Reklama

Alpha Protocol

Szpiegowska gra RPG? "Brzmi ciekawie, trzeba spróbować!" - to pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy po raz pierwszy usłyszałem o Alpha Protocol. Czekałem, czekałem, czekałem... aż w końcu dorwałem własny egzemplarz.

I co? Cóż, mam mieszane uczucia. Mieszane, nie wstrząśnięte, parafrazując pewnego agenta.

To dziwne, bo za Alpha Protocol odpowiada studio Obsidian Entertainment, które ma na swoim koncie takie erpegowe przeboje, jak Neverwinter Nights 2 czy Star Wars: Knights of the Old Republic II. Czyli, krótko mówiąc, można się po nim spodziewać samych dobrych rzeczy. Tych dobrych jest w Alpha Protocol trochę, ale są po kolana przykryte złymi, co sprawia, że to po prostu solidna gra, nic więcej. Jednak, drodzy agenci, zacznijmy od samego początku...

Jak agent został agentem

Reklama

Alpha Protocol rozpoczyna się od zamachu na cywilny samolot, dokonanego w przestrzeni powietrznej na Bliskim Wschodzie. Do poszukiwań sprawcy - po przejściu specjalistycznych testów - zostaje wyznaczony agent Michael Thorton. Trafia do tytułowej jednostki szpiegowskiej Protokół Alfa, by wkrótce wyruszyć w świat w celu zlokalizowania zamachowca.

Pierwsze podejrzenia padają na arabską organizację terrorystyczną Al-Samad, ale nie byłoby zabawy, gdyby pierwszy strzał okazał się trafiony. Wkrótce zaczynają się pojawiać coraz to nowe poszlaki, które kierują bohatera w zupełnie niespodziewane miejsca. Na nudę nie ma co w Alpha Protocol narzekać.

Scenariusz jest jednym z mocniejszych elementów tej gry. Wciąga, trzyma w napięciu i pełen jest zwrotów akcji, których nie powstydziłby się niejeden film szpiegowski. Ciągle pojawiają się nowe poszlaki, raz po raz odkrywamy coś zaskakującego, co zmienia bieg rzeczy. Co więcej, fabuła jest nieliniowa - niejednokrotnie możemy wybrać, którą drogą chcemy podążyć. Czasem są to niezbyt ważne dla przebiegu całej operacji decyzje, ale niektóre wybory mają niebagatelny wpływ na rozwój wydarzeń.

Każdy agent jest inny

Nasz bohater może przynależeć do jednej z pięciu klas. Znalazły się wśród nich: żołnierz, tajny agent, gadżeciarz (wolne tłumaczenie), wolny strzelec oraz rekrut. Przy czym trzeba zaznaczyć, że przedostatnia opcja pozwala nam po prostu na dowolny rozwój bohatera, a ta ostatnia to nic więcej jak utrudnienie - decydując się na nią, zaczynamy w mniej uprzywilejowanej sytuacji, z zerowym dorobkiem.

Charakterystyka bohatera jest dość obszerna. Jego zdolności zostały podzielone na dziewięć grup. W każdej z nich znalazło się po dziesięć umiejętności podstawowych oraz po pięć dodatkowych, odblokowujących się po wybraniu specjalizacji. Warto wspomnieć, że większość z nich jest pasywna, więc po ich zdobyciu można o nich zwyczajnie zapomnieć.

Thorton może rozwijać m.in. umiejętności strzeleckie (pistolety, pistolety maszynowe, shotguny, karabiny maszynowe), wytrzymałość, walkę wręcz czy zdolności dialogowe. Poza tym bohater otrzymuje podczas zabawy perki - są one przydzielane po wykonaniu konkretnych czynności, np. po zabiciu danej osoby.

Agent strzela, agent gada

Jeśli miałbym porównać rozgrywkę w Alpha Protocol do jakiejś innej gry, mógłbym wybrać jedynie Mass Effecta. Nie zagłębiając się w szczegóły, można uznać, że to wręcz kopia. Działania Thortona obserwujesz z perspektywy trzeciej osoby, z kamery umieszczonej w charakterystycznym dla Mass Effecta miejscu. Przechodzenie kolejnych etapów polega na parciu przed siebie, strzelaniu do przeciwników i chowaniu się za rozmaitymi zasłonami (i oczywiście na prowadzeniu dialogów, o których za chwilkę). Jeśli chcemy, możemy także zdecydować się na bardziej "skradankowy" styl gry.

Oczywiście pomiędzy strzelaninami czeka nas sporo rozmów z NPC-ami. I tutaj niektórzy mogą się zdziwić - otóż twórcy zrezygnowali z klasycznych opcji dialogowych i zamiast tego pozwolili nam na wybieranie pomiędzy trzema sposobami zachowania w stosunku do rozmówcy: profesjonalny, uprzejmy oraz agresywny. I nie zawsze styl profesjonalny czy uprzejmy jest lepszy niż agresywny - czasem warto przycisnąć naszego rozmówcę, będąc bardziej zdecydowanym.

Przebieg rozmów z NPC-ami ma niemały wpływ na rozgrywkę. Warto zwracać uwagę na to, z kim się spoufalamy, a dla kogo jesteśmy niezbyt uprzejmi. Niekiedy można zawrzeć znajomości z osobami, z którymi warto mieć dobre kontakty (np. z handlarzem), ale i z tymi, które nie cieszą się zbytnim szacunkiem w społeczeństwie (np. z liderem jakiegoś gangu). No i oczywiście odwrotnie - można pokłócić się z kimś, kto nam nic złego nie zrobi, ale i z kimś, kto może nam potem nieźle dokuczyć.

Nie ma agenta bez kolców?

No dobrze, omówiliśmy już chyba wszystko, co w Alpha Protocol dobre, więc możemy śmiało przejść do wad tej produkcji. Przede wszystkim - fabuła, która przez długi czas jest intrygująca, w końcu staje się nieco bezpłciowa (choć niektórym mimo wszystko może się podobać). Niewątpliwie jedną z najbardziej wkurzających rzeczy jest sztuczna inteligencja przeciwników, którzy mają problemy z tak fundamentalnymi zachowaniami, jak chowanie się za osłonami (ba, oni nie potrafią tego robić!). No, ale skoro sam bohater miewa z tym problemy, to...

Niemałe problemy ma także grafika w Alpha Protocol. Ani nie jest ona specjalnie ładna, ani dopracowana, ani działająca tak jak powinna. Teksturom brakuje jakości, niektóre modele postaci wręcz rażą, a dodatkowo niekiedy się przenikają. Nie jest to z pewnością nawet średnia półka wśród szat graficznych - w dzisiejszych czasach spodziewamy się zdecydowanie lepszych doznań.

Wad Alpha Protocol nie ma, jak widać, znowu tak wiele, ale te wspomniane niektórym mogą bardzo doskwierać (temu, kto lubi graficzne wodotryski, czy temu, który nie lubi, gdy fabuła choć na chwilę staje się miałka). A jeśli nie będą, to na pewno gra im się spodoba, dając kilkadziesiąt godzin całkiem niezłej zabawy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje