Burnout - PS2

Platforma: PlayStation2

Reklama

Gatunek: Zręcznościowa

Producent: Acclaim

Gracze: 1-2

Wykorzystuje: Memory Card 25 KB



To nie jest symulator. W tej grze chodzi o prędkość, mijanie pędzących pojazdów ruchu miejskiego (nie raz gnając pod prąd), zajęcie jak najlepszej pozycji oraz o spektakularne kraksy! Te ostatnie robią świetne wrażenie, a pod koniec wyścigu mamy możliwość ich dokładnego przeanalizowania!!! (upajając się gniecionymi blachami oraz licznie tłuczonymi szybami) Podczas jazdy też znajdzie się dla wszelakich wypadków fajoskie ujęcie kamery. Mamy kilka trybów: Single Race, Versus (szalona jazda na dwie osoby), Time Attack oraz najważniejszy - Championship. W tym ostatnim trybie trzeba zająć minimalną wskazaną przez konsolę pozycję w wyścigu. A wyścig ten nie należy do takich zwykłych. Zaczynacie go i już od razu okazuje się, że macie wybór - albo suniecie prawidłowym, prawym pasem, albo krótszą drogą, ale pod prąd! Trzeba nie lada zwinności i refleksu, by nie zakleszczyć się gdzieś między jakąś cysterną, a autobusem. Ostre stłuczki i koziołki są jednak nie do uniknięcia - w tym również przyjemność z gry. Nie tylko Wam jednak przyjdzie dusić się za sprawą nadmiernie częstego otwierania się poduszki powietrznej. Przeciwnicy kierowani przez konsolę też nie jeżdżą idealnie i wpadają na inne auta z łoskotem! Ciekawie wygląda kamera umieszczona na tylnym zderzaku, dzięki której mamy okazję podziwiać rywali prawie tak samo sprawnie omijających uliczne korki jak my to robimy. Włączamy więc tylko na chwilę wsteczny widok...acha...ostro grzeją za nami! Przełączamy widok...aaaa!!! Za późno! Pierdut!!!! Van próbujący nie wpaść na nas czołowo (a właściwie to może my na niego?) próbował nas ominąć, ale mu się nie udało...A za nami cała goniąca ekipa z braku miejsca do manewru wpada na cysternę z niezłym impetem - fajnie! Taki właśnie jest BURNOUT. Szybka jazda po zatłoczonych ulicach - zręcznościowe podejście do tematu. By podgrzać jeszcze troszkę atmosferkę pozwolę sobie przytoczyć moje wrażenia, które spisałem po obejrzeniu BURNOUT'a na tegorocznym ECTS'ie:



"Na stoisku Acclaim'u (dev. Criterion) gwarno było jak w ulu. Dziwicie się? Nie ma czemu! Mając takiego asa w rękawie jakim jest bez wątpienia BURNOUT można spać spokojnie wyczekując jedynie trafienia na półki sklepowe. BURNOUT bez cienia wątpliwości jest jednym z najbardziej widowiskowych ściganek miejskich. Dynamika dziejących się na ekranie wypadków potrafi zwiać nie jednemu ludzikowi resztki włosów z czupryny.



Pierwszego dnia targów ECTS2001 w Londynie niestety nie było mi dane szpilać w grywalną wersję tej gry. Na otarcie łez pozostawała zwiedzającym stoisko Acclaim'u odpalana na bieżąco wstawka filmowa prezentująca najbardziej widowiskowe kraksy przy udziale mnogiej ilości pojazdów. Wyobraźcie sobie następującą scenę - rozpędzony do 167km/h czerwony dwumiejscowy sportowy pojazd ścigany przez dwa radiowozy patrolowe napotyka na swej drodze korek samochodów oczekujących na zielone światło.



Kierowca ściganej maszyny decyduje się na desperacki krok starając się dosłownie prześlizgnąć pomiędzy stojącymi maszynami... Udaje mu się! ...lecz nie na długo - wpadając na skrzyżowanie niczym wystrzelona strzała z całym impetem uderza w przejeżdżającego prawidłowo na zielonym świetle Fiata Punto II. W tym momencie rozpoczyna się horror... Oba samochody odrzucone siłą grawitacji dachują zaliczając przy okazji pojazdy wyczekujące przed skrzyżowaniem. W powietrzu latają szczątki karoserii... w zębach da się wyczuć kruchość tłuczonych szyb... mało tego - pościgowe psy nie wyrabiają z hamowaniem i najeżdżają na zaparkowane prawidłowo przed światłami samochody cywilne. Zaczyna się piekło...



Totalna destrukcja i rzeź w centrum miasta! hmm... i jak? Co sądzicie o tej sytuacji z gry? W tym momencie zapewne myślicie - to sfingowana scena przygotowana specjalnie na pokaz. I tu muszę was pocieszyć! Minął pierwszy dzień ECTS'u, spokojna noc ukołysała Londyn swym pogodnym i ciepłym klimatem...a międzyczasie chłopaki z Criterion przygotowywali (a raczej usuwali bugi) grywalnego BURNOUT'a! Sam o całej tajnej akcji nic nie wiedziałem podobnie jak reszta odwiedzających targi delikwentów.



Jakie było moje zdziwienie gdy przewijając się ponownie przez setki stendów wystawowych dojrzałem rozgrzanego pada w akcji - właśnie przy ekranie z logiem Acclaim'u. Yeahhh - pomyślałem! To rzeczywiście grywalna wersja gry! Terroryzując swym długopisem osobników starających dopchać się do pada - stawałem na głowie by samemu móc dostąpić zaszczytu palenia gumy. Po 20 minutach z zegarkiem w ręku - uśmiechnięty i pełen witalnych energii wykrzyknąłem dumnie: let's go to the crash (i broń Boże nie miałem na myśli poszukiwać Crash'a Bandicoota lecz wrażeń towarzyszących wypadkom samochodowym). Czy moje spontaniczne zachowanie było w pełni gramatycznie uzasadnione tego nie wiem, gdyż podniecenie jakie we mnie wstąpiło dało górę nad zdrowym rozsądkiem. O jakie było zdziwienie stojącej za mymi plecami publiczności gdy ujrzeli co wyprawiam na ekranie - z reguły wszyscy starali się przejechać przez miasto w określonym limicie czasowym (który bezlitośnie migał u góry ekranu) zaliczając przy tym obowiązkowe "czekpointy".



A ja? - a co mi tam, jak się bawić to na całego! Olać uciekający bezlitośnie czas... i reguły rządzące tą grą - postawiłem na swoje chore wewnętrzne zaspokojenie potrzeb widoku gnących się blach. Pierwsze co uczyniłem ku zdziwieniu ogółu to po wjechaniu na autostradę przebiłem się na przeciwny pas ruchu namierzając zbliżającą się z naprzeciwka ciężarówkę z naczepą. O tak!!! - pomyślałem... to jest to! Gaz do dechy oraz skupienie na mej twarzy w próbie wkomponowania się pod przedni zderzak monstera sparaliżowały publikę - ktoś tylko zdążył krzyknąć w obcym języku: "uważaj!". Mmmm... i nastąpiło wyczekiwane przeze mnie : !@#$%^&!@##$%^!!!! Pot spłynął mi z czoła, ręce zadrżały a widok relacjonowanego w replay'ach wypadku mego dzieła pieścił me zmysły. W zwolnionym tempie jak na dłoni można było dojrzeć fruwające resztki szkła, tablic rejestracyjnych i masy innych detali, które tak dodają smaczku całej oprawie wizualnej! I powiadam Wam bracia i siostry: "Filmy reklamowe z BURNOUT'a oddają faktyczny stan rzeczy a nie sfingowane sceny na potrzeby reklamowego marketingu" - całe szczęście!



MartineZ

Dowiedz się więcej na temat: Platforma Obywatelska | symulator | ECTS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje