Among the Sleep - recenzja

Jeśli uważacie, że twórcom gier wideo w konwencji horroru skończyły się pomysły na straszenie, powinniście zapoznać się bliżej z Among the Sleep. To prosta i krótka, ale niezwykła przygoda.

Na produkcję Among the Sleep norweskie studio Krillbite otrzymało od graczy (na Kickstarterze) niespełna ćwierć miliona dolarów. To wystarczyło, aby stworzyć grę może i krótką, może i prostą, ale za to oryginalną i dającą do myślenia. A to bardzo trudna sztuka. Norwegom się udała i w ciągu niecałych trzech godzin spędzonych z ich dziełem gracz zadaje nie tylko dobrze się bawi, ale także zadaje sobie w głowie szereg pytań. Czego one dotyczą?

Reklama

Tego, jak patrzą na świat małe dzieci. Jedno z nich - dwuletni chłopiec konkretnie - jest głównym bohaterem gry, która rozpoczyna się od dnia jego urodzin. Malec zasypia, ale wkrótce zostaje wybudzony przez coś niepokojącego. Wówczas rozpoczynamy ciekawą przygodę, pełną niejednoznaczności, które można różnorako interpretować. Gracz, dorosła osoba, zastanawia się niejednokrotnie nad tym, jak dwuletnie dziecko odbiera to, co dzieje się wokół niego, dochodząc do niedosięgalnych do tej pory wniosków. Już sam fakt, że gra skłania do refleksji, jest jej niezaprzeczalną zaletą.

Among the Sleep nie jest tradycyjnym horrorem, w którym raz po raz wyskakują na nas potwory, a my musimy albo z nimi walczyć, albo przed nimi uciekać. Nic z tych rzeczy. Prawie wszystko, co nas tutaj straszy, dzieje się w domyśle i nie ma związku z żadnymi straszydłami. Bardziej boimy się tego, co może się wydarzyć, tego, co podsuwa nam nasza wyobraźnia, niż tego, co dzieje się przed naszymi oczami naprawdę. Potwory spotykamy raz czy dwa w ciągu całej zabawy, a ich pojawienie się nie jest w pełni uzasadnione.

Co warto wiedzieć, objawienie się straszydeł nie zostało oskryptowane, więc... możecie ich podczas jednej rozgrywki nie zobaczyć w ogóle. Wszystkie wydarzenia obserwujemy z oczu dwulatka, a naszym głównym zadaniem podczas zabawy jest rozwiązywanie różnych, w większości łatwych łamigłówek. Niektórym poziom trudności będzie doskwierał, a innym - tak jak nam - nie będzie przeszkadzał ani trochę. To nie wyzwanie jest w Among the Sleep najważniejsze.

Najważniejsza nie jest także grafika, która przypomina produkcje sprzed dobrych kilku lat. Postacie wyglądają jak wyciągnięte z niskobudżetowych filmów 3D, a ich otoczenie jest do przesady sterylne, choć trzeba przyznać, że klimatyczne (wszystko zaczyna się w kolorowym pokoju głównego bohatera, aby niedługo później przenieść nas do mrocznego świata rodem z dziecięcych koszmarów). Nieźle wypadło udźwiękowienie, za pomocą którego twórcy umiejętnie potęgują klimat.

Among the Sleep to oryginalna, wciągająca i dająca do myślenia gra. Biorąc pod uwagę budżet (wspomniane ćwierć miliona dolarów plus ewentualnie środki własne), Norwegowie wykonali swoją pracę na piątkę z plusem. Najbardziej żałujemy tego, że w związku z powyższym długość rozgrywki została ograniczona do niecałych trzech godzin. To za krótko!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje