Gridiron Thunder, czyli indyczy przekręt na Ouyi

​Zaczynam naprawdę współczuć twórcom Ouyi... Ich oparta na Androidzie konsolka mimo początkowego sukcesu nie okazała się tak dobra, jak oczekiwano.

A teraz może się jeszcze okazać, że pewni niezależni developerzy chcą ich oszukać, wykorzystując szlachetną inicjatywę wspierającą "indyków".

Reklama

Niedawno producenci Ouyi uruchomili program Free the Games, który ma na celu wspieranie małych, niezależnych ekip. W jego ramach twórcy urządzenia wspierają dowolny, ufundowany na Kickstarterze projekt kwotą 250 tysięcy dolarów, jeśli jego autorzy zgodzą się, by ich dzieło było półrocznym exclusivem androidowej konsolki. Do tej pory zgłoszono 40 gier, z czego w przypadku 11 wystartowały już zbiórki pieniędzy.

Dwie produkcje niedawno zgromadziły już wymagane kwoty - Elementary, My Dear Holmes (zebrano 50 tysięcy dolarów, a do końca akcji pozostało 17 dni) oraz Gridiron Thunder (75 tysięcy dolarów, do zakończenia kampanii jest jeszcze 13 dni). Problem w tym, że ten ostatni tytuł może być próbą... wyłudzenia pieniędzy.

O co chodzi? Uważni użytkownicy forum NeoGAF odkryli kilka nieścisłości w trwającej zbiórce funduszy na Gridiron Thunder za pomocą Kickstartera. W chwili pisania newsa na koncie produkcji znajduje się 78,26 tysiąca dolarów. To spora kwota, tyle tylko, że złożyło się na nią zaledwie... 126 osób, zaś średnia wpłat wynosi 600 dolarów. Suma ta jest nienaturalnie duża, a liczba darczyńców zadziwiająco niska - zazwyczaj projekt wspiera znacznie więcej użytkowników, którzy dzielą się niewielką ilością pieniędzy. Oczywiście niewykluczone, że twórcom trafili się bogaci sponsorzy. Problem w tym, że kolejna poszlaka podważa ich wiarygodność.

Internauci zauważyli bowiem, że wśród osób, które wsparły grę znajduje się... sporo ludzi o tych samych nazwach użytkowników i wspólnym nazwisku (jest np. dwóch Justinów Wonów i jeden Piper Won). Dodatkowo niektóre profile posiadają w swoim avatarze zdjęcia sławnych osób.

Zbiórka na Gridiron Thunder wydaje się więc podejrzana. Najprawdopodobniej developerzy postanowili wyłudzić od twórców Ouyi pieniądze "inwestując" odpowiednią kwotę, by później "za darmo" zdobyć ćwierć miliona dolarów.

Teoretycznie doniesienia internautów powinny sprawić, że producenci androidowej konsolki przyjrzą się sprawie. Nic z tego - w rozmowie z serwisem Joystiq twórcy Ouyi stwierdzili, że autorzy Gridiron Thunder spełnili ich wymagania i nie mogą się doczekać, kiedy gra trafi na ich platformę.

Pytanie tylko czy to w ogóle nastąpi...

Dowiedz się więcej na temat: Ouya | Gridiron Thunder | Kickstarter

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje