Lords of the Fallen

Czyżby głównym produktem eksportowym w Polsce miały wkrótce zostać... RPG-i akcji? Za sobą mamy dwie części Wiedźmina, w przyszłym roku ukaże się trzecia, do tego w kolejnym zagramy w Cyberpunk 2077, a to nie wszystko.

Lords of the Fallen to gra autorstwa City Interactive, a więc studia kojarzonego głównie z niskobudżetowymi, miernymi produkcjami. Jednak tym razem mamy do czynienia z projektem o zupełnie innym profilu. Budżet jest większy, a twórcom przewodzi Tomasz Gop, czyli producent drugiego Wiedźmina. To sprawia, że na Lords of the Fallen można patrzeć w zupełnie inny sposób niż na bodaj wszystkie dotychczasowe gry City Interactive.

Reklama

W nowej produkcji Tomasza Gopa przeniesiemy się do pradawnej krainy, której mieszkańcy wieki temu obalili złowrogie bóstwo. Jego ciało spoczywa dalej na jej ziemiach, tworząc z czasem coraz większe pasmo górskie, rozdzielające północ od południa. Podziałowi uległy przy tym miejscowe ludy, wśród których wyodrębniły się dwa ugrupowania: magowie z Północy oraz wojownicy z Południa. Gracz, podejmując w trakcie zabawy takie, a nie inne decyzje, zbliży się bardziej do jednych lub do drugich. Od tego będzie zależał w pewnym stopniu charakter dalszej rozgrywki.

W Lords of the Fallen wcielimy się w niejakiego Harkyna, który będzie bohaterem z krwi i kości, z własną historią i charakterem, występującym w scenkach przerywnikowych. Przygodę rozpoczniemy z kompanem-mentorem imieniem Kaslo (biernym w walkach), a z czasem przyłączą się do nas kolejne postacie.

Na początku wybierzemy jedną z trzech klas postaci (wojownik, kleryk, łotrzyk). Każda z nich będzie miała inne zdolności początkowe i predyspozycje, ale później i tak będziemy mogli naginać jej rozwój do własnych upodobań. Nic nie stanie na przeszkodzie, abyśmy stworzyli na przykład krzyżówkę wojownika z klerykiem, posługującą się zarówno bronią białą, jak i magią. W tym aspekcie Tomasz Gop i spółka wzorują się na Borderlands.

Z kolei główną inspiracją w projektowaniu mechaniki walk jest Dark Souls (tak, tak, będzie trudno). Pojedynki z przeciwnikami mają być mocno zręcznościowe, ale zarazem taktyczne. Wywijanie mieczem na ślepo będzie z góry skazane na porażkę. Za każdym razem będziemy musieli przemyśleć sytuację i zaatakować przeciwnika, wykorzystując jego słabe punkty. W starciach będziemy mogli wyprowadzać zróżnicowane kombinacje ciosów oraz zaklęcia (coraz potężniejsze z czasem).

Lords of the Fallen powinna zachwycić nas także prześliczną grafiką - stonowaną, mroczną, klimatyczną. Co prawda nie widzieliśmy jej jeszcze na własne oczy, ale zaprezentowane dotychczas materiały robią naprawdę świetne wrażenie. Widać, że za projekty odpowiadają wysokiej klasy artyści. A ci, którzy widzieli Lords of the Fallen w akcji, tylko to potwierdzają.

Nowa gra Tomasza Gopa zapowiada się na połączenie najlepszych cech z takich przebojów, jak Wiedźmin, Dark Souls czy Borderlands. I jej twórcy wcale się tego nie wstydzą, a nawet wręcz przeciwnie, chwalą się tym. Jeśli tylko uda im się te wszystkie elementy połączyć zgrabnie w całość, też nie będziemy mieli o to najmniejszych pretensji. Premiera w przyszłym roku, na PC, X360 i... PS4.

Dowiedz się więcej na temat: Lords of the Fallen | Tomasz Gop | RPG

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje