Jessica Curry oskarża branżę gier o seksizm

Współszefowa The Chinese Room wypowiedziała się o niepoważnym traktowaniu kobiet.

Jessica Curry współpracowała ostatnio ze swoim mężem i resztą zespołu przy projekcie Everybody’s Gone to the Rapture. Kilka dni temu opublikowała na prywatnym blogu emocjonalny wpis, świadczący o możliwym zrezygnowaniu z dalszej współpracy ze studiem.

Reklama

List do fanów składa się z trzech części. Według autorki, najważniejszą z nich jest ostatnia, poświęcona podejściu mężczyzn do jej profesjonalizmu. Curry z żalem twierdzi, że nie była kompetentnie traktowana podczas pracy, a wiele jej zasług przypisywano małżonkowi.

"Gdy Dan powiedział 'Jess jest mózgiem tej operacji', ludzie chichotali, że to bardzo miłe, gdy mąż mówi o żonie w tak ładny sposób. [...] Dziennikarze zakładali, że jestem jego asystentką. W artykułach widniałam jako 'żona Dana Pinchbecka'" - czytamy w liście.

Curry wyraźnie zaznacza, iż nie jest to bezpośredni atak w jej męża, ale próba zwrócenia uwagi na sytuację.

"Kocham Dana bardzo, bardzo mocno. Jest utalentowany, inteligentny i ma dobre serce. To nie jest jego krytyka, ale całego społeczeństwa, które cały czas nie może pogodzić się z faktem, że kobieta może być równie utalentowana co mężczyzna, z którym dzieli życie" - dodaje Curry.

Autorka wpisu zwraca także uwagę na chorobę zwyrodnieniową, z którą się boryka. Problemy ze zdrowiem nie są jednak dla niej wielkim problemem, podczas prac nad kolejnymi tytułami.

Twierdzi natomiast, że źródłem komplikacji była również współpraca z Sony, pełniącym funkcję wydawcy Everybody’s Gone to the Rapture. Według niej, japońska firma nie traktowała The Chinese Room z szacunkiem i nie wspierała ich tak, jak to robi z innymi firmami.

Autor: Łukasz Morawski

Dowiedz się więcej na temat: Jessica Curry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje