Battlefield 3: Usługa Origin szpieguje graczy?

Poważna afera związana z Battlefieldem 3. Gracze zza naszej zachodniej granicy donoszą, że wymagany do gry program Origin próbuje uzyskać dostęp do prywatnych danych na ich komputerach.

Niemieccy gracze twierdzą, że Origin stara się uzyskać dostęp do danych z zewnętrznych programów.

Ponadto dziennik Spiegel donosi, że w regulaminie usługi znalazł się fragment, według którego produkty Electronic Arts mogą zbierać takie dane, jak adres IP, czy informacje o miejscu na dysku, zainstalowanym oprogramowaniu i posiadanym sprzęcie, a następnie przekazywać je partnerom firmy do celów marketingowych. A to jest sprzeczne z niemieckim prawem.

Tamtejsi gracze zareagowali natychmiast, oddając świeżo nabyte kopie Battlefielda 3 do sklepów. Media Markt i Saturn zdecydowały się nawet na zwrócenie pieniędzy klientom - i to w przypadku, gdy jednorazowy kod Online Pass został już wykorzystany. Z kolei część osób zbojkotowała produkcję DICE wystawiając jej najniższą ocenę na niemieckim Amazonie.

Reklama

W oficjalnym oświadczeniu tamtejszy oddział EA oznajmił, że usunął kontrowersyjne zapisy w regulaminie Origin.

"Zmieniliśmy regulamin końcowy Origin w interesie graczy, by wszystko było jasne. Program ten nie jest spywarem. Nie korzystamy, ani nie instalujemy tego typu rzeczy na PC-tach użytkowników. Nie mamy dostępu do takich informacji, jak obrazy, dokumenty, czy prywatne dane, które nie mają nic wspólnego z operacjami wykonywanymi przez Origin na systemach graczy, nie są one także przez nas gromadzone" - twierdzą przedstawiciele EA Germany.

Battlefield 3: Czy gra zasługuje na miano hitu?

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy