Bad Boys II

Producent: Blitz Games

Reklama

Wydawca: Empire Interactive

Dystrybutor PL: Cenega Poland

Gatunek: akcja / FPS

Data wydania: 27 lutego 2004

Data wydania PL: 18 czerwca 2004

Wymagania sprzętowe: P III 600 MHz, 64 MB RAM, 1.2 GB na HDD, karta graficzna 32 MB, Windows 98/ME/2000/XP, DirectX 9.0

Cena detaliczna: 119,90 PLN

Ocena: 6/10



O komercji w branży gier i promowaniu tandetnej wartości jej niektórych przedstawicieli pisano już nie jeden raz. Nie chciałem znowu przywoływać tego tematu, ale nie mam wyboru - testowana przeze mnie gra mogła być wielka, bardzo grywalna i nieźle prosperująca, przy okazji przynosząc spore wpływy do kasy wydawcy. I choć całość na mym PC faktycznie zaprezentowała się marnie, to jednak ostatnie z wymienionych wyżej zamierzeń twórców zapewne się sprawdzi. Wszak do czynienia mamy z "Bad Boys II", a na takiej nazwie dosłownie każdy może zarobić.



Miami Vice

"Bad Boys II" trafił do sklepów zaraz po premierze filmu pod tą samą nazwą na kasetach VHS i DVD. Zabieg, oczywiście, czysto marketingowy - po co tracić kasę na reklamę gry, skoro zrobią to ludzie z wielkiej wytwórni filmowej, a gracze (przynajmniej ich spora część), słysząc tylko tytuł komputerowej produkcji, polecą zaraz do sklepu, aby wydać niemałe przecież pieniądze na grę, z której później odejdą z nieciekawymi minami.



Wirtualna adaptacja "BB II" miała być w jak największym stopniu oparta o film i utrzymana w jego klimatach. Sztuka niewątpliwie trudna. Kinową wersję przygód "Złych Chłopaków" przecież jeszcze dało się oglądać, a w przypadku ich komputerowego odpowiednika sprawa wygląda "nieco" poważniej. Oczywiście głównymi bohaterami produkcji pozostają pracujący wspólnie w TNT (Taktyczny Oddział Antynarkotykowy) wybuchowi policjanci w Miami: Mike Lowrey i Marcus Burnett (w filmie wcielili się w nich Will Smith i Martin Lawrence), a fabuła nadal dotyka tematu przemytu narkotyków, a konkretnie popularyzacji jednego z nich, Orchidei, która bardzo uzależnia i niesie z sobą wiele skutków ubocznych. Dodatkowo zauważono w mieście grubą rybę rynku narkotykowego, legendę wschodniego wybrzeża i szefa kolumbijskich karteli, Tulio Mendozę, który zapragnął swoją działalnością zdominować całą branżę i pozbyć się konkurencji m.in. dzięki kontaktom z rosyjską mafią. Później oczywiście dochodzi do tego walka z TNT i przypiekanie tyłków naszym chłopakom.



In the police-station

"Bad Boys II" to typowa gra akcji, czysta strzelanka i miejsce, w którym nasze głowy odpoczywają, a męczą się jedynie dłonie. Nie ma tutaj żadnych wątków przygodowych, skomplikowanej fabuły - po prostu łapiemy za broń, robimy szwajcarski ser z najbliższej okolicy i naszych wrogów, i takim oto sposobem usiłujemy ukończyć grę. Żadna filozofia, prawda? W "BB II" wykażemy się refleksem i sporą zręcznością, a tę najpierw należy wyćwiczyć, gdyż produkt prezentuje dość oryginalną i miejscami denerwującą mechanikę gry. Zatem przed rozpoczęciem misji wypadałoby skosztować małego treningu na strzelnicy. Tam zaopiekuje się nami kapitan Howard i szybko omówi wszystkie techniki strzeleckie, tzn. standardowo powie nam, jak przeładować broń, zmienić ją, przybliżyć pole widzenia lub ukryć się np. za jakąś ścianą, murkiem, co jest chyba najbardziej charakterystyczną cechą "Bad Boys II", ale o tym później. Po zakończeniu samouczka możemy siebie sprawdzić w kampanii i jeśli dobrze będzie nam szło, odblokujemy kolejno następne treningowe zabawki, jak np. strzelanie do puszek czy też nowe bronie.



Move your... feet

Brytyjska firma Blitz Games przygotowała na potrzeby gry 15 misji rozłożonych na 5 rozdziałów. Naturalnie zasady na wszystkich mapach zawsze panują takie same - należy wystrzelać wszelkich przedstawicieli karteli narkotykowych i mafii współpracującej z Mendozą, a także znaleźć jak najwięcej dowodów w sprawie. Po zakończeniu każdej misji oglądamy stosunkowo długie i, niestety, kiepskiej jakości animacje, nadające fabule właściwego toku, otrzymujemy główne zadania do następnej mapy i znów ruszamy do akcji. Podczas zabawy w "BB II" grać możemy zarówno postacią Mike'a, jak i Marcusa, lecz sami nie mamy na to wpływu - bohaterzy zmieniają się wraz z rozpoczęciem nowej misji. Oczywiście partner często (bo nie zawsze) jest przy nas i pomaga nam w rozbrajaniu przeciwników.



Sama zabawa z grą, jak już zresztą wspomniałem wcześniej, wygląda dość oryginalnie i przywołuje do pamięci starego już, wydanego bodajże 7 lat temu "Virtua Cop 2". Tutaj sposób rozgrywki wygląda podobnie z tym wyjątkiem, że to my wybieramy jedną z góry upatrzonych pozycji, kryjemy się za jakimiś słupami, samochodami, śmietnikami itp. i co jakiś czas się wychylając, staramy się skutecznie strzelać do oponentów również korzystających z osłon lub... stojących w miejscu. Oczywiście nie musimy koniecznie biegać po tych wszystkich strzelniczych "przystankach". Jeśli chcemy, możemy w trybie TPP (strzelanie zza winkla odbywa się w perspektywie pierwszej osoby) biegać po mapie i nie tracąc zbyt wiele czasu, spróbować szczęścia. Tylko wówczas szanse na przeżycie znacznie maleją - nie posiadamy żadnej osłony, możemy jedynie trochę się poturlać, aby wróg łatwo w nas nie trafił. Czasami jednak takie zagrania są konieczne.



Hey man, stupid man!

Zabawa w policjantów z Miami z początku nie wydaje się być trudna. Przeciwnicy, zapewne członkowie jakichś miejskich gangów, nie grzeszą umiejętnościami. Strzelają do nas zwykłymi pistoletami 45s, podczas gdy my posiadamy lepszą wersję 45c i dodatkowo nieskończoną ilość amunicji do swojej "pukawki". Dopiero wraz z rozwojem fabuły mamy do czynienia z coraz to bardziej wykwalifikowanymi oponentami, obsługującymi lepsze bronie i z dłuższą linią życia. Co jakiś czas musimy nawet walczyć z bossem czy potężnym helikopterem, także na brak emocji wówczas raczej nikt narzekać nie będzie. Podczas gry w "Bad Boys II" zdarzają się momenty, w których wpadamy w złe miejsce i w złe towarzystwo - nieraz zaskoczył mnie atak sporej bandy chuliganów, bez żadnych szans na przeżycie.



SI komputera mimo wszystko została niedopracowana. Bardzo często przeciwnicy naszych policjantów, będąc pod ostrzałem, spokojnie przeładowywali swoje pukawki i w konsekwencji na tym kończyli swój udział w walce. Na szczęście zdarzały się takie osoby, które potrafiły szybko schować swój zadek za jakąś osłonę, ale ten manewr również nierzadko odbierałem z grymasem na twarzy - lepiej już chyba stać i cały czas walić tym ołowiem w bohaterów gry, aniżeli siedzieć za jakimś stołem z wystającą czupryną - toż to samowolna egzekucja!



Look at my stuff!

Pierwsze misje Marcus i Mike rozpoczynają z typowo policyjnym pistoletem 45c. Oczywiście wraz z rozwojem gry możemy chwytać za lepsze zabawki: rewolwer, 9 mm, strzelby, pistolety automatyczne, karabiny, a nawet snajperkę (używamy jej tylko podczas kilku misji, gdy musimy osłaniać swojego partnera) czy granaty. Zasada jest jednak taka, że oprócz pistoletu wolno nam nosić przy sobie tylko jedną dodatkową broń. Jeżeli o nią chodzi, to muszę się poskarżyć na twórców gry, że, gdy strzelałem z pistoletu UZI, wychylając się zza flanki, szybko mi się on zacinał i na dodatek nie pozwolił z powrotem schować się za osłonę! A gdy ponownie próbowałem tego samego zabiegu, lecz z wykorzystaniem strzelby, policjant po wystrzeleniu amunicji najpierw przeładował broń, a dopiero później usunął się z pola rażenia! Ja rozumiem, że ci "Źli Chłopcy" to takie luzaki z jajami, ale bez przesady...



Yo, nigger!

Jeszcze nic nie napisałem konkretnego o samych bohaterach gry, a warto im poświęcić przynajmniej kilka zdań. Otóż "Bad Boys II" nie byłoby sobą, gdyby nie osobowość Mike'a i Marcusa. To dzięki nim (a właściwie dzięki aktorom) film ogląda się przyjemnie, miejscami nawet nieźle się śmiejąc. Gra również nabyła podobnego humoru, nasi bohaterzy często do siebie mówią, wypowiadając zabawne teksty i choć głosu bohaterom użyczyli inni ludzie, to i tak ten aspekt produkcji wypada bardzo dobrze. Gratulacje należą się również tłumaczom polskiej wersji, ponieważ polonizacja żartów to bardzo umiejętna sztuka, w tym wypadku wymagająca znajomości ulicznego slangu, z którą Cenega poradziła sobie dobrze, chociaż zdarzyło się kilka słownych wpadek.



Komputerowi policjanci, niestety, nie są za bardzo podobni do swoich filmowych odpowiedników. Co prawda, można ich odróżnić, ale tylko dzięki drobnym szczegółom w wyglądzie czy w zachowaniu. Natomiast kapitana Howarda rozpozna każdy po tym, jak dosłownie ochrzania swoich podopiecznych z TNT po zakończeniu każdej misji. Naturalnie ma pretensje o zbyt agresywne prowadzenie akcji, niszczenie publicznego mienia i wyrządzone szkody. Po każdym rozdziale Howard się z nami rozlicza, tzn. specjalny system bada nasze poczynania - ilość i miejsca trafień (w głowę, w tors itd.), skuteczność ze strzelania, ilość zabitych i aresztowanych przeciwników lub też poddanych egzekucji (zastrzelenie aresztowanego wroga). Podczas gry niemalże wszystko możemy rozwalić - zniszczyć samochód, rozbić szyby w akwarium, stłuc dzieła sztuki, komputer pozbawić monitora. Wszystko jednak kosztuje, licznik dolarów cały czas nam wzrasta i to także rzutuje na końcowe zadowolenie kapitana Howarda i ostateczne miano Perfekcyjnego Gliny lub też... Bad Boy'a.



Do you wanna a tattoo?

Zanim skończę opisywać najnowszą produkcję Empire Interactive, muszę jeszcze trochę nakląć na jej oprawę techniczną, będącą największą bolączką gry. Może zacznę od sterowania, a właściwie od kursora i poruszania nim, bowiem to odebrało mi najwięcej przyjemności z gry. Kursor działa niezwykle topornie, być może w opcjach producenci umożliwili ustawienie jego wrażliwości, ale i tak trzeba długo siedzieć przy grze, aby jako tako przyzwyczaić się do sterowania.



Nieciekawie prezentuje się też strona wizualna gry. Grafika odbiega od standardu nawet kilka lat wstecz, wybuchy prezentują się marnie, z animacjami ludzi również jest kiepsko - wszędzie widać moc bitmapowych obrazków, a sytuację nieco uratować może tylko użycie antyaliasingu. Mapy pochwalić się mogą jedynie różnorodnością (podziemia, bank, muzeum, dachy wieżowców, restauracja i inne) i - w przypadku otwartych terenów - ładnym niebem. Z udźwiękowieniem gry jest już znacznie lepiej. Dialogi wszystkich bohaterów nagrane są bardzo dobrze, może tylko przeczepiłbym się do odgłosów broni, które nie są do końca realistyczne, ale i tak jest nieźle. Bardzo spodobało mi się natomiast tło muzyczne - zarówno w menu, jak i podczas rozgrywki. Fonia przyspiesza podczas ataku terrorystów i zwalnia w momencie uwolnienia się od nich - to już standard.



Let's go, move out!

"Bad Boys II" jest kolejną produkcją, z którą gracze wiązali wiele nadziei, lecz przy jej tworzeniu producent zawiódł. Temat na grę był niezły, pomysł na jej wykonanie również, ale umiejętności ekipy Blitz Games, niestety, okazały się dużo gorsze. Przez to otrzymaliśmy produkt niedopracowany, pełny wielu programistycznych błędów, ale jeśli ktoś zechce, to z pewnością przy grze będzie mógł wysiedzieć kilkanaście godzin. Szkoda, wielka szkoda... Zapowiadano hit, a tu taka porażka. Znowu swoje odzwierciedlenie znalazło powiedzenie, iż książek nie ocenia się po okładce.



Plusy: humor, muzyka, sporo rzeczy do zniszczenia, dobre na "odreagowanie" stresu

Minusy: błędy, błędy i jeszcze raz błędy!, sterowanie, SI komputera



baseM@N

Dowiedz się więcej na temat: badach | miami | błędy | dystrybutor | broń | wydawca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje