te akcje przynoszą graczowi Punkty Gwiazdy, dzięki którym można pomiędzy meczami wykupywać im nowe zdolności lub rozwijać statystyki. Również wtedy można dbać o zwiększenie popularności drużyny (przez kupowanie czirliderek), zatrudnienie konsyliarza czy też kupienie większej ilości przerzutów na połowę.

Spośród oryginalnych 21 drużyn Cyanide zdecydowało się na wprowadzenie w wersji elektronicznej raptem ośmiu. Trzeba jednak przyznać, że wybrali dobrze. Można wybierać zarówno spośród drużyn szybkich, jak i silnych, wyspecjalizowanych i uniwersalnych. Niektóre z nich, takie jak ludzie czy leśne elfy, są relatywnie proste w prowadzeniu, dzięki czemu nawet zupełnie początkujący zawodnicy mogą nauczyć się grać. Z kolei inne, takie jak chaos czy jaszczuroludzie, zdecydowanie należą do wysoko wyspecjalizowanych drużyn i efektywne ich prowadzenie wymaga już pewnego doświadczenia. Nie znaczy to oczywiście, że początkujący nie może zacząć od drużyny wymagającej, a weteran uniwersalnej. A jak znudzi nam się już wszystko inne, to zawsze możemy zagrać ekipą goblinów. Jednak obserwując dotychczasową politykę wydawniczą Cyanide, możemy spodziewać się przynajmniej jednego dodatku, w którym znajdzie się kilka dodatkowych ras i boisk, zatem zapewne gra dostarczy nam jeszcze więcej możliwości.

Nowości

Jak wygląda planszowy Blood Bowl możemy się dowiedzieć z Living Rulebooka 5, który można darmowo ściągnąć zarówno ze strony Cyanide , jak i Games Workshop .Zajmijmy się zatem wszelkimi nowościami, które ma nam do zaoferowania elektroniczna wersja tej gry.

Tym, co najbardziej rzuca się w oczy, jest oczywiście tryb gry w czasie rzeczywistym. Był to dość nagłaśniany element rozgrywki i wiązano z nim spore nadzieje, zwłaszcza że Cyanide wprowadziło już coś takiego przy okazji Chaos League. Niestety, musimy jednak rozczarować wszystkich, którzy liczyli na Madden NFL w wersji fantasy. Rozgrywka w czasie rzeczywistym jest kompletną porażką: nie dość, że sama mechanika gry wymaga częstych pauz, to jeszcze SI zawodników nie stoi na najwyższym poziomie. Aby mieć jakiekolwiek szanse na przyłożenie, trzeba osobiście zarządzać niemal każdym zawodnikiem, a to wymusza ciągłe zatrzymania akcji. Lepiej więc grać w trybie turowym i oszczędzić sobie wielu nerwów i rozczarowań.

Szczęśliwie nie wszystkie nowinki są złe. Bardzo dobrze wygląda tryb Blitz, w którym dostajemy jeszcze więcej opcji zarządzania drużyną pomiędzy meczami. Przede wszystkim dochodzi możliwość treningu jednego z graczy przed meczem. Jeżeli nam się powiedzie, możemy mu zwiększyć na czas jednej gry któryś ze współczynników, jednak jeśli przeszarżujemy, nie będziemy mogli wystawić go na boisko. Ponadto mamy dużo większe możliwości kupowania różnych wspomagaczy przed meczem. Doszły m.in. eliksiry, które pozwalają nam na zwiększanie skuteczności zawodników, możliwość nasłania kontroli antydopingowej na przeciwnika i jeszcze kilka temu podobnych bajerów. Trzeba przyznać, że sprawdza się to doskonale, wszystko jest świetnie zbalansowane i nie komplikuje rozgrywki. A do tego, tworząc kampanię samemu, można wybrać, jakie elementy chcemy w niej zobaczyć.

To co złe...

Stanowczo największą porażką Blood Bowl jest tryb gry w czasie rzeczywistym, o czym zresztą już pisaliśmy powyżej. Niestety, twórcy nie ustrzegli się również kilku pomniejszych potknięć. Szczęśliwie nie są one tak wielkie, by wpływać na jakość rozgrywki, ale z kronikarskiego obowiązku trzeba o nich wspomnieć. Przede wszystkim obsługa jest mało intuicyjna. Nie jest może jakoś szczególnie skomplikowana, ale trzeba się dłuższą chwilę przyzwyczajać zarówno do wszelkich menu, jak i samego wydawania poleceń. Nienajlepszy jest również tutorial. Niby pokazuje on podstawy, ale tak naprawdę niczego nie wyjaśnia i prawdę powiedziawszy początkujący gracz wiele się z niego nie nauczy. Szczerze mówiąc, aby poznać mechanizm rozgrywki, należy przeczytać zasady z Living Rulebooka 5, a te niestety nie są dostępne w języku polskim. Mimo szumnych zapowiedzi również AI nie stoi na najwyższym poziomie. Widać to zwłaszcza podczas meczów rozgrywanych w czasie rzeczywistym. Nieco lepiej jest podczas turowych rozgrywek dla jednego gracza. Zwłaszcza dla początkujących komputerowy przeciwnik może stanowić wyzwanie. Z drugiej strony weterani Blood Bowl nie będą mieli większych problemów z pokonaniem komputera nawet na najwyższym stopniu trudności.

Przyczepić się również można do komentarzy wygłaszanych podczas meczu. Z jednej strony są one bardzo klimatyczne i dobrze oddają atmosferę gry Blood Bowl, a z drugiej strony jest ich zwyczajnie zbyt mało. Wystarczy zagrać jeden, góra dwa mecze, aby usłyszeć wszystkie odzywki komentatorów.Niby to detal, ale naprawdę można było przyłożyć większą wagę do udźwiękowienia. Fanów zapewne zasmuci fakt, że nie zaimplementowano w jej elektronicznej wersji zmiennych warunków pogodowych. Miejmy jednak nadzieję, że Cyanide naprawi swój błąd i taki "ficzer" pojawi się wraz z kolejną łatką lub dodatkiem.

...i to co dobre

Szczęśliwie zalety stanowczo przeważają nad wadami. Oczywiście dla każdego fana największą zaletą tej gry będzie to, że jest to wiernie przeniesiona na ekran planszówka. Jednak tym, na co każdy gracz zwróci uwagę na początku, jest oprawa audiowizualna, a ta, należy przyznać, stoi na wysokim poziomie. Same menu ma nieco staroświecki wygląd, kojarzący się nieco z hitami z lat 90', takimi jak na przykład Warcraft. Również muzyka podkreśla atmosferę, dzięki czemu całość się dobrze komponuje. Grafika i animacja podczas meczu stoją na naprawdę wysokim poziomie . Wszystko jest kolorowe, nieco przesadzone, a przede wszystkim zabawne, co znakomicie oddaje klimat tytułu. Gracze poruszają się ładnie i na pierwszy rzut oka widać, czy ktoś został jedynie powalony, czy też ogłuszony. Zresztą wszystkie mechanizmy rozgrywki widoczne są na pierwszy rzut oka, wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszki, a już widać: ile pól jest do przebiegnięcia, czy przechodzi się przez sferę bloku, ile kości przysługuje w razie starcia z przeciwnikiem i kto w takim wypadku daje plusy, a kto minusy do siły. Co najlepsze, gra chodzi płynnie nawet na słabszych sprzętach, więc nie trzeba kupować nowej karty graficznej, by się nią cieszyć.

Jednak tym co sprawia, że gra jest naprawdę warta grzechu, jest liga sieciowa. Nic nie zastąpi meczu z żywym przeciwnikiem, bo dopiero wtedy człowiek musi naprawdę wysilić swoje szare komórki. Zresztą Blood Bowl to gra zaprojektowana z myślą o graniu w dwie osoby, więc grzechem byłoby nie dać takiej możliwości. Cyanide zdecydowanie się postarał i silnik gry wieloosobowej jest naprawdę niezły. Można grać w ligach tworzonych przez innych graczy lub samemu je tworzyć. Nic nie stoi na przeszkodzie, by posiadać kilka drużyn. Ale przede wszystkim zawodnicy awansują na kolejne poziomy i można ich rozwijać, dlatego też ciężko znaleźć dwie identyczne ekipy należące do tej samej rasy. Daje to setki możliwości taktycznych, a dzięki temu zapewnia olbrzymią dawkę zabawy na wiele długich godzin gry.

Grać, czy nie grać?

Takie pytanie jest oczywiście czysto retoryczne. Jeżeli tylko lubicie taktyczne gry turowe, albo chociaż Warhammera, jest to tytuł, który powinniście mieć na swoich półkach. Jeżeli przypadkiem jesteście fanami planszówki, to w ogóle nie powinniście teraz czytać tego artykułu, tylko siedzieć i grać, grać i jeszcze raz grać. Co do całej reszty. No cóż, już na samym początku pisaliśmy, że nie jest to tytuł dla każdego. Niemniej jednak warto mu dać szansę, gdyż jest to wspaniała, niesamowicie wciągająca rozrywka, która sprawia, że trzeba wytężyć swoje szare komórki, a do tego naprawdę długo się nie nudzi. Coś jak szachy, tylko z dużo większą dawką przemocy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne