Reklama

Toy Shot

2270134 2270134

Ku zaskoczeniu wszystkich recenzentów, analityków i ekspertów branży gier wideo, urocza, choć banalnie prosta mobilna gierka, łudząco podobna do tysięcy innych, darmowych produkcji, których całą masę znajdziemy w internecie, zrobiła ogromną furorę w skali globalnej, stając się najpopularniejszą produkcją wszech czasów.

Takiego efektu nie spodziewali się nawet twórcy z położonego na końcu świata studia Rovio, którzy wydali wcześniej kilkanaście rozmaitych produkcji, napisanych z myślą o urządzeniach przenośnych, a z których żadna nie zapisała się w pamięci graczy. Tak, fenomen Angry Birds do dziś pozostaje jedną z największych tajemnic psychologii ludzkiej i game designu. Oczywiście, jak zwykle bywa w takich przypadkach, bestsellerowa produkcja doczekała się całej rzeszy naśladowców, próbujących zarobić na sprawdzonym pomyśle. W większości wypadków projekty te poniosły klęskę (o ile klęską nazwiemy całkowitą niemożność choćby zbliżenia się do wyniku osiągniętego przez AB), a mimo to deweloperzy nie ustają w kolejnych próbach wyważenia już otwartych drzwi.

Reklama

Przywykliśmy twierdzić, że lepsze jest wrogiem dobrego, dlatego pojawiające się co rusz następne inkarnacje Angry Birds z większą lub mniejszą ilością modyfikacji, będących wykwitem szczątkowej kreatywności producentów, nie mają absolutnie żadnych szans trafić do panteonu mobilnych legend (przynajmniej pod względem wyników sprzedażowych). Ku memu zaskoczeniu, przeszukując odmęty Google Play, natrafiłem jednak na grę, która wydaje się temu twierdzeniu przeczyć. Toy Shot nie tylko jawi się jako swoista kopia Angry Birds, ale przede wszystkim charakteryzuje się znacznie ciekawszą mechaniką rozgrywki, lepszą fizyką zachowań obiektów, ale również bardziej interesującą fabułą i patentami mającymi zasadniczy wpływ na przebieg zabawy. W tym konkretnym wypadku, lepsze jest faktycznie... lepsze!

Klocki LEGO kojarzycie? Pewnie, że kojarzycie, a klocki COBI? Nie? To „wyguglajcie” koniecznie, ponieważ właśnie w takiej stylistyce graficznej, jako żywo przypominającej świat zbudowany z klocków COBI, wykonana została oprawa wizualna Toy Shot. Najnowsza produkcja uznanego studia Gamevil ujmuje dzięki temu sympatycznym klimatem i nic nie stoi na przeszkodzie, aby nawet najmłodsi użytkownicy spróbowali swoich sił w tej wciągającej grze. Nawet licznie występujący nieumarli nie wydają się specjalnie przerażający...

Zaraz zaraz, skąd w takiej produkcji nieumarli? Cóż, stanowią oni plagę Zabawkowego Królestwa. Gdyby tylko straszyli dzieci i robili zamieszanie, ale nie! Armia Undead Warriors porwała samą Księżniczkę, a na dodatek planuje zakrojony na szeroką skalę atak na kolorowe ziemie bajkowej krainy! Naszym celem, jak łatwo się domyślić, jest powstrzymanie niemilców i uwolnienie Księżniczki.

Mechanika gry przypomina oczywiście tę znaną z Angry Birds, tyle że jest znacznie bardziej złożona. Aby zwyciężyć, potrzebujemy całego arsenału rozmaitych broni, jakimi posługiwali się nasi średniowieczni przodkowie. Katapulty, balisty, trebusze – wszystkie one mają swoje wady i zalety, a jak je najlepiej wykorzystać, to już zależy tylko od nas. Dobra strategia i umiejętne planowanie to podstawa, szczególnie, że wraz z przechodzeniem kolejnych plansz (a jest ich łącznie ponad 100), otrzymujemy kolejne, coraz trudniejsze zadania do wykonania. Nie raz choćby napotkamy na sytuację, w której na planszy znajdować się będzie Księżniczka, której włos z głowy spaść przecież nie może...

Toy Shot jest produkcją darmową, bazującą na systemie mikropłatności. Za prawdziwą walutę możemy zakupić kryształy, które posłużą z kolei do zakupu zupełnie nowych broni. W produkcji Gamevil poradzimy sobie bez dokonywania przelewów (choć potrwa to znacznie dłużej), nie poradzimy sobie natomiast bez stałego połączenia z internetem! To zdecydowanie największa wada, znakomitej przecież produkcji, uniemożliwiająca jednak grę ogromnej rzeszy potencjalnych fanów, również w naszym kraju.

Szkoda, bo Toy Shot wydaje mi się lepsza od Angry Birds, bardziej wymagająca i satysfakcjonująca zarazem. Jeśli tylko macie w domu WiFi, gorąca zachęcam do zapoznania się z grą studia Gamevil!

[inpl:gamerank rank="4.0"]

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje