The Bard's Tale

Producent: inXile Entertainment
Wydawca: UbiSoft
Dystrybutor PL: Cenega Poland
Rodzaj gry: cRPG
Data wydania PL: 24 sierpnia 2005
Wymagania sprzętowe: PIII 933 MHz, 256 MB RAM, karta graficzna 32 MB, 2 GB HDD
Cena detaliczna: 99,90 PLN
Ocena: 8/10

Gatunek gier RPG znam jak własną kieszeń. Wielokrotnie podkreślałem, że gry tego rodzaju należą do moich ulubionych. Nie sądziłem również, iż cokolwiek w nich zdoła mnie jeszcze zadziwić, bowiem na dobrą sprawę ciężko było wymyślić w tym gatunku coś odkrywczego. Tak się jednak składa, że swój pogląd na ten temat musiałem bardzo szybko zrewidować. Wystarczyło raptem kilkanaście minut spędzonych przy "The Bard's Tale"...

Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim bardzo oryginalna fabuła. Do tej pory wszystkie RPG-i bazowały na utartych schematach, wobec których główny bohater brał na siebie odpowiedzialność za ratowanie świata, po drodze zwalczając wszędobylskie zło oraz pomagając cierpiącym. Jaki natomiast jest tytułowy bard? No cóż - nie ma co ukrywać - wzorem do naśladowania to on nie jest. Jego uwaga skupia się głównie na sowitym zarobku, świetnej zabawie oraz zadymie. Innymi słowy - nie ma on zamiaru nikogo ratować bez uprzedniej kalkulacji i wyliczenia korzyści płynących z tego dla własnej osoby. Dodać należy, iż całość przygód została okraszona końską dawką humoru, co powoduje, że fabuła bywa momentami przekomiczna. Aby jednak zrozumieć każdą ironię zawartą w grze przez panów z inXile Entertainment należy orientować się co nieco w świecie gier RPG. Ojcem gry jest osoba odpowiedzialna m.in. za serię "Fallout" - Brian Fargo. Seria ta była swego czasu bardzo innowacyjna, dlatego z "The Bard's Tale" nie mogło być inaczej, ponieważ Fargo nie przepada za powielaniem wcześniej spotykanych pomysłów.

O głównym bohaterze wiemy już, że do ideałów nie należy. To jednak nie wszystko. Bard z wyglądu całkowicie nie przypomina osoby budzącej postrach w okolicy. Do napakowanego osiłka dużo mu brakuje, asortymentem magicznym nie grzeszy i w dodatku ludzie postrzegają go jako gamonia oraz ciamajdę. Niejednokrotnie będzie okazja by udowodnić, iż jest inaczej, tym niemniej ogólny wizerunek nie ulega zmianie. Zapewne zastanawiacie się, jakie cele - poza dobrą zabawą - stawia przed sobą bard? Otóż po wykonaniu kilku questów dojdziemy do sedna gry, w którym akcja toczyć się będzie wokół uwolnienia pięknej i bogatej księżniczki. Oczywiście bohater ani myśli o tym, aby zrobić to dla sławy i honoru, tylko ma zamiar uratować ją z rąk paskudnego maga dla własnej przyjemności cielesnej oraz pełnej sakiewki.

W trakcie przygody bard będzie zbierał punkty doświadczenia. Pozwolą mu one na poprawianie swoich umiejętności, które zostały podzielone na sześć aspektów: siłę, żywotność, charyzmę, rytm, zręczność oraz szczęście. Autorzy dodali do tego kilka talentów, które będzie można wybierać wraz z każdym kolejnym poziomem doświadczenia. Wśród tych talentów znajdziemy między innymi umiejętność zadania ciosu krytycznego, oburęczność, zdolność walki korbaczem i kilka innych.

Niekwestionowanym atutem gry, o czym już wspominałem, jest jej humor. Kręci się on wokół dialogu między narratorem a bardem. Niemal każdy krok podjęty przez głównego bohatera spotka się z uszczypliwym komentarzem narratora, wobec czego sam bard nie pozostaje dłużny i odwdzięcza mu się tym samym. Rozmów ociekających sarkazmem pomiędzy nimi z pewnością nie zabraknie i będzie się z czego pośmiać. Wydawałoby się, iż w grze nastawionej głównie na dostarczenie graczom sporej dawki humoru wątek batalistyczny zostanie potraktowany po macoszemu. Otóż jest całkowicie inaczej, bowiem bardzo często przyjdzie nam wyciągnąć z pochwy miecz i stanąć w szranki z przeciwnikami. A tych znowu będzie całkiem sporo, od dzikich wilków, poprzez istoty magiczne, po odważnych wojowników. W razie problemów będziemy mogli przywołać sobie przyjaciół za pomocą magicznej mandoliny. Z odsieczą mogą przyjść - na przykład - łuczniczka, elektryczny pająk albo rycerz. Ogólnie sprzymierzeńców będzie sporo i na pewno każdy z nich okaże się przydatny. Irytujące jest natomiast to, że przeciwnicy się odnawiają. Ilekroć byśmy przechodzili konkretnym rejonem, zawsze spotkamy tam jakiś wrogów. Fakt ten potęguje uczucie, że w grze jest jednak zbyt wiele niepotrzebnej siekaniny. Natomiast same walki są całkiem interesujące, zwłaszcza z wymagającymi rywalami, którzy potrafią odpowiednio zastawiać się i atakować.

Świat gry, w którym toczy się akcja, został przygotowany z pomysłem i prezentuje się bardzo ciekawie. Przede wszystkim jest zróżnicowany, bowiem przyjdzie nam odwiedzić miasta, lasy, góry i podziemia. Zalecam także częste odwiedziny barów oraz sklepów. Co prawda ilość przedmiotów do nabycia zazwyczaj nie będzie oszałamiająca, to jednak zawsze warto rozejrzeć się za ciekawymi przedmiotami. Warto kilka słów poświęcić inwentarzowi. Ten aspekt gry bardzo uproszczono, w wyniku czego bard nie posiada nic, co przypominałoby plecak. Rozwiązano to w ten sposób, że znalezienie lepszego przedmiotu spowoduje automatyczną wymianę gorszego. I tak jest w przypadku zarówno broni białej, pancerza jak i tarczy. Dzięki temu jesteśmy zwolnieni z buszowania po ekwipunku i szukania najlepszego rozwiązania dla naszego bohatera. Zdaję sobie sprawę, że znajdą się osoby tym niepocieszone, ale uważam, iż twórcy zastosowali ciekawe i sprawdzające się rozwiązanie. Leczenie ran też odbywa się w niespotykany sposób. Jako że nie ma ekwipunku - zabrakło leczniczych mikstur. Wobec tego zdrowie podreperować możemy poprzez wezwanie ducha księżniczki (ilość wezwań zależna jest od ilości posiadanych kamieni specjalnych) lub rzucenie paru groszy mnichowi, który w zamian obdarzy nas błogosławieństwem.

Istotna informacja jest również taka, że grę można zapisać jedynie w wyznaczonym do tego miejscu. Takie rozwiązanie nie wzbudza u mnie sympatii, ale tyle dobrze, że miejsca umożliwiające zapis gry są zaznaczone na mapie i jest ich wcale niemało.

"Graficznie "The Bard's Tale' prezentuje się dobrze, ale tylko dobrze. Tu i ówdzie widać pozostałości po konsolowej grafice, bowiem engine gry został zaczerpnięty z "Baldur's Gate: Dark Alliance". Co prawda poświęcono mu sporo pracy, poprawiono wiele elementów, dodano nowe detale - to jednak nie udało się dopieścić wszystkiego. Przykładowo można było poświęcić więcej uwagi animacjom postaci, bowiem ich sposób poruszania się bywa czasami nienaturalny. Ponadto działanie kamery, którą można jedynie obracać i delikatnie przybliżać oraz oddalać, bywa momentami wielce denerwujące, ponieważ zdarza się, iż nie widać, gdzie podziewa się nasz bohater. W dodatku maleńki zoom powoduje, że naszym oczom nie ukaże się zbyt wiele szczegółów tak postaci, jak i świata gry.

Z kolei oprawa audio jest moim zdaniem znacznie lepsza od graficznej. Spora w tym zasługa dwóch postaci, a mianowicie: Borysa Szyca (bard) oraz Piotra Fronczewskiego (narrator). Obaj panowie włożyli w swoje role bardzo dużo serca, dzięki czemu możemy radować się świetnym klimatem. Dobrej muzyki również nie powinno zabraknąć, a to za sprawą napotykanych grupek osób, które wyśpiewują humorystyczne piosenki. Trzeba przyznać, że robią to w sposób wyśmienity.

Koniec niniejszej recenzji nie będzie hurraoptymistyczny. Martwi mnie bardzo fakt, iż na dobrą sprawę "The Bard's Tale" jest produkcją, którą można ukończyć w kilkanaście godzin. Gdyby się człowiek uparł, to podejrzewam, że na ukończenie wystarczyłby nawet jeden dzień. To zdecydowanie za mało jak na RPG. Poza tym autorzy tak bardzo zaangażowali w oprawę humorystyczną, że zapomnieli o trybie gry wieloosobowej. A w dzisiejszych czasach multiplayer w tym gatunku to żadna nowość. Tak czy inaczej, pomimo tych wszystkich niedopatrzeń, zachęcam do zakupu niniejszej gry. Posiada ona zdecydowanie więcej zalet niż wad, a w dodatku takiego humoru w grach można szukać ze świecą.

Janek

Dowiedz się więcej na temat: tal | Guardian | Bohater | dystrybutor | wydawca | bard

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje