Opowieści z Nyanii - recenzja

Opowieści z Nyanii /materiały prasowe

​Opowieści z Nyanii to propozycja skierowana do miłośników zabawnych jRPG-ów oraz... kotów.

Reklama

Być może kojarzycie narzędzie o nazwie RPG Maker. To całkiem rozbudowany program, za pomocą którego każdy może stworzyć własnego RPG-a. Jego koncepcję szybko i brutalnie zweryfikowała rzeczywistość, wypełniona po brzegi kiepskimi próbami domorosłych twórców z całego świata. Jednak niedawno światło dzienne ujrzała produkcja, która udowadnia, że ten, kto skreślił RPG Makera, wydał zbyt pochopny wyrok. To Opowieści z Nyanii, opracowane przez polskie, kilkuoosobowe studio Hamstercube.

W Opowieściach z Nyanii przenosimy się do świata zamieszkałego przez koty. Wcielamy się w jednego z nich - to miassasynka imieniem Mrutair - i wyruszamy w podróż, której celem jest odszukanie wybrańca. W ekspedycji towarzyszyć nam będzie miałpan Wielkiej Michy - Miałtanek. Po drodze napotkamy jeszcze cały szereg zabawnych postaci, takich jak Miapłan Kotubisa, Miałruto, Dżewo czy koci odpowiednik Janusza Korwin-Mikkego.

Reklama

Świat, postacie, poczucie humoru i dialogi - za te elementy Hamstercube ma u nas dużego plusa. Opowieści z Nyanii przenosi nas do kolorowego, różnorodnego świata, w którym czeka na nas cała kopalnia różnego rodzaju żartów i żarcików, wśród których nie brakuje popkulturowych nawiązań (rozszyfrowaliście już imiona kotów, które padły w poprzednim akapicie, prawda?). Przedstawiona w grze opowieść wciąga (może nie od pierwszej minuty, ale szybko się w nią wkręciliśmy) i nie pozwala oderwać się przez kolejnych kilkanaście godzin, których będziecie potrzebowali na ukończenie gry.

Hamstercube zrobiło wszystko, by wycisnąć z RPG Makera maksimum. Musicie jednak mieć świadomość z licznych ograniczeń, które wiązały się z wykorzystaniem tego narzędzia. Po pierwsze - interfejs wygląda jak w jRPG-ach z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Po drugie - mapy, choć kolorowe i różnorodne, są dość hermetyczne. Wreszcie po trzecie - nie dało się zrobić nic, aby (turowa) mechanika walki nie była kopią rozwiązań typowych dla leciwych jRPG-ów. Warto mieć te wszystkie ograniczenia na uwadze, oceniając Opowieści z Nyanii.

Opowieści z Nyanii to dowód na to, że za pomocą RPG Makera można stworzyć wciągającą grę, bez wątpienia wartą tych 50 złotych, które trzeba za nią zapłacić na Steamie. Przy produkcji Hamstercube bawiliśmy się przednio, głównie za sprawą pomysłowo stworzonego świata i postaci, a także ogromnej dawki humoru, wylwającej się z niej na każdym kroku. Za dopełnienie definicji tego tytułu niech posłuży cytat z oficjalnego opisu producenta: "Jedyna gra, w której walczysz z nazistowskimi meblami". I dodajmy, że prawdopodobnie jedyna, w której spotkasz tyle zabawnych kotów.

Dowiedz się więcej na temat: Opowieści z Nyanii

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje