The Secret of Monkey Island - Special Edition

Nie ma chyba na świecie miłośnika gier przygodowych, u którego słowa "Monkey Island" nie wywołałyby sentymentalnego uśmiechu. Słynna seria przygód fajtłapowatego, ale nie pozbawionego wdzięku Guybrusha Threepwooda, który chce zostać piratem, na stałe weszła do annałów świata gier.

Dlatego z tym większą radością powitano informacje o przygotowywanej specjalnej edycji pierwszej odsłony serii The Secret of Monkey Island.

Reklama

Tytuł po raz pierwszy ukazał się w roku 1990, trafiając na większość dostępnych ówcześnie platform. W Polsce zagrywano się w niego głównie na Amidze i PC. Stworzona przez Rona Gilberta (scenarzystę i głównego grafika) przygoda urzekała nie tylko piękną jak na owe czasy grafiką i muzyką (o ile nie była odtwarzana przez PC Speakera), ale przede wszystkim świetnie skonstruowaną fabułą. Ta ostatnia była ubarwiona doskonałymi, przewrotnymi i pełnymi podwójnych znaczeń dialogami, które do dziś dnia wspomina się z uśmiechem.

Lifting

Zostawmy jednak przeszłość za nami i spójrzmy, co dostali do rąk posiadacze konsoli Xbox 360. The Secret of Monkey Island - Special Edition trafiło do usługi Xbox Live Arcade w środę 15 lipca. Cena okazała się niewygórowana - 800 punktów Microsoftu (10 USD). Jak na edycję specjalną przystało jest to odświeżona wersja produktu z roku 1990. Jednak nie zagalopowano się w tym procesie, skupiając się tylko na ponownym namalowaniu tła i bohaterów dopasowanych do wymogów grafiki HD. W warstwie dźwiękowej również nastąpiły niewielkie zmiany. Przede wszystkim dialogi zostały przygotowane w formie audio, a muzyka nagrana przez orkiestrę. Jednak nie ruszono tego co najważniejsze - fabuły.

Współczesna grafika HD pokazała swój pazur, jednak twórcy nie poszli tutaj w stronę fajerwerków, a raczej w stronę stylu kreskówkowego. Efekt jest znakomity, choć nie wszystkim przypadnie do gustu wizja Guybrusha z zakręconą fantazyjnie blond czupryną. Niby zawsze miał grzywkę, ale nigdy aż taką. Zresztą cóż można było wywnioskować z tych kilku pikseli klasycznej edycji? Pozostałe postaci i miejscówki robią fenomenalne wrażenie, a w kilku miejscach skok graficzny poprawia nawet jakość zabawy (błądzenie po labiryncie z magiczną głową w ręku).

W przypadku grafiki pojawił się jeszcze jeden smaczek. W dowolnym momencie zabawy możemy przełączyć widok na klasyczny. Bez żadnych przestojów następuje dynamiczna zmiana proporcji ekranu i zamiast pięknie malowanych teł HD, otrzymujemy pikselowe obrazki z ruchomymi sprite'ami. Do tego przejście na widok klasyczny wyłącza automatycznie czytane dialogi i pozwala poczuć się jak w roku 1990. Na ekran wjeżdża klasyczne menu z opcjami, a pośrodku pojawia się migoczący kursor. Ta opcja naprawdę robi wrażenie i wielokrotnie podczas gry bawimy się w podglądanie, jak dane miejsce wyglądało kiedyś.

Dowiedz się więcej na temat: zabawy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje